Orca (Orka - Wieloryb zabójca)

Opublikowano: 20-06-2013 przez: Ślepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Animal Attack
Kraj: USA
Rok produkcji: 1977
Czas trwania: 92 min
Reżyseria: Michael Anderson
Scenariusz: Luciano Vincenzoni, Sergio Donati, Robert Towne
Muzyka: Ennio Morricone
Zdjęcia: J. Barry Hebron, Ted Moore
Obsada: Richard Harris, Charlotte Rampling, Will Samson, Bo Derek
Dystrybutor VHS: Arathos

Wielki sukces jaki odniosły "Szczęki" spowodował swoisty bum na tego typu produkcje. Możliwość zarobienia na fali tego sukcesu zwęszył czołowy ówczesny producent Dino De Laurentiis, który wyłożył pieniądze na film szczęko-podobny, jednak dość znacznie odbiegający od produkcji Spielberga. Żarłacza ludojada zastąpiła orka, natomiast dość prostą historię o atakach rekina na ludzi opowieść o zemście. 

Stary rybak Nolan polując na rekiny jest świadkiem zabicia wielkiego żarłacza przez samca orki. Chcąc zarobić sporą sumkę na schwytaniu walenia postanawia złapać i sprzedać jednego z nich do jakiegoś parku rozrywki. Pech chce, że harpunem zamiast w płetwę samca, która zostaje tylko muśnięta ostrzem, trafia w samicę orki, która chcąc popełnić samobójstwo kaleczy się o śrubę łodzi. Podczas wyciągania jej na pokład załoga staje się świadkiem wstrząsającej sceny – ciężarna, jak się okazuje samica, rodzi martwe młode. Rozwścieczony samiec obserwuje wszystko i zapamiętuje twarz Nolana. Od tej pory robi wszystko, by wyrównać z rybakiem rachunki… 

Fabuła, choć wydawać by się mogła dość naiwna i niedorzeczna, jest jedną z największych zalet tego filmu. Motyw samca orki pragnącego zemsty na zabójcach ciężarnej samicy i jej dziecka nie jest taki do końca głupi jakby się mogło wydawać. Orki to obok delfinów jedne z najinteligentniejszych zwierząt na tej planecie, a udokumentowany został choćby przypadek pewnego słonia, który gnębiony za młodu przez tresera po kilkunastu latach rozpoznał go w innym cyrku i po prostu stratował… Pomijając już nawet sam fakt prawdopodobieństwa takiej sytuacji w rzeczywistości twórcom należą się wielkie brawa za swoistą oryginalność względem "Szczęk", których niejako pochodną jest właśnie „Orca”. Nawiązanie do obrazu Spielberga widzimy już na samym początku, gdy samiec ratując płetwonurka zabija żarłacza ludojada.

Reżyser Michael Anderson bardzo sprawnie opowiada nam tę historię, nie nudząc zbytnio i prowadząc całość do rozgrywającego się w niesamowitych plenerach finału. Aktorstwo jest w „Orce” bez zarzutów. Znakomity jest choćby Richard Harris w roli zmęczonego życiem i nie szanującego przyrody Nolana. Rybak pod wpływem mieszkańców nadmorskiego miasteczka oraz targany wyrzutami sumienia postanawia rozprawić się z waleniem na pełnym morzu. Samiec orki po kolei eliminuje załogę kutra, by w znakomitym finale rozgrywającym się pośród lodów Arktyki stanąć oko w oko z obiektem swej zemsty. Oglądając ten film nie sposób nie zwrócić uwagi na rewelacyjną ilustrację muzyczną stworzoną przez słynnego i niestety niedocenianego kompozytora Ennio Morricone. Autor znakomitych soundtracków do wielu filmów (choćby słynnego horroru s/f „The Thing” czy westernu „The Good, the Bad and the Ugly”) i tu stanął na wysokości zadania tworząc świetny motyw przewodni. Muzyka jest niezwykle piękna i kapitalnie współgra ze zdjęciami orek.

Efekty specjalne także są mocną stroną tego filmu. Mechaniczne modele waleni są prawie nie do odróżnienia od ujęć żywych zwierząt, choć momentami można zauważyć, że niektóre sceny kręcono w basenach jakiegoś oceanarium lub parku rozrywki. Jednak jako całość wszystkie te ujęcia wymieszane ze sobą sprawiają, że widz nie zwraca zbytnio uwagi na małe niedoróbki, z uwagą wgłębiając się w poruszająca i chwytająca za serce historię zemsty zwierzęcia na człowieku. Samiec orki działa niezwykle przebiegle, próbując wymóc na Nolanie wypłynięcie w morze i stawienie mu czoła. Krwawych scen wielu nie ma – twórcy postawili bardziej na przejmująca atmosferę niż krwawą rzeź.

Film ten ma w sobie wiele cech dramatu, jakże jednak nietypowego, biorąc pod uwagę tytułowego głównego „bohatera”. Nie jest jednak pozbawiony jakże ważnego w tego typu filmach napięcia i choć jego tempo jest dosyć wolne, zupełnie nie przeszkadza to w odbiorze. Jednym słowem, poszczególne sceny nie nudzą jak w wielu podobnych produkcjach. Wspominany wcześniej finał jest niezwykle przejmujący i dający widzowi do myślenia – orka po dokonaniu zemsty na rybaku płynie pod arktycznymi lodowcami bez możliwości zaczerpnięcia powietrza… 

„Orca” to zdecydowanie najlepszy film powstały na fali sukcesu Spielbergowskich "Szczęk", który każdy miłośnik filmów spod znaku animal attack znać powinien. Historia w nim opowiedziana jest jednak na tyle uniwersalna i wciągająca, że śmiało można go polecić także wszystkim innym wielbicielom filmów w ogóle.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek