..::Forum Animal Attack::.. Strona Główna
Animal Attack  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat «» Następny temat
rogata dusza użytkownika forum
Autor Wiadomość
Król Zombich 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Cze 2008
Posty: 890
Wysłany: 2013-10-02, 19:54   

wiadomo :lol:
 
 
Król Zombich 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Cze 2008
Posty: 890
Wysłany: 2013-10-03, 17:26   

Zadruga podpina się dziś chyba pod Nową Prawicę, bo na ich stronie wisi artykuł na ten temat. A jeśli się podpina, to perspektywa przejścia na islam nie powinna wzbudzać aż takich kontrowersji ;-) http://www.zadruga.pl/now...-poga-stwo.html
 
 
Przemo 
Redaktor
Koniec pieśni.



Dołączył: 05 Wrz 2009
Posty: 1206
Wysłany: 2013-10-07, 13:36   

Król Zombich napisał/a:
Przed przyjęciem chrztu obszary dzisiejszej Polski były wdzięcznym terenem łownym dla żydowskich i niemieckich handlarzy niewolników (stąd istnieje nawet teoria, że słowo "slave" - niewolnik, jest pochodne od "sclaveni" - słowianie), nowocześnie uzbrojone germańskie bandy wbijały się w nasze ziemie jak w masło plądrując i porywając co się dało. Robiły to nie w ramach "misji chrystianizacyjnych" lecz w celach rabunkowych i tylko dlatego, że mogły - bo byliśmy słabi, rozproszeni jak dzikusy po lasach, pozbawieni sojuszników i niedozbrojeni. Trudno o większe "wypinanie dupy" niż pozwalanie na sprowadzenie się do statusu zwierząt łownych, a taki właśnie status mieliśmy w czasach opiewanych przez wyznawców neopogaństwa jako czasy "raju na ziemi".

Nie interesuje mnie to. Historia doskonale pokazała, że gówno nam ten chrzest dał, bo i tak nie zapobiegło to późniejszemu rozlewowi krwi, dalej były bitwy, dalej były wojny. Takie czasy.
Król Zombich napisał/a:
To był wybór taktyczny, dzięki któremu mogliśmy zawierać sojusze i prowadzić politykę na bardziej zaawansowanym poziomie niż spierdalanie w gęsty gąszcz przed łowcami niewolników

Z tym spierdalaniem w gęsty gąszcz bandy dzikusów to chyba cię trochę ponosi. Poza tym mnie ‘taktyczna polityka’ jednoczenia państwa Polan pod sztandarem z żydowskim pachołkiem nie wzrusza, więc te wywody możesz sobie darować.
Król Zombich napisał/a:
Tyle na temat "kultu słabych".

Król Zombich napisał/a:
Natomiast co do "semickich wartości" to poczytaj sobie, jaki status w chrześcijańskiej Europie mieli żydzi. Nigdy później, może za wyjątkiem III Rzeszy, nie byli tak trzymani pod butem. Ich główna specjalność, czyli lichwa, uchodziła za gwałt na naturze i była tępiona bardziej niż prostytucja.

Widzę że nie zrozumiałeś tego co napisałem, nie pokuszę się zatem i nie powtórzę :)
Król Zombich napisał/a:
W XIII wieku Ruś zalali Mongołowie, do dzisiaj Rosja jest prawosławna. Religie wschodu nie mają charakteru imperialnego (jak KK z centrum w Watykanie) więc liczebność Arabów w Europie może być wprawdzie problemem etnicznym, ale nawracać nas na swoją wiarę raczej nie będą. Nawracanie to specjalność KK.

Kamień spadł mi z serca.
Król Zombich napisał/a:
Lepiej żeby wymordowali?

Z jednej strony lepiej żeby wymordowali, z drugiej zaś, po przeszło 1000 laty widać jak kraina powoli podnosi głowę do góry, choć w dniu dzisiejszym bardziej w tym zasługa jednostek niż mętnego ogółu, ale jednak. „Ojczyzno nasza, Polsko miła. Dlaczego takich jak ja tak mało urodziłaś?” ;)
Król Zombich napisał/a:
Pseudopatriotyczną postawę "po naszym trupie" dobrze znamy z polskiej historii i wiemy jak to się kończy (Powstanie Styczniowe, Warszawskie, żołnierze wyklęci etc.)

Tylu bohaterów ile zrywów, niestety „pseudopatriotyczny” Mieszko nim nie będzie.
Król Zombich napisał/a:
Przykro mi, Przemo, ale polityka to nie jest sfera dziecinnego sentymentalizmu i romantyzmu. Polityka to sfera racjonalnej kalkulacji. Jeżeli masz do wyboru opcję mniej lub bardziej dla przetrwania nacji korzystną, wybierasz bardziej korzystną. Chcesz prowadzić polityczne interesy z chrześcijańskimi mocarstwami, przejmujesz ich kod kulturowy, uczysz się łaciny - i wtedy możesz negocjować swoją pozycję.

Jest mi podwójnie przykro, bo widocznie nie wybieram opcji prowadzenia interesów z chrześcijańskimi mocarstwami. Pełno tam żydowskich agentów.
Król Zombich napisał/a:
O tym, jaki mentalnie lud produkowały ówczesne wierzenia, tak naprawdę wiemy bardzo niewiele, dzięki czemu entuzjaści pogaństwa mogą tamte czasy dowolnie mitologizować

Nie wiem w którym momencie zacząłem niby czasy pogańskie mitologizować nie tym kolorem tęczy, który sobie upodobałeś, niemniej na temat pogaństwa wystarczy mi tyle wniosków ile sam wyciągam obcując z pozostałościami tamtej kultury, obojętnie jakie by one nie były, co oznacza że jednak ów wierzenia mają jakimś cudem zadowalającą siłę oddziaływania.
Król Zombich napisał/a:
Który nie wytrzymał cywilizacyjnego zderzenia ze słabym, bujającym w obłokach chrześcijaństwem?

Religie masowe jak sama nazwa wskazuje zawsze szły na ilość a nie na jakość, więc nie specjalnie dziwi idąca za tym przewaga. Oczywiście dużo jest takich, na których to robi wrażenie, akurat się nie zaliczam.
Król Zombich napisał/a:
Ludzie, którzy przez 10 stuleci budowali tu cywilizację, to chrześcijanie; ci, którzy przez wieki wojowali o te ziemie z Niemcami, Tatarami, bolszewikami i chuj wie z czym jeszcze, modlili się o zwycięstwo do Bozi w kościele. O dorobku kulturowym wstyd wspominać bo po odjęciu chrześcijaństwa z kultury europejskiej zostanie bardzo niewiele. O etosie europejskiego rycerstwa czy scholastycznej ekonomice chyba nawet żeś nie słyszał, skoro sadzisz te banialuki o "tożsamości skundlonego i zagubionego człowieka". Kurwa, nawet możliwość ich wypisywania alfabetem łacińskim zawdzięczasz chrześcijaństwu.

Po prostu chylę czoła.
Król Zombich napisał/a:
Dzisiejsza, czy masz na myśli cywilizację chrześcijańską

Mam na myśli dzisiejszą, choć chrześcijaństwo ma w tym spory udział.
Król Zombich napisał/a:
Współczesny człowiek, mieszkający w domu z centralnym ogrzewaniem, korzystający z lodówki i zaopatrujący się w żywność supermarkecie, może, owszem, zabawiać się w te szopki, skakać na waleta do wody i topić marzannę, tylko po chuj? Żeby pokazać, jakim to się jest zajebistym rodzimowiercą? Bo chyba nie po to, żeby przebłagać zimę i ocalić plony?

No fakt, chyba nie po to.
Król Zombich napisał/a:
Wydupić gdzieś do dziczy, żyć jak dzikus, polować - to rozumiem, że można w takim układzie dziką kulturą wyznawać, ale w sytuacji, gdy z jednej strony uzależnia się swe życie od cywilizacji, a z drugiej - uprawia kult matki natury, to coś jest nie tak i już sama ta sprzeczność wskazuje, że jest to tradycja martwa. Martwa, bo zupełnie nieadekwatna do dzisiejszego kontekstu i dzisiejszych warunków życia.

To że nie potrafisz znaleźć przełożenia na dzisiejsze czasy, nie znaczy że przełożenia takiego nie ma - chcesz polować, zapisz się do koła łowieckiego, nie koniecznie musisz przebierać się za dzika i wyprowadzać do lasu. W dalszym ciągu współczesny człowiek może oddawać się zajęciom, które ma po prostu we krwi i fakt posiadania w domu telewizora nie powinien mu tego porządku zniszczyć. Dopóki można na tym telewizorze oglądać filmy o prawdziwych barbarzyńcach i chłonąć klimat, nie ma kolizji! :lol:
Król Zombich napisał/a:
Rajem dla łowców niewolników była nasza wesoła kraina przed rokiem 966.

Formalna zmiana charakteru niewolnictwa nie niweluje jeszcze niewolnictwa.
Król Zombich napisał/a:
Jeśli zwykły dziad patrzy na to jak na ekstrawagancję i tylko odsetek wie o co w tym biega, a jeszcze mniejszy odsetek to uprawia - wtedy takie coś nazywa się subkulturą

Tak kurwa, pogaństwo subkulturą, o tym jeszcze nie słyszałem :lol: Abstrahując już od tego, skoro zwykłego, przykładowego dziada zza winkla uważasz za wyznacznik tego czy coś jest białe, czy czarne, to nie ma opcji, musisz widzieć świat w dwóch kolorach. Na pewno ten kaliber powinszowałby zainteresowania kinem gore spod znaku Fulciego.
_________________
Support A.I.P. - Action International Pictures
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6616
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2013-10-08, 17:19   

Trochę nie kumam Przemo. Ty jesteś za wyznawaniem starej wiary pogańskiej, którą wypleniła żydowska religia, czy za ateizmem i nie wyznawaniem niczego? Tak z ciekawości pytam :-)
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Przemo 
Redaktor
Koniec pieśni.



Dołączył: 05 Wrz 2009
Posty: 1206
Wysłany: 2013-10-08, 21:06   

Moje poglądy na różne sprawy związane z życiem i śmiercią wychodzą na pewno daleko poza 'akademicki' ateizm, jest wiele źródeł które mnie w tej materii inspirują. Jeżeli zaś chodzi o rodzimowierstwo po prostu rozumiem i doceniam pewne rzeczy - wiem że gdyby nie judeo-chrześcijańska obłuda rozprzestrzeniająca się jak rak ludzkość nie pokalałaby tak poczucia własnej godności, aczkolwiek nie ubolewam nad tym przesadnie, bo każdy dostaje to na co zasługuje. Dlatego popieram inicjatywę rodzimowierczą, ale również w szerszym kontekście, bo "pogańska" niezależność Europy wiele ma oblicz i wiele symboli. Pogaństwo ma ponadto jeszcze ten atut, że czynna, postępująca inicjatywa zakładania związków i poszerzania skali działalności ma szansę dotrzeć do szerszej grupy ludzi, a w tych czasach sygnalizowanie społeczeństwu - zwłaszcza ludziom młodym - że wypaczone pojęcie wiary na tych ziemiach ma zupełnie inne oblicze, a niemało jest tam siły czy dumy, może rychlej wyleczyć naród z choroby na jaką zapadł po chrystianizacji.

Natomiast doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że dawne wierzenia będą odbierane tylko w pewnych kręgach i w ogóle mnie to nie dziwi, bo kiedyś też tak było. Więc jeżeli dzisiaj młody człowiek staje przed wyborem przed którym stawia go nasze państwo na etapie szkolnym - czyli być ateistą albo być chrześcijaninem, to jestem w tym wypadku za ateizmem, który nie powinien mieszać nikomu w głowie.
_________________
Support A.I.P. - Action International Pictures
 
 
Król Zombich 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Cze 2008
Posty: 890
Wysłany: 2013-10-08, 22:51   

Przemo napisał/a:

Nie interesuje mnie to. Historia doskonale pokazała, że gówno nam ten chrzest dał, bo i tak nie zapobiegło to późniejszemu rozlewowi krwi, dalej były bitwy, dalej były wojny. Takie czasy.

Powinno interesować. Łatwo osądzać wybory ludzi sprzed tysiąca lat, gdy siedzi się w ciepłej chawirze w XXI wieku, dysponując znikomą wiedzą na temat sposobu myślenia tamtych ludzi i nie uwzględniając warunków, w jakich egzystowali. Myślenie ahistoryczne to właśnie rozumowanie typu: "siedzę sobie przy kompie i wiem najlepiej, co oni w tym X wieku powinni zrobić, ale czemu postąpili inaczej niż ja bym postąpił, jakie okoliczności ich ku temu skłoniły - to już chuj, nie obchodzi mnie. Trochę o pogańskich kultach poczytałem, misia ze Ślęży widziałem, więc wiem jaka to zajebista kultura była, której za nic w świecie nie powinno się wyrzekać, nawet za cenę wyprzedania całej populacji na targach niewolników w krajach muzułmańskich".
Chrzest dał nam oczywiście bardzo dużo; dzięki niemu zrobiliśmy cywilizacyjny krok do przodu i przetrwaliśmy jako naród kolejne tysiąc lat na własnej ziemi. Późniejsze wojny wynikały w dużej mierze ze źle zawieranych sojuszów (to o czym mówił Dugin - orientacja polityczna skierowana na zachód zamiast na wschód). Wojna to kwestia geopolityki bardziej niż religii (nawet wojna z podtekstem religijnym), ale jednak przez wiele wieków stanowiliśmy zwarty naród, który potrafił te wojny wygrywać.
Największy odsetek populacji, bo aż ok 20%, straciliśmy naturalnie w II wojnie światowej. Jak sądzisz, do czego odnosił się Hitler mianując Słowian "rasą niewolniczą"? Otóż do niczego innego, jak właśnie do arcykorzystnej dla Niemców a przejebanej dla nas sytuacji sprzed roku 966, gdy wyraz "Słowianin" był w ich języku równoznaczny ze słowem "niewolnik". Przyjęcie przez Polskę chrztu zapobiegło germańskiej inwazji na wchód; Hitler, niszcząc Słowian, zamierzał kontynuować proces powstrzymany jego zdaniem przed setkami lat.

Przemo napisał/a:

Z tym spierdalaniem w gęsty gąszcz bandy dzikusów to chyba cię trochę ponosi.

Bynajmniej. W obliczu częstych najazdów i nierównych walk (także plemiennych) kobiety, dzieci i starcy musieli się chować po lasach, aby uniknąć śmierci, gwałtu lub wzięcia w niewolę. To chyba logiczne. Wtedy nie było jeszcze butelek z benzyną, żeby posyłać z nimi bachury na opancerzonych Niemców, jak podczas PW ;)

Przemo napisał/a:
Poza tym mnie ‘taktyczna polityka’ jednoczenia państwa Polan pod sztandarem z żydowskim pachołkiem nie wzrusza, więc te wywody możesz sobie darować.

Bo nie ma wzruszać. Takie sprawy powinno się oceniać na zimno, w tym wypadku analizując zyski i straty, jakie przyniosło nam przyjęcie chrztu. Jeśli będziemy patrzyli na rzeczywistość tylko przez pryzmat religii (nie ważne czy pogańskiej czy chrześcijańskiej) i wybierali to, co bardziej nas "wzrusza", zamiast tego co się bardziej opłaca, nigdy nie nauczymy się robić polityki. Zawsze pozostaniemy niewolnikami w rękach manipulantów wiadomej nacji, którzy doskonale znając nasze sentymenty, potrafią je rozegrać przeciwko nam.

Przemo napisał/a:
Jest mi podwójnie przykro, bo widocznie nie wybieram opcji prowadzenia interesów z chrześcijańskimi mocarstwami. Pełno tam żydowskich agentów.

Żydowscy agenci panoszyli się na naszych ziemiach już setki lat przed przyjęciem chrześcijaństwa. Prawie 1000 lat - podobny czas, jaki dzieli nas od chrystianizacji Polski, dzielił chrystianizację Polski od przybycia żydowskich handlarzy na tereny. Ta zaraza ma historię długą i bynajmniej nie oszczędziła pogańskich Słowian. Przyjęcie chrztu ukróciło zasięg jej oddziaływania przynajmniej do XIV wieku, kiedy to król-jebaka Kazimierz Wielki, za namową swej żydowskiej kochanki Estery, nadał żydom chrześcijańskie przywileje, w tym pełną swobodę działalności ekonomicznej. Po tym fakcie żydzi z całej Europy, gdzie traktowani byli na równi ze szczurami jako ZABÓJCY JEZUSA, zaczęli zjeżdżać do swojej nowej ziemi obiecanej czyli Królestwa Polskiego. To był początek końca, bo żydzi mogli potem tu wyrabiać wszystkie swoje bezeceństwa, za które reszta chrześcijańskiego świata paliła ich w synagogach. Za pomocą lichwy wysysali siły z narodu, rozpijali chłopów, wzniecali burdy, korumpowali władców, wreszcie przeniknęli w szeregi kościelne. To nie wina chrześcijaństwa; po prostu trafił się nam król, który zamiast głową myślał kutasem :) A choć był z niego prawdziwy jebak i zostawił po sobie pełno nieślubnych dzieci, to nie doczekał się nigdy potomka legalnego i kolejnym władcą Polski był już... poganin (wprawdzie świeżo ochrzczony, ale jednak polityczne interesy Jagiełło rozgrywał na korzyść Litwy zamiast Polski, a bitwę pod Grunwaldem wygrał w iście "pogański" sposób). I tak oto Kazimierz Wielki, oprócz murowanej Polski, pozostawił po sobie Polskę pełną żydów, obcych agentów i bękartów - czyli ten pierdolnik z kapustą, który znamy doskonale z doświadczenia.

Ale w czasach przedchrześcijańskich też "czysto" nie było. Od I wieku n.e. przez nasze terytorium (m.in. przez Wrocław) biegł szlak bursztynowy, który kończył się nad brzegiem Bałtyku.



Głównym celem była wyprawa po bursztyn, ale tak naprawdę kwitł tam handel wszelaki. A gdzie handel, tam i żydzi. Żydowscy geszefciarze, którzy przybyli bursztynowym szlakiem na nasze ziemie, znaleźli tu idealny materiał do eksploatacji. Słowiański naród był spokojny, pracowity, ze względu na żyzność ziem i borów zwierza pełnych nie usposobiony do wszczynania wojen, można powiedzieć - samowystarczalny. W dodatku rozproszony po puszczach, pozbawiony organizacji państwowych - wymarzony obiekt dla różnej maści wyzyskiwaczy.
Na stronie "Zadrugi" zetknąłem się z absurdalną teorią, jakoby dawne pogaństwo jednoczyło Słowian, i dopiero chrześcijaństwo ich "podzieliło". Gówno prawda. W praktyce ta "jedność" wyglądała tak (ograniczając się wyłącznie do naszych rejonów):



Nie muszę chyba pisać, że te plemiona nie stykały się z sobą często. Kiedy dzikus z plemienia Polan spotkał w lesie dzikusa z plemienia Ślężan to nie traktował go jak "swojego". Każde plemię miało trochę inne tradycje i innych bogów. Tę inność wykorzystywali obcy agenci wnikając w struktury plemion i prowokując walki między nimi - według tego samego mechanizmu, który doskonale znamy z historii żydowskiej działalność w krajach Trzeciego Świata.
Z zachodu atakowali Niemcy, ze wschodu Rusini, z północy Wikingowie i Prusowie (ci ostatni zresztą dawali nam się jeszcze we znaki przez 300 lat, co było powodem sprowadzenia Krzyżaków aby rozwiązali ten problem). Od środka natomiast spustoszenie własnymi metodami siali żydzi.
Wiadomo, że żydowska oligarchia miała, tak jak w dzisiejszych czasach, wpływ na wybór władzy. W polskich kronikach choćbyś nie wiem jak szukał, nie doszukasz się daty obalenia Popiela i wyboru Piasta na księcia Polan. Ale kroniki żydowskie podadzą ci dokładny rok - 842 http://pl.wikipedia.org/wiki/Abraham_Prochownik Oni tu byli i brali czynny udział w tym co się działo.
Starożytni Słowianie nie umieli nawet pisać, a co dopiero odnotowywać daty. Dopiero chrześcijaństwo zrzuciło z polskiego tułowia żydowski łeb (niestety, tylko na 400 lat).

Przemo napisał/a:

Z jednej strony lepiej żeby wymordowali

Hehe, najlepsze jest to, że przy swojej demonstrowanej wrogości wobec chrześcijaństwa rozumujesz dokładnie jak chrześcijanin :) Męczeńska śmierć za wiarę, i to masowa - bo taki wariant historii zaproponowałeś w tym momencie - to wynalazek nieznany pogaństwu. Takich jaj wymagało od swych wyznawców chrześcijaństwo. To chrześcijański misjonarz lub rycerz, gdy go złapali innowiercy, wolał raczej wybrać zgon w męczarniach aniżeli napluć na krzyż czy złożyć pokłon obcym bożkom. Ten fanatyczny hart ducha przerażał "niewiernych" i w dużej mierze przyczynił się do sukcesu chrześcijaństwa jako religii.
Ale poganie nie rozumowali w ten sposób. Ich wierzenia oscylowały wokół pragmatycznych potrzeb, ażeby koń się oźrebił i deszcz czasem popadał. Nie znali etosu męczeńskiej śmierci za sprawę, symbolizowanego przez Jezusa na krzyżu. Nie byli na tyle głupi, żeby ginąć za jakąś wiarę. Woleli się ochrzcić i mieć święty spokój. Litwa na przykład przyjęła chrzest tak późno tylko dlatego, że wcześniej uniemożliwiali jej to na różne sposoby Krzyżacy, którzy wiedzieli, że wraz z jej chrystianizacją stracą prawa do kolonizowania tych ziem. Ale gdy tylko pojawiła się okazja posadzenia na polskim tronie własnego człeka, Litwini bez żalu przeszli na nową wiarę. Osobiście niszczyli i palili przy tym obiekty swego niedawnego kultu.


Przemo napisał/a:
z drugiej zaś, po przeszło 1000 laty widać jak kraina powoli podnosi głowę do góry, choć w dniu dzisiejszym bardziej w tym zasługa jednostek niż mętnego ogółu, ale jednak.

No, ostatnio po 1989 tak ten łeb podniosła że aż jej odpadł. Teraz, z gospodarką rozjebaną i rozkradzioną, kilkusetmiliardowym długiem publicznym, topniejącą demografią, 15% bezrobociem, wiekiem emerytalnym +67 i żydami na karku ciemno to widzę. Opozycji praktycznie nie ma, bo nasze ugrupowania "nacjonalistyczne" to jeden wielki lol; już bezpieczniej powierzyć małpie brzytwę niż takim debilom cokolwiek.

Przemo napisał/a:
„Ojczyzno nasza, Polsko miła. Dlaczego takich jak ja tak mało urodziłaś?” ;)

Może dlatego, że Polska od początku swego istnienia jest chrześcijańska :lol:


Przemo napisał/a:

Religie masowe jak sama nazwa wskazuje zawsze szły na ilość a nie na jakość, więc nie specjalnie dziwi idąca za tym przewaga. Oczywiście dużo jest takich, na których to robi wrażenie, akurat się nie zaliczam.

Jakość jak najbardziej jest wyznacznikiem kultury chrześcijańskiej. Wynika to po części z dziedzictwa intelektualnego odziedziczonego po Grekach, ale również z totalnego zaangażowania, jakie ludzie chrześcijańskiej Europy wkładali we wszytko, czym się zajmowali. Wierząc, że pracują na "Bożą chwałę", stawali na wysokości zadania, dokonywali wysiłków nadludzkich, nieraz szalonych ale bardzo często genialnych. Kulturowy dorobek średniowiecza i renesansu to szczyty doskonałości w sztuce i filozofii europejskiej i świadectwo tego, jak holistycznie ówcześni ludzie postrzegali rzeczywistość. Kiedy, dajmy na to, Wit Stwosz rzeźbił swój ołtarz, to nie wystarczyło mu wyciosać w drewnie prostych figur kultowych. On tam wyrzeźbił wszystko, włącznie z naczyniami krwionośnymi na dłoniach i stopach postaci, przebiegającymi w pełnej zgodności z anatomią, mimo iż nie dysponował atlasem (a na zwłokach jeszcze nie można było wtedy studiować).



Wyrzeźbił cały zestaw objawów chorobowych, m.in. kiłę, której wg dzisiejszych teorii ponoć jeszcze wtedy w Europie nie było (tzn dzięki Stwoszowi dopiero odkryto, gdy dokładnie obejrzano ten ołtarz, że jednak była). O wiekach panowania chrześcijaństwa można powiedzieć wiele, ale jakości działania, do jakiej obligowało ono swoich wyznawców, zakwestionować się nie da.

Jedynie kultury równie wysoko rozwinięte oparły się ekspansji chrześcijaństwa. Na przykład Japonia - próby jej schrystianizowania spełzły na niczym, mimo iż trwały dobre 300 lat.


Przemo napisał/a:

Król Zombich napisał/a:
Dzisiejsza, czy masz na myśli cywilizację chrześcijańską

Mam na myśli dzisiejszą, choć chrześcijaństwo ma w tym spory udział.

To nie chrześcijaństwo. Dzisiejsza skundlona "wspakultura" to judaizm w najczystszej postaci. Judaizm nie przywędrował do Europy wraz z chrześcijaństwem, to totalnie różne pod względem proweniencji i wyznawanej etyki religie. Gdybyś rozeznał się cokolwiek w historii Talmudu wiedziałbyś, że żydzi od zawsze postrzegali chrześcijaństwo jako śmiertelnego wroga nr 1. Dlatego je zniszczyli. Z tego samego powodu niszczą teraz Islam, drugą z wielkich "antysemickich" religii, która lichwę wymienia pośród grzechów głównych.
Czytałem artykuł o Polakach decydujących się przejść na judaizm. Jedna kobieta argumentowała to tak, że w odróżnieniu od chrześcijaństwa judaizm po prostu pasuje do dzisiejszych czasów, bo ta religia nie zabrania, a wręcz zachęca do bezczelności i skurwysyństwa. To też świadczy, do jakiego stopnia dzisiejsze czasy są tą podkulturą przesiąknięte.


Przemo napisał/a:
Tak kurwa, pogaństwo subkulturą, o tym jeszcze nie słyszałem :lol: Abstrahując już od tego, skoro zwykłego, przykładowego dziada zza winkla uważasz za wyznacznik tego czy coś jest białe, czy czarne, to nie ma opcji, musisz widzieć świat w dwóch kolorach. Na pewno ten kaliber powinszowałby zainteresowania kinem gore spod znaku Fulciego.

Nigdy nie uważałem kina gorę za religię. Ba, nawet kina religijnego za religię nie uważam :) To jest - powiedzmy - hobby, niszowe w dodatku. Ale religia powinna się chyba mieć większy zasięg niż hobby? O sile religii świadczy ilość jej wyznawców, czyż nie?
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 36
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1320
Wysłany: 2013-10-09, 08:12   

Król Zombich napisał/a:

A jaka jest ta nasza "własna tożsamość"? Ja twierdzę, że katolicka; Przemo twierdzi, że słowiańska.


A ja twierdzę, że unikalna polska. :-) Ja nie mam problemów, żeby pogodzić mój ateizm, kulturę europejską zakorzenioną w chrześcijaństwie i słowiańską duszę.

Król Zombich napisał/a:
Zawsze uważałem, że powinniśmy trzymać z braćmi Słowianami.


Niewesołe losy Królestwa Polskiego i Układu Warszawskiego uczą czego innego. Trzymanie z naszymi słowiańskimi braćmi ze wschodu dla Słowian zachodnich oznacza brutalne zdominowanie przez Rosję, a to za fajny kraj nie jest. Najbardziej widoczny przykład to Polska A i B. A poza tym to Polska jest najbardziej słowiańskim krajem i jedynym na świecie gdzie haplogrupa R1a1 ma ponad 50% udziału w puli, więc zawsze możemy stwierdzić, że to ten kto nie trzyma z nami to zdrajca "słowiańszczyzny" a nie na odwrót :lol:


KZ napisał/a:

Fakt. Mamy już w obiegu jedną siejącą spustoszenie truciznę (alkohol) i w zupełności styka. Pomiędzy marihuaną i dopalaczami a narkotykami silnie uzależniającymi, jak heroina, jest pewna różnica, i to tych ostatnich nie chciałbym widzieć w powszechnej sprzedaży.


Tutaj zgoda. Na produkcję środków, które są tylko i wyłącznie truciznami (kryśka, heroina, krokodyl) państwo powinno mieć monopol i karać ogniem i mieczem produkcję i dystrybucję, ale już narkomanów wolałbym żeby leczyło. Zamykanie ich tak jak teraz powoduje taki szereg patologii, że głowa mała. Dzięki temu mamy drugi w Unii zaraz po Łotwie współczynnik uwięzionych.


KZ napisał/a:
Nie bierzesz poprawki na to, że w Polsce przedwojennej biedota nie znała metod zapobiegania, stosunkowo duża była umieralność dzieci, wreszcie - liczny "narybek" przydawał się do pracy w polu. W dzisiejszych czasach, gdy już nawet w szkołach uczą o antykoncepcji, kwestia "mieć czy nie mieć dziecka" w o wiele większym stopniu zależy od osobistej decyzji niż od przypadku. Sondaże pokazują, że Polki, które obecnie boją się urodzić dziecko w kraju, decydują się na nie po wyjeździe za granicę. Zatem poczucie bezpieczeństwa materialnego jest dla ich wyboru czynnikiem istotnym.


Ależ to prosty ciąg skutkowy-przyczynowy nie mieli wiedzy i możliwości stosowania nowoczesnych środków antykoncepcyjnych BO BYLI BIEDOTĄ. W warstwach wyższych były bardzo popularne, choćby oficerowie pochowani w mogiłach zbiorowych w Charkowie i Miednoje dosyć często mieli gumki w kieszeniach. Tutaj raczej nic się nie zmieniło i nie zmieni nigdy, dzieci zawsze będzie więcej wśród biednych i mniej inteligentnych niż na odwrót.

KZ napisał/a:

Zdaje się, że obywatele "kultury prawa", o ile faktycznie tej kultury prawa przestrzegają, mogą starać się o pozwolenie na posiadanie broni. Natomiast wskutek dostępności powszechnej broń bez problemu wpadłaby w łapy "ludzi honoru" i wtedy kibole, zamiast okładać się maczetami, zaczęliby się strzelać ;) Po chuj, jeszcze jaka zbłąkana kula zabiłaby przypadkowego przechodnia.


No właśnie z tą bronią to sam nie wiem. Z jednej strony drobna przestępczość na pewno by spadła po odstrzeleniu paru tysięcy złodziei, z drugiej przez pierwsze dziesięciolecia artykułem pierwszej potrzeby byłyby kamizelki kuloodporne. Raczej Polska nie jest gotowa na coś takiego ale docelowo na pewno takie coś by się przydało.
 
 
Król Zombich 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Cze 2008
Posty: 890
Wysłany: 2013-10-09, 22:47   

Mapinguari napisał/a:

A ja twierdzę, że unikalna polska. :-) Ja nie mam problemów, żeby pogodzić mój ateizm, kulturę europejską zakorzenioną w chrześcijaństwie i słowiańską duszę.

No i właśnie tu mamy haczyk. Bo jedno wpędza nas w polityczną zależność od zachodu, a ta z kolei wpływa destruktywnie na naszą słowiańską duszę. Tutaj w pełni zgadzam się z Przemem - jakkolwiek sądzę, że chrześcijaństwo miało wiele pięknych kart i w swoim czasie się opłaciło, tak od kościoła w jego obecnym wydaniu powinniśmy uciekać jak najdalej, bo kolejne millenium (o ile je przetrwamy) przebębnimy jako niewolnicy ciułający za grosze na obcych wyzyskiwaczy, zdemoralizowani i ogłupieni do reszty przez "kulturę" spod znaku MTV.
A jak było w "imperium słowiańskim"? Jako dzieciak wychowywany w PRLu, obcowałem w 90% z kulturą słowiańską. Polskie, rosyjskie i czechosłowackie filmy, rodzima muzyka, rodzime komiksy, rodzime książki o polskiej historii. Przepełnione swojskim duchem. I gdzie to wszystko teraz jest? Coraz trudniej czuć się sobą we własnym kraju i chyba się ze mną zgodzisz.


Mapinguari napisał/a:
Niewesołe losy Królestwa Polskiego i Układu Warszawskiego uczą czego innego. Trzymanie z naszymi słowiańskimi braćmi ze wschodu dla Słowian zachodnich oznacza brutalne zdominowanie przez Rosję, a to za fajny kraj nie jest.

Na temat Rosji mam zupełnie inne zdanie, co do Układu Warszawskiego - uważam, że to jedna z lepszych rzeczy jakie przytrafiły nam się w całej naszej historii.
Nawet będąc prowincją Imperium Rosyjskiego w XIX stuleciu byliśmy traktowani dużo uczciwiej i mieliśmy większą niezależność, niż dzisiaj w imperium żydo-amerykańskim. Te mity o złych Rosjanach może i wesoło wyglądają w filmach akcji z lat 80., ale nie wątpię iż masz świadomość ich propagandowego charakteru.
Jesteśmy rozpięci między wschodem i zachodem - stało się, nic na to nie poradzimy. Zarówno Zachód jak i Rosja nas potrzebują. Pytanie - kogo my potrzebujemy bardziej. Zachodu, który chce nas kolonizować jak Murzynów w Afryce, co zresztą czyni od 25 lat, czy może Rosji, która potrzebuje Polski głównie w charakterze satelity na zachód. Rosji z jej bogactwem surowców, olbrzymimi obszarami, które byłyby idealnym rynkiem zbytu dla polskiego (nie istniejącego już niestety) przemysłu. Jeśli historia czegoś tutaj uczy, to że działając przeciwko Rosji zawsze szkodziliśmy przede wszystkim samym sobie.

Pamiętny materiał filmowy z pamiętnych czasów: http://www.youtube.com/watch?v=Af-l5c3CDAs
To oczywiście pokazówka, ale dobrze na niej widać, że zarówno militarnie, jak pod względem siły tożsamości narodowej, Polska miała wtedy czym przyszpanować. Co wystawilibyśmy na taką paradę dzisiaj? Te kilka samolotów, co je nam opchnęli Amerykanie, bo daliśmy za nie więcej niż oferowała składnica złomu?


Mapinguari napisał/a:
Najbardziej widoczny przykład to Polska A i B. A poza tym to Polska jest najbardziej słowiańskim krajem i jedynym na świecie gdzie haplogrupa R1a1 ma ponad 50% udziału w puli, więc zawsze możemy stwierdzić, że to ten kto nie trzyma z nami to zdrajca "słowiańszczyzny" a nie na odwrót :lol:

To jest niezaprzeczalny fakt - jesteśmy jednym z najczystszych etnicznie krajów świata, a w Europie to już chyba w ogóle. Jednak ten polski "zaścianek", że na widok murzyna na ulicy ciągle jeszcze robimy oczy ze zdziwienia, daje radę :lol:

Mapinguari napisał/a:

Ależ to prosty ciąg skutkowy-przyczynowy nie mieli wiedzy i możliwości stosowania nowoczesnych środków antykoncepcyjnych BO BYLI BIEDOTĄ. W warstwach wyższych były bardzo popularne, choćby oficerowie pochowani w mogiłach zbiorowych w Charkowie i Miednoje dosyć często mieli gumki w kieszeniach. Tutaj raczej nic się nie zmieniło i nie zmieni nigdy, dzieci zawsze będzie więcej wśród biednych i mniej inteligentnych niż na odwrót.


A jak wyjaśnisz to?

[/quote]

Ściślej - jak wyjaśnisz tak katastrofalne załamanie demografii akurat w momencie nasilenia krachu gospodarczego, gdy już nadto widoczne stały się skutki rządów III RP? Oraz to, że na emigracji Polacy na dzieci decydują się znacznie częściej niż w kraju?
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 36
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1320
Wysłany: 2013-10-13, 20:31   

Król Zombich napisał/a:
No i właśnie tu mamy haczyk. Bo jedno wpędza nas w polityczną zależność od zachodu, a ta z kolei wpływa destruktywnie na naszą słowiańską duszę. Tutaj w pełni zgadzam się z Przemem - jakkolwiek sądzę, że chrześcijaństwo miało wiele pięknych kart i w swoim czasie się opłaciło, tak od kościoła w jego obecnym wydaniu powinniśmy uciekać jak najdalej, bo kolejne millenium (o ile je przetrwamy) przebębnimy jako niewolnicy ciułający za grosze na obcych wyzyskiwaczy, zdemoralizowani i ogłupieni do reszty przez "kulturę" spod znaku MTV.

A jak było w "imperium słowiańskim"? Jako dzieciak wychowywany w PRLu, obcowałem w 90% z kulturą słowiańską. Polskie, rosyjskie i czechosłowackie filmy, rodzima muzyka, rodzime komiksy, rodzime książki o polskiej historii. Przepełnione swojskim duchem. I gdzie to wszystko teraz jest? Coraz trudniej czuć się sobą we własnym kraju i chyba się ze mną zgodzisz.


Wot globalizacja. Dzisiaj masz wybór. Jakby ci się tylko chciało mógłbyś oglądać wyłącznie czeskie filmy. Przy czym w warunkach wolnej konkurencji na rynku kultury sztucznie pompowane kasą rządową europejskie filmy są w większości pretensjonalnymi gównami, których nikt nie chce oglądać. Wystarczy, że państwo się do czegoś nie miesza to łatwiej o sukcesy. W dziedzinie na przykład gier komputerowych, czyli obecnie najpopularniejszym medium wśród ludzi poniżej 35 lat Europa Wschodnia jest mocarstwem. Ostatnio grałem w czeską Botaniculę - grę przygodową, której klimat był gdzieś pomiędzy Krecikiem a Švankmajerem. A co do tego, że trudniej być sobą we własnym kraju to jakoś tego nie widzę ani nie odczuwam w żaden sposób. A najmniej odczuwam żalu za zakłamanymi książkami historycznymi. Kupiłem kiedyś przez allegro parę książek o partyzantce w czasie 2 wojny światowej z okresu PRL w moich rodzinnych stronach a tam w pewnym momencie napisane, że mój dziadek pomagał partyzantom a mianowicie święcił im w nocy lampą na moście żeby do rzeki nie wpadli. Pokazuje mamie a ona się śmieje, że to nieprawda, że autor po prostu przejechał się po okolicy rozejrzał i zebrał nazwiska mieszkańców i wplótł ich do książki, no i w dodatku tego mostu co na nim miał mój dziadek stać z lampą w czasie wojny jeszcze nie było :lol: Smutna prawda jest taka, że za PRLu uskuteczniano za państwową kasę różne inicjatywy, wydawano ambitne dzieła, które później kończyły jako srajtaśma.

Król Zombich napisał/a:
Na temat Rosji mam zupełnie inne zdanie, co do Układu Warszawskiego - uważam, że to jedna z lepszych rzeczy jakie przytrafiły nam się w całej naszej historii.
Nawet będąc prowincją Imperium Rosyjskiego w XIX stuleciu byliśmy traktowani dużo uczciwiej i mieliśmy większą niezależność, niż dzisiaj w imperium żydo-amerykańskim. Te mity o złych Rosjanach może i wesoło wyglądają w filmach akcji z lat 80., ale nie wątpię iż masz świadomość ich propagandowego charakteru.
Jesteśmy rozpięci między wschodem i zachodem - stało się, nic na to nie poradzimy. Zarówno Zachód jak i Rosja nas potrzebują. Pytanie - kogo my potrzebujemy bardziej. Zachodu, który chce nas kolonizować jak Murzynów w Afryce, co zresztą czyni od 25 lat, czy może Rosji, która potrzebuje Polski głównie w charakterze satelity na zachód. Rosji z jej bogactwem surowców, olbrzymimi obszarami, które byłyby idealnym rynkiem zbytu dla polskiego (nie istniejącego już niestety) przemysłu. Jeśli historia czegoś tutaj uczy, to że działając przeciwko Rosji zawsze szkodziliśmy przede wszystkim samym sobie.


Nawet nie wiem jak to skomentować. Rosja nas traktowała lepiej niż obecnie zachód... :lol: Tylko, że zachód nam jednak coś daje Rosjanie głównie zabierali. Jak wszystko pierdolnęło pod koniec lat 80-tych szybko się okazało kto był płatnikiem netto w tym systemie. Zapaść w Rosji była straszliwa. Rosja mimo, że mają gospodarkę Świętego Mikołaja (ropa) dogoniła nas chyba dopiero 2 lata temu jeśli chodzi o średni produkt krajowy, ale jeśli chodzi o wszystkie średnie statystyki pokazujące poziom życia to nie dogonią nas raczej nigdy.

Król Zombich napisał/a:
Pamiętny materiał filmowy z pamiętnych czasów: http://www.youtube.com/watch?v=Af-l5c3CDAs
To oczywiście pokazówka, ale dobrze na niej widać, że zarówno militarnie, jak pod względem siły tożsamości narodowej, Polska miała wtedy czym przyszpanować. Co wystawilibyśmy na taką paradę dzisiaj? Te kilka samolotów, co je nam opchnęli Amerykanie, bo daliśmy za nie więcej niż oferowała składnica złomu?


Tjaaa. Gospodarka planowa może w jakiejś dziedzinie wykazać duże osiągnięcia kosztem innych dziedzin. Samoloty zamiast baleronu :lol:
Współczesna parada
http://www.youtube.com/watch?v=V8Xs6Pja880

Jak widać mniej gromkopierdna.

Król Zombich napisał/a:
To jest niezaprzeczalny fakt - jesteśmy jednym z najczystszych etnicznie krajów świata, a w Europie to już chyba w ogóle. Jednak ten polski "zaścianek", że na widok murzyna na ulicy ciągle jeszcze robimy oczy ze zdziwienia, daje radę :lol:


No Murzynów mało sam w swoim długim życiu rozmawiałem tylko z jednym. Natomiast w większych miastach już widać spory napływ Wietnamczyków i Turków. Jak ostatnio byłem w Warszawie to tam naprawdę trzeba patrzeć pod nogi na dworcu tyle tam Vietcongu najechało. Byłem zdziwiony jak się pojawiła nawet na mojej cieszącej się złą sławą dzielnicy robotniczej buda z kebabem i Turkiem w środku. Myślałem, że max miesiąc i mu ją spalą, ale jedynie ktoś nabazgrał bezmyślnie "Araby won!" a po jakimś czasie Turek był na ty ze wszystkimi dresami w okolicy. Wot globalizacja. W sumie to ja nie jestem rasistą etnicznym tylko kulturowym więc jak dla mnie to te dwie nacje mogą tu spokojnie przyjeżdżać pracować, są mniej więcej na tym samym poziomie cywilizacyjnym co my. Natomiast całe to tałatajstwo co tu się ciśnie przez Ukrainę z Czeczenii, Abchazji, Afganistanu itp to niech spierdala :lol:

Cytat:
A jak wyjaśnisz to?

Ściślej - jak wyjaśnisz tak katastrofalne załamanie demografii akurat w momencie nasilenia krachu gospodarczego, gdy już nadto widoczne stały się skutki rządów III RP? Oraz to, że na emigracji Polacy na dzieci decydują się znacznie częściej niż w kraju?


Ha przecież ten wykres prawie się pokrywa z poziomem życia - w sensie im wyższy i im lepiej ma się gospodarka tym mniej dzieci, zobacz kiedy w PRL było ich mniej - za późnego Gomułki i wczesnego Gierka ! A zobacz kiedy zaczęło rosnąć jak się zaczęło wszystko sypać - sam jestem z górki lat 80-85, później komuna zaczęła popuszczać i pojawiły się reformy wolnorynkowe, poziom życia poszybował w górę i ludzie zaczęli zakładać na fiuta kalosze :lol: Nawet kryzys z roku 2008 widać na tym wykresie jako szarpnięcie w górę.

A dlaczego jest większa dzietność Polek na emigracji ? Nie wiem. Nie widziałem takich danych, chętnie zobaczę.
 
 
Król Zombich 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Cze 2008
Posty: 890
Wysłany: 2013-10-17, 03:14   

Mapinguari napisał/a:

Wot globalizacja. Dzisiaj masz wybór. Jakby ci się tylko chciało mógłbyś oglądać wyłącznie czeskie filmy. Przy czym w warunkach wolnej konkurencji na rynku kultury sztucznie pompowane kasą rządową europejskie filmy są w większości pretensjonalnymi gównami

30-40 lat temu filmy polskie filmy rzadko kiedy były pretensjonalnymi gównami. Dzisiaj są nimi właściwie zawsze. Przyczyna tkwi w rynkowych kryteriach wartościowania, a podług tych kryteriów dziełem idealnym jest hollywoodzki blockbuster koszący miliardy zysków. Polskę oczywiście nie stać na wyprodukowanie blockbustera, ale co tam - ładuje się kasę w denne komedie dla plebsu, w klony debilnych amerykańskich teleturniejów i tańce z gwiazdami. Czy ze środków prywatnych dałoby się dziś wyprodukować "Krzyżaków" albo "Potop"? Doświadczenie pokazuje, że nie. Nasze dzisiejsze "giganty" historyczne w stylu "Bitwy Warszawskiej" czy "Starej baśni" prędzej zniechęcą widzów do zainteresowania historią niż zachęcą. Dobrych polskich aktorów można zliczyć na palcach, bo większość znanych twarzy osiąga dziś sznyt w reklamach i w "Złotopolskich", a nie w teatrze czy poważnym kinie. A bez znanych twarzy sukcesu rynkowego nie będzie. I wychodzi film, w którym jedynym budzącym dyskusje akcentem jest Herbuś na CKM-ie.




Mapinguari napisał/a:
A co do tego, że trudniej być sobą we własnym kraju to jakoś tego nie widzę ani nie odczuwam w żaden sposób. A najmniej odczuwam żalu za zakłamanymi książkami historycznymi. Kupiłem kiedyś przez allegro parę książek o partyzantce w czasie 2 wojny światowej z okresu PRL w moich rodzinnych stronach a tam w pewnym momencie napisane, że mój dziadek pomagał partyzantom a mianowicie święcił im w nocy lampą na moście żeby do rzeki nie wpadli. Pokazuje mamie a ona się śmieje, że to nieprawda, że autor po prostu przejechał się po okolicy rozejrzał i zebrał nazwiska mieszkańców i wplótł ich do książki, no i w dodatku tego mostu co na nim miał mój dziadek stać z lampą w czasie wojny jeszcze nie było

Takie kwiatki nie wynikają z charakteru systemu, w jakim się je sadzi. Zwaliłbym to raczej na karb niekompetencji historyka (? - stawiam znak zapytania, bo nie dookreśliłeś czy to było opracowanie fachowe, beletrystyka czy "dokument fabularyzowany"). Z doświadczenia - a czytam tekstów historycznych dość sporo - wiem, że tego typu błędy w detalach są nagminne; nie gdzie indziej jak w książkach światowej sławy Normana Daviesa często trafić można na babole, że głowa mała. Przy dzisiejszym poziomie weryfikacji prac naukowych na kierunkach humanistycznych w Polsce metodologia podobna do tej, jaką zastosował autor wspomnianej przez ciebie książki, nie należy do rzadkości.

Co innego jednak detale typu "dziadek stał na moście i świecił latarką", a co innego tendencyjne zakłamywanie historii w celu manipulacji sumieniami ludzi. W tej drugiej dziedzinie III RP zdecydowanie góruje nad PRL-em. Wtedy pewnych spraw po prostu "nie wypadało" ruszać (np. Katynia). Dzisiaj kłamie się w żywe oczy licząc na krótkotrwałą pamięć historyczną Polaków i niedostatki w edukacji (pewnie nie bez przyczyny zdegenerowanej do poziomu rozwiązywania testów). Jako fakty wciska nam się takie wyssane z palca bzdury, jak Jedwabne, promuje się irracjonalny kult chochołów w rodzaju Piłsudskiego, Wałęsy i "niepodległego" państwa z lat 1918-1945 (które niepodległe wcale przecież nie było), zakłamuje się dzieje PRLu i lansuje szereg innych mitów, w które Polakowi uwierzyć tym łatwiej, że historii uczy się dziś przede wszystkim z filmów (no i z memów na fejsie; współczesną szkołę pomijam bo wiadomo, że to wylęgarnia ciemnoty).
I tak ze wspomnianej "Bitwy Warszawskiej" Hoffmana dowiedziałem się, że wygrał ją... Piłsudski, bo Rozwadowski w tym czasie robił w gacie ze strachu (w rzeczywistości było dokładnie na odwrót, co wie chyba każdy, kto ten temat liznął).
Wiele nauczył mnie też film "W ciemności" A. Holland. Okazało się, że Polacy w okupowanym Lwowie nie tylko nie biedowali, nie tylko nie musieli "karmić wszy" za przydział słoniny. Nie, myśmy mieli - jak nam sugeruje ów obsypany nagrodami film - istną lux pomadę za Niemca: dyskonty spożywcze, pomarańcze, tylko jeszcze coca-coli brakowało do pełnego "zachodu" i telewizorów plazmowych na ścianach :lol: Jak to oglądałem, nie wiedziałem czy się tarzać ze śmiechu czy raczej płakać nad faktem, że tego typu wersję "historii" naród kupuje dziś bez żadnych zastrzeżeń.
O serialu "Nasze matki, nasi ojcowie", wyemitowanym bezczelnie w polskiej TV, już nawet nie będę pisał, jakich to mądrości się z niego wywiedziałem, bo dużo by pisać a czasu nie mam :)

Wracając do kwestii "tożsamości narodowej" w byłym "imperium słowiańskim" to chyba nie wyraziłem się jasno. W tamtych czasach (dzisiaj usłyszysz w TV, że to czasy rusyfikacji były :lol: ) młodzież była chowana w etosie dumy z Polski, z jej historii, z gór, morza i wszystkiego tego, co składało się na naszą miłą ojczyznę. Lektury, jakimi wymienialiśmy się z kolegami w szkole i którymi inspirowaliśmy się podczas zabaw na podwórku, to nie był "Harry Potter", ale powieści dla młodzieży osadzone w realiach historycznych, wydawane w takich seriach jak "Przygoda z historią" czy "Biblioteczka Historyczna".



Na temat II wojny światowej i okupacji była znakomita seria Dębnickiego "Uwaga Piegowaty".



Dla młodszych były komiksy i wierszowane ballady o polskiej historii autorstwa Anny Świerczyńskiej. To wszystko zachęcało do dalszego pogłębiania wiedzy, a przede wszystkim wpływało na dobre samopoczucie z tego prostego faktu, że jest się Polakiem.
Kultura zachodnia też wówczas funkcjonowała, ale nie przeważała szali; ludzie z jednakowym entuzjazmem szli do kina na "Seksmisję" i na "Wejście smoka", na "Krzyżaków" i na "Rio Bravo", na bajki Disneya i na "Akademię Pana Kleksa".

Ale dość już tych koszmarnych komunistycznych wspomnień :lol:

Po transformacji rząd dusz przejęły solidarnościowe mendy z Michnikiem. I zaczęła się tresura wg narracji, że być Polakiem to jest wstyd, że góry i morze, o których w szkole PRLu śpiewało się dumne piosenki, to w sumie namiastka tego co mają inni, że górnik - postać jeszcze przed chwilą wielce szanowana - to tak naprawdę pasożyt, a przemysł wydobywczy zanieczyszczał środowisko i trzeba go było upłynnić. Polski język zaczął się roić od makaronizmów pochodzenia angielskiego, ulice zapełniły się obcojęzycznymi szyldami, a za duchową strawę młodocianych Polaków zaczęły robić żółwie ninja itp. "kolorowe paciorki". Aż doczekaliśmy czasów, gdy przeciętny Polak "hejtuje" i "lajkuje", gdy tandetny hollywoodzki blockbuster fetowany jest jako "wydarzenie kulturalne", gdy dominuje muzyka afrykańska. To są osiągnięcia kulturalne i edukacyjne III RP.


Aha, gdy w PRLowskiej szkole trzeba było uczyć się rosyjskiego jako języka obcego, to dziś się mówi, że to była RUSYFIKACJA :lol: Dzisiaj faszerowanie dzieciaków angielskim od przedszkola nazywa się inwestowaniem w przyszłość. Wiadomo, przyda się jak trzeba będzie wziąć manatki i wydupić na zmywak ;)

Mapinguari napisał/a:
Smutna prawda jest taka, że za PRLu uskuteczniano za państwową kasę różne inicjatywy, wydawano ambitne dzieła, które później kończyły jako srajtaśma.

Uskuteczniono też mnóstwo inicjatyw, które kulturowo i materialnie służą Polakom do dziś. W III RP nie uskuteczniono nawet ułamka tego, co w PRLu.

Mapinguari napisał/a:

Nawet nie wiem jak to skomentować. Rosja nas traktowała lepiej niż obecnie zachód... :lol: Tylko, że zachód nam jednak coś daje

Jedyne, co nam Zachód dał, to kredyty z oprocentowaniem zmiennym, które wpędziły nas w taką pułapkę zadłużeniową, że nie wykaraskamy się z niej do końca świata. Poza tym potraktowali jak składnicę złomu łaskawie oferując zdezelowane F-16 :) No i w sumie tyle, bo póki co to nawet wiz do Ameryki nie raczyli znieść i widać ewidentnie, że nas mają za najtańszego pod słońcem lachociąga od gnojenia i poniżania (żelazne prawo płac dla pracowników dyskontów + "polskie obozy koncentracyjne" na dokładkę).
Nie wspomnę o morderczych sankacjach, jakie dojebali nam w latach 70. i 80., ani jak nas zdradzili w 39r., ani jak sprzedali w Jałcie i Powstanie Warszawskie wywołali, żeby opóźnić marsz Stalina by nie dobrał się do przemysłowej części niemieckiego tortu. Jak polski przemysł zniszczyli też nie wspomnę; to w sumie stare dzieje, nie warto pamiętać :lol: Więc o powojennych losach bohaterów Dywizjonu 303 też nie wspomnę ;)

Mapinguari napisał/a:
Rosjanie głównie zabierali.

Oczywiście :lol: Tak nam zabierali, że chyba tylko przypadkiem odbudowaliśmy się po wojnie, zbudowaliśmy od zera całe gałęzie przemysłu, osiągnęliśmy równowagę ekonomiczną i pełne zatrudnienie. Te 400 milionów dolców, które podarowali nam bezzwrotnie w latach 70. na spłacenie odsetek od gierkowskiego długu, też pewnie "zabrali". Ziemie Zachodnie to nam chyba Związek Patriotów Polskich w Poczdamie wywalczył, no bo z pewnością nie ten bandyta Stalin, któremu na chuj było obdzielać Polskę Dolnym Śląskiem, Prusami Wschodnimi i Pomorzem? W sumie pomników Stalina, za to że Polska nie wygląda na mapie jak bezręki kadłubek, jakoś w Polsce nie widzę, więc to z pewnością nie on ;) Armię Andersa też pewnie nie Ruscy wyposażyli i wyszkolili...
Tak teraz nauczają w szkole? To spójrz prawdzie w oczy: nie mamy nic, co Rosja miałaby nam ochotę zabrać. Nie dorównujemy jej ani terytorialnie, ani w kwestii zasobów ludzkich, ani pod względem tablicy Mendelejewa. Po wojnie w ramach WRPG dostawaliśmy od nich pełno surowców włącznie z ropą naftową, jedyne co musieliśmy dawać w zamian to towary wyprodukowane w naszych fabrykach. To była uczciwa wymiana, w dodatku na naszą korzyść - bez zaciągania destruktywnych pożyczek w dolarach.

Wcześniej wspomniałeś o Królestwie Polskim. Ale nie wspomniałeś, że to Królestwo to był jeden dysfunkcyjny burdel na kółkach i dopiero car Arleksander tam posprzątał.


Mapinguari napisał/a:
Jak wszystko pierdolnęło pod koniec lat 80-tych szybko się okazało kto był płatnikiem netto w tym systemie.

Co pierdolnęło i - kluczowe pytanie - dlaczego pierdolnęło? Samo z siebie? Bo i takie już teorie miałem okazję słyszeć od mędrków wyedukowanych w potransformacyjnej szkole :lol:

Mapinguari napisał/a:
Zapaść w Rosji była straszliwa. Rosja mimo, że mają gospodarkę Świętego Mikołaja (ropa) dogoniła nas chyba dopiero 2 lata temu jeśli chodzi o średni produkt krajowy, ale jeśli chodzi o wszystkie średnie statystyki pokazujące poziom życia to nie dogonią nas raczej nigdy.

Nas z pewnością nikt nie dogoni bo poziom dna przekroczyliśmy dawno temu i wykaraskać się możemy jedynie po całkowitej zmianie aparatu rządzącego. Rosję wyniszczyła przede wszystkim pasożytnicza oligarchia, której majątki za nierządów sztajmesa Jelcyna wyrosły niczym grzyby po deszczu na masie upadłościowej ZSRR. To samo spotkało Polskę. Różnica jest taka, że Rosja dzięki Putinowi z bagna wychodzi, a Polska (dzięki debilom z Wiejskiej) coraz bardziej się w nim pogrąża. Tam stopa bezrobocia maleje, u nas nawet mimo zmasowanej emigracji trzyma się mocno. Oni trzymają z Chinami i Iranem, a to dobre towarzystwo na przyszłość. My trzymamy z plajtującą UE, USA i nazistowskim Izraelem (a właściwie to oni trzymają nas za ryj). Zajebista komitywa, nie ma bata :lol:


Mapinguari napisał/a:
Tjaaa. Gospodarka planowa może w jakiejś dziedzinie wykazać duże osiągnięcia kosztem innych dziedzin. Samoloty zamiast baleronu :lol:

Jasne. Napisz jeszcze, że ludzie w samolotach mieszkali, samoloty jedli i w samoloty się ubierali.

Mapinguari napisał/a:
Współczesna parada
http://www.youtube.com/watch?v=V8Xs6Pja880

Jak widać mniej gromkopierdna.

Trochę nieaktualna, bo sprzed 6 lat.
Jeśli lubisz niegromkopierdne, wręcz kameralne parady, to polecam tegoroczną: http://www.youtube.com/watch?v=m6mS4ivDric



Mapinguari napisał/a:
Ha przecież ten wykres prawie się pokrywa z poziomem życia - w sensie im wyższy i im lepiej ma się gospodarka tym mniej dzieci, zobacz kiedy w PRL było ich mniej - za późnego Gomułki i wczesnego Gierka !

Spadek demografii w tym okresie wiązałbym raczej z emigracjami do Izraela z 1968 r.

"Mapinguari napisał/a:
A zobacz kiedy zaczęło rosnąć jak się zaczęło wszystko sypać - sam jestem z górki lat 80-85, później komuna zaczęła popuszczać i pojawiły się reformy wolnorynkowe, poziom życia poszybował w górę i ludzie zaczęli zakładać na fiuta kalosze :lol:

Poziom życia poszybował w górę... Miło wiedzieć, że optymiści jeszcze nie wyginęli ;) Na ulicach roi się od bezdomnych, wolnorynkowy przemysł edukacyjny produkuje masy bezrobotnych szmagistrów, skala emigracji największa bodaj w historii kraju (chyba tylko po Powstaniu Styczniowym była równie wysoka). Przeciętna pensja oscyluje poniżej 2 tys. zł na rękę. Mieszkań do użytku oddaje się o połowę mniej niż w najczarniejszym kryzysie lat 80. Wiek emerytalny niebawem 70-tki dobije. Rzeczywiście, wprost idealne warunki do zakładania rodziny oraz odchowu potomstwa.
W PRLu ludzie warunki mieli. Była stabilność zatrudnienia, były mieszkania, była gwarancja powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim. Podręczniki szkolne można było dostać za darmo, były bezpłatne przedszkola, wczasy i kolonie letnie dla dzieciaków. Nie przyznawano wprawdzie "Mutterkreutzu", jak w III Rzeszy, lecz generalnie państwo dbało o "cnotliwe życie rodzin" na bezpiecznym poziomie, a to sprzyjało wzrostowi demografii.

Co wywalczyliśmy w zamian? http://natemat.pl/66031,p...ojnie-swiatowej

Cytat:
Dużą wyrwę w liczbie urodzeń poczyniły wyjazdy za granicę. Z Polski wyjechało 1,4 mln ludzi poniżej 39. roku życia, większość ma od 25 do 34 lat, a to w tym wieku najczęściej decydujemy się na potomstwo. Ale dzieci, które rodzą się w emigracyjnych rodzinach zasilają przyrost ludności nie w Polsce, ale w innych krajach. Dlatego zdaniem ekspertów potrzeba kompleksowego programu prorodzinnego, bo roczne urlopy rodzicielskie to dopiero początek drogi. Bardzo długiej i wyboistej. Jak ulał pasuje jednak do niej hasło Legii Cudzoziemskiej: "Maszeruj, albo giń".

Główny Urząd Statystyczny oszacował, że w Polsce żyje około sześć milionów dzieci. To 1/6 populacji. Jak podaje dziennik.pl, tak źle nie było w PRL. W latach 80. ćwierć populacji stanowiły dzieci. Liczba urodzeń wciąż spada od tego czasu, na co zwróciła uwagę wiceprezes GUS, Grażyna Marciniak. Trudno się dziwić takiemu wynikowi, skoro w 2012 roku na świat przyszło 386 tysięcy niemowląt. W Europie jesteśmy jednym z liderów pod względem niskiego współczynnika urodzeń (1,3).
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 36
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1320
Wysłany: 2013-10-19, 08:40   

Król Zombich napisał/a:
30-40 lat temu filmy polskie filmy rzadko kiedy były pretensjonalnymi gównami. Dzisiaj są nimi właściwie zawsze. Przyczyna tkwi w rynkowych kryteriach wartościowania, a podług tych kryteriów dziełem idealnym jest hollywoodzki blockbuster koszący miliardy zysków. Polskę oczywiście nie stać na wyprodukowanie blockbustera, ale co tam - ładuje się kasę w denne komedie dla plebsu, w klony debilnych amerykańskich teleturniejów i tańce z gwiazdami. Czy ze środków prywatnych dałoby się dziś wyprodukować "Krzyżaków" albo "Potop"? Doświadczenie pokazuje, że nie. Nasze dzisiejsze "giganty" historyczne w stylu "Bitwy Warszawskiej" czy "Starej baśni" prędzej zniechęcą widzów do zainteresowania historią niż zachęcą. Dobrych polskich aktorów można zliczyć na palcach, bo większość znanych twarzy osiąga dziś sznyt w reklamach i w "Złotopolskich", a nie w teatrze czy poważnym kinie. A bez znanych twarzy sukcesu rynkowego nie będzie. I wychodzi film, w którym jedynym budzącym dyskusje akcentem jest Herbuś na CKM-ie.


No trochę inaczej to widzimy. Na chwilę obecną film polski niszczy PISF swoimi dotacjami a nie wolny rynek. Filmy nakręcą tylko ci którzy im wejdą wystarczająco głęboko w dupę. A, że mamy tam w komisji takich tuzów intelektu jak choćby twoją ulubienicę Agnieszkę Holland :lol: to się nie ma co dziwić jaki jest stan tych produkcji. Cały nasz przemysł filmowy jest nastawiony na przejadanie tych dotacji. Gdyby ich nie było produkcji może byłoby mniej ale nikt by nam nie podprowadzał kasy z kieszeni na takie dna jak kac wawa czy na apanaż Defoe w Antychryście. W tym roku chyba jedyny w kinach polski film, który nie był dofinansowywany przez obywateli to był Układ Zamknięty i poradził sobie całkiem nieźle. I jeszcze odnośnie budżetów. Nowy wiedźmin będzie miał budżet ponad 100 mln zł czyli za prywatne można robić superprodukcje w Polsce. Tylko trzeba trzymać się z dala od gotówki z budżetu.

A i jeszcze jedno - padłem jak sprawdziłem, że zagranicznych filmem w historii, który obejrzało najwięcej osób w Polsce jest ... Winnetu :lol:

Do reszty odniosę się później.
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 36
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1320
Wysłany: 2013-10-20, 11:59   

Król Zombich napisał/a:
Takie kwiatki nie wynikają z charakteru systemu, w jakim się je sadzi. Zwaliłbym to raczej na karb niekompetencji historyka (? - stawiam znak zapytania, bo nie dookreśliłeś czy to było opracowanie fachowe, beletrystyka czy "dokument fabularyzowany"). Z doświadczenia - a czytam tekstów historycznych dość sporo - wiem, że tego typu błędy w detalach są nagminne; nie gdzie indziej jak w książkach światowej sławy Normana Daviesa często trafić można na babole, że głowa mała. Przy dzisiejszym poziomie weryfikacji prac naukowych na kierunkach humanistycznych w Polsce metodologia podobna do tej, jaką zastosował autor wspomnianej przez ciebie książki, nie należy do rzadkości.


Tak to były książki historyczne, żadna beletrystyka. Podałem tylko jedyny przykład, który mogłem potwierdzić osobiście. Kwiatków to tam jest więcej, ba to są praktycznie same kwiatki. A to akcje wspólne z AK przypisuje się wyłącznie BCh GL i AL a to znowu pomija się większe samodzielne akcje AK - wszystkie te książki milczą o tym co się z partyzantami stało po wojnie, całkowicie pomija się udział innych demoludów po stronie niemieckiej, pominięto konflikty między partyzantkami, również i zbrodnie które popełniali itp itd Jedyna książka (autobiografia), którą mi się udało zdobyć z czasów współczesnych pokazuje zupełnie inny świat :-) Ale niestety napisana została samodzielnie przez bardzo już starego partyzanta z BCh, więc też sporo poprzekręcał no i też o wielu rzeczach nie mógł wiedzieć. Jedyne co się nie zmienia w obu książkach to opis ogromu zbrodni popełnionych w tamtych okolicach (radomskie, kieleckie) przez Niemców na ludności cywilnej. Później się moi znajomi Ślązacy dziwią jak się robię agresywny gdy opowiadają jacy to Niemcy byli wspaniali.

A co do Davisa to czytałem jedynie tą jego książkę o wojnie Polsko-Bolszewickiej - najbardziej śmiechowe były cytaty z Izaaka Babela podawane jako fakty historyczne :lol: Mimo wszystko i tak nieźle sobie poradził, akurat prawie wszystkie książki historyczne napisane przez Brytyjczyków bardzo mi podeszły, zawsze są maksymalnie obiektywni. Poglądy polityczne historyka polskiego często już znamy widząc logo wydawnictwa ewentualnie po lekturze pierwszej strony :-)

Król Zombich napisał/a:
Co innego jednak detale typu "dziadek stał na moście i świecił latarką", a co innego tendencyjne zakłamywanie historii w celu manipulacji sumieniami ludzi. W tej drugiej dziedzinie III RP zdecydowanie góruje nad PRL-em. Wtedy pewnych spraw po prostu "nie wypadało" ruszać (np. Katynia).


Tylko, że to dzisiejsze odbicie w prawo zawdzięczamy głównie tym tematom, których wtedy nie wypadało ruszać, a jeśli ich nie poruszyłeś prawie każde opracowanie było niepełne. Jak w ogóle można było pisać cokolwiek o II wojnie światowej z pominięciem sojuszu niemiecko-sowieckiego, albo pomijać ogrom zbrodni sowieckich ? Dzisiaj możesz bez szukania w drugim obiegu na każdy prawie temat znaleźć kilka opracowań - od wersji nacjonalistycznych po komunistyczną :lol: Ja sobie w pewnych czasie chciałem wypracować zdanie na temat Jedwabnego to planowałem przeczytać 3 książki tą pani Bikont, Sąsiadów Grossa i jakąś wydaną przez skrajną prawicę nawet nie pamiętam tytułu .. ok chwilę poszukałem i mam Lech Z.Niekrasz - "Operacja "Jedwabne" mity i fakty" O ile książkę Bikont przeczytałem bez większych zgrzytów, to niestety pozostałych dwóch nie dałem rady. Tą prawicową zdzierżyłem do chyba 15 strony gdzie bez żadnego komentarza był fragment wywiadu z jakąś babcią co pamiętała, że tam byli Niemcy w NIEBIESKICH MUNDURACH :lol: Grossa po przeczytaniu paru cytatów w necie nawet nie tknąłem, od razu było widać, że chłop ma siano w głowie.


Król Zombich napisał/a:
Dzisiaj kłamie się w żywe oczy licząc na krótkotrwałą pamięć historyczną Polaków i niedostatki w edukacji (pewnie nie bez przyczyny zdegenerowanej do poziomu rozwiązywania testów). Jako fakty wciska nam się takie wyssane z palca bzdury, jak Jedwabne, promuje się irracjonalny kult chochołów w rodzaju Piłsudskiego, Wałęsy i "niepodległego" państwa z lat 1918-1945 (które niepodległe wcale przecież nie było), zakłamuje się dzieje PRLu i lansuje szereg innych mitów, w które Polakowi uwierzyć tym łatwiej, że historii uczy się dziś przede wszystkim z filmów (no i z memów na fejsie; współczesną szkołę pomijam bo wiadomo, że to wylęgarnia ciemnoty).
I tak ze wspomnianej "Bitwy Warszawskiej" Hoffmana dowiedziałem się, że wygrał ją... Piłsudski, bo Rozwadowski w tym czasie robił w gacie ze strachu (w rzeczywistości było dokładnie na odwrót, co wie chyba każdy, kto ten temat liznął).
Wiele nauczył mnie też film "W ciemności" A. Holland. Okazało się, że Polacy w okupowanym Lwowie nie tylko nie biedowali, nie tylko nie musieli "karmić wszy" za przydział słoniny. Nie, myśmy mieli - jak nam sugeruje ów obsypany nagrodami film - istną lux pomadę za Niemca: dyskonty spożywcze, pomarańcze, tylko jeszcze coca-coli brakowało do pełnego "zachodu" i telewizorów plazmowych na ścianach :lol: Jak to oglądałem, nie wiedziałem czy się tarzać ze śmiechu czy raczej płakać nad faktem, że tego typu wersję "historii" naród kupuje dziś bez żadnych zastrzeżeń.
O serialu "Nasze matki, nasi ojcowie", wyemitowanym bezczelnie w polskiej TV, już nawet nie będę pisał, jakich to mądrości się z niego wywiedziałem, bo dużo by pisać a czasu nie mam :)


Jak nie chcesz, żeby powstawały takie filmy głosuj na Korwina, rozwiąże chłop PISF i będzie spokój :-) Odnośnie wiedzy historycznej to ona jest niska i będzie jeszcze niższa. Dotyczy to większości ludzi na całym świecie. O Piłsudskim to ludzie wiedzą jak wyglądał, czasami znają parę cytatów i, że "Ruskich pogonił" a o Wałęsie i papieżu, że obalili komunizm z Reaganem :lol: Ja w tym specjalnie problemu nie widzę, dużo ważniejsze, żeby mieć zdrową etykę i moralność a nie wiedzieć kim był Sargon ;-)

Reszta później
 
 
Król Zombich 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Cze 2008
Posty: 890
Wysłany: 2013-10-21, 22:19   

Skoro już jesteśmy przy twoim dziadku, to też pochwalę się rodzinnym epizodem związanym z drobnym przeinaczeniem faktograficznym.
Na Wikipedii, pod hasłem "Zbrodnie niemieckie w Powstaniu Warszawskim", znajduje się zdjęcie, na którym uchwycona została m.in. moja babcia. To ta pani z dzieckiem na ręku, w białym płaszczu, po prawej stronie kadru (przysłaniająca głową but niemieckiego żołnierza).



Podpis głosi, że zdjęcie przedstawia "Ludność cywilna Woli prowadzona ulicą Wolską, przypuszczalnie w pierwszych dniach sierpnia podczas tzw. Rzezi Woli."

W rzeczywistości jest to ludność śródmieścia pędzona ul Wolską do obozu w Pruszkowie po kapitulacji powstania (stamtąd do obozu w Ravensbruck).

To tyle prywaty, dziękuję za uwagę ;)


Mapinguari napisał/a:

No trochę inaczej to widzimy. Na chwilę obecną film polski niszczy PISF swoimi dotacjami a nie wolny rynek. Filmy nakręcą tylko ci którzy im wejdą wystarczająco głęboko w dupę.

Dotacje z PISF nie pokrywają w całości budżetu tak dużych produkcji jak "Bitwa Warszawska". Na ukończenie "Starej baśni" Hoffman zastawił prywatny majątek. Najgorsze śmiecie ostatnich lat, typu "Kac Wawa", również powstały zdaje się bez udziału PISFu. PISF to instytucja przede wszystkim od lansowania IPN-owskiej wersji historii, nie od blokowania inicjatyw prywatnych producentów. W PRLu produkcja finansowana była w całości ze środków publicznych i co - dało się trzymać poziom? Dało się.

Mapinguari napisał/a:
A, że mamy tam w komisji takich tuzów intelektu jak choćby twoją ulubienicę Agnieszkę Holland :lol: to się nie ma co dziwić jaki jest stan tych produkcji.

Holland nie jest głupia. Talentu reżyserskiego za grosz nie posiada, ale dobrze wie co robi, kiedy ściemnia jak z nut. To nie jest 20-letnia gówniara, nie przybyła tu wczoraj z Honolulu. Nikt mi nie wmówi, że ona nie wie jak naprawdę wyglądała niemiecka okupacja w Polsce. Nie, ona świadomie lansuje wersję dziejów korzystną dla jej grupy etnicznej, tak jak robiła już w latach 70. kręcąc filmy po linii propagandy żydowskiego KORu.



Mapinguari napisał/a:
Cały nasz przemysł filmowy jest nastawiony na przejadanie tych dotacji. Gdyby ich nie było produkcji może byłoby mniej ale nikt by nam nie podprowadzał kasy z kieszeni na takie dna jak kac wawa czy na apanaż Defoe w Antychryście. W tym roku chyba jedyny w kinach polski film, który nie był dofinansowywany przez obywateli to był Układ Zamknięty i poradził sobie całkiem nieźle. I jeszcze odnośnie budżetów. Nowy wiedźmin będzie miał budżet ponad 100 mln zł czyli za prywatne można robić superprodukcje w Polsce. Tylko trzeba trzymać się z dala od gotówki z budżetu.

Jeszcze nie wiemy, jak ten nowy "Wiedźmin" będzie wyglądał, bo jeśli ma wyglądać jak superprodukcja pt. "Quo Vadis" to dzięki ;-) Poza tym, czym się różni gotówka z budżetu od gotówki od prywatnego inwestora? Pieniądz to pieniądz. W Polsce ewidentnym problemem jest nie brak gotówki, tylko brak fachowców (ci, którzy są, zostali wyedukowani pod telewizję/ rynek reklamowy) i typowo wolnorynkowe przekręty, gdzie środki na realizację się defrauduje lub pierze ("Milion złotych na rozwinięcie wątku psychologicznego w Wiedźminie" wyszło w swoim czasie od jak najbardziej prywatnego producenta Rywina).

Mapinguari napisał/a:
A i jeszcze jedno - padłem jak sprawdziłem, że zagranicznych filmem w historii, który obejrzało najwięcej osób w Polsce jest ... Winnetu :lol:

Biorąc pod uwagę, jak dużą popularnością cieszyły się w PRLu książki Karola Maya oraz fakt, że filmy z "Winnetou" prawie nie złaziły z ekranów (chodził na nie w dzieciństwie mój ojciec, chodziłem i ja), wcale mnie to aż tak bardzo nie dziwi. Podobną furorę zrobiło "Wejście smoka": grane przez całą dekadę lat 80. gromadziło kilometrowe kolejki wszędzie, gdzie się pojawiło. No i te listy do redakcji "FILMu": "Uprzejmie proszę o opublikowanie zdjęcia Bruce'a Lee bo ciągłe chodzenie na Wejście smoka jest bardzo kosztowne. Piotr z Biecza" :lol:
Co ciekawe, furory zbytniej nie zrobiły w Polsce ani "Szczęki" ani "Gwiezdne wojny". Te superhity były oczywiście u nas wyświetlane ale nie porwały publiczności jak na Zachodzie. Już na "Zwierciadło" Tarkowskiego ustawiały się większe kolejki niż na "Star Wars". PRL potrafił wychować obywateli na niezłych snobów: 40 tys. sztuk "Ulissesa" sprzedanych w 2 tygodnie, tłumy na Tarkowskim większe niż na blockbusterze... Ewenement, nad którym nawet lokalni krytycy się dziwowali.

Mapinguari napisał/a:
Później się moi znajomi Ślązacy dziwią jak się robię agresywny gdy opowiadają jacy to Niemcy byli wspaniali.

Niektórzy Ślązacy mieli dziadków w Wehrmachcie, może dlatego tak opowiadają ;-)

Mapinguari napisał/a:
Tylko, że to dzisiejsze odbicie w prawo zawdzięczamy głównie tym tematom, których wtedy nie wypadało ruszać, a jeśli ich nie poruszyłeś prawie każde opracowanie było niepełne. Jak w ogóle można było pisać cokolwiek o II wojnie światowej z pominięciem sojuszu niemiecko-sowieckiego, albo pomijać ogrom zbrodni sowieckich ?

Na tematy zbrodni NKWD zaczęto mówić w PRLu po śmierci Stalina i nie był to obszar tabu. Te sprawy były nagłaśniane przez nacjonalistyczne koterie, które wyłoniły się w opozycji do post-ubeckich "Puławian" - przez Natolińczyków, Partyzantów, "Grunwald". O Katyniu też wszyscy wiedzieli, chociaż nie był on nagłaśniany medialnie. Czego oficjalny obieg nie wydrukował, to "bibuła" wydrukowała.
Różnica między stosunkiem do ówczesnej propagandy a dzisiejszej jest taka, że wtedy każdy miał świadomość pewnych faktów i wiedział, czemu się o nich nie mówi. Wiedziano, że "Trybuna Ludu kłamie". Jak wiele osób jest dziś w stanie przyjąć do wiadomości, że IPN kłamie? Dzisiejsza nauka historii bloku wschodniego polega na żenująco wybiórczym traktowaniu faktów z pominięciem przyczyn i szerszych kontekstów, byle tylko w jak najgorszym świetle ukazać system, który się bezpardonowo rozpierdoliło. Wali się po oczach głodem na Ukrainie, ale mało kto przy tym napomknie, że u przyczyn głodu leżały sankcje zachodu, który za technologie (potrzebne zniszczonemu rewolucją ZSRR na rozbudowę obrony - w Niemczech Hitler już wtedy nie krył, że "kraj bolszewików" będzie jego głównym celem militarnym) kazał płacić wyłącznie żywnością. Nazywanie 17 IX 1939 r. "agresją ZSRR na Polskę" to też bardzo grube nadużycie, a Stanu Wojennego "zbrodnią komunistyczną" - totalny absurd.

Mapinguari napisał/a:
Ja sobie w pewnych czasie chciałem wypracować zdanie na temat Jedwabnego to planowałem przeczytać 3 książki tą pani Bikont, Sąsiadów Grossa i jakąś wydaną przez skrajną prawicę nawet nie pamiętam tytułu .. ok chwilę poszukałem i mam Lech Z.Niekrasz - "Operacja "Jedwabne" mity i fakty" O ile książkę Bikont przeczytałem bez większych zgrzytów, to niestety pozostałych dwóch nie dałem rady. Tą prawicową zdzierżyłem do chyba 15 strony gdzie bez żadnego komentarza był fragment wywiadu z jakąś babcią co pamiętała, że tam byli Niemcy w NIEBIESKICH MUNDURACH :lol: Grossa po przeczytaniu paru cytatów w necie nawet nie tknąłem, od razu było widać, że chłop ma siano w głowie.

W kwestii Grossa napiszę to samo, co już pisałem o Holland: nie "siano w głowie" tylko tania perfidia, żerowanie na krótkotrwałej pamięci historycznej Polaków obliczone socjotechnicznie na wzbudzenie poczucia winy.
Nie ma czegoś takiego jak "prawicowe" i "lewicowe" opracowanie naukowe; opracowanie może najwyżej sumienne lub pełne konfabulacji. W czerwcu 2001 r. na terenie Jedwabnego trwały prace ekshumacyjne, podczas których znaleziono na miejscu pełno niemieckich łusek. Ekshumacji ukręcono łeb na życzenie gminy żydowskiej.

W czerwcu 2001 r., podczas ekshumacji w Jedwabnem (przerwanej przez ortodoksyjnych Żydów), wśród szczątków ok. 300 ofiar (J. T. Gross w „hicie” ubiegłego sezonu pt. „Sąsiedzi” podał liczbę 1600) odnaleziono ok. 100 łusek z niemieckiej broni. Minister sprawiedliwości Lech Kaczyński powiedział wówczas, że jest to dowód na udział w mordzie Niemców. Potwierdził to dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu prof. Witold Kulesza, który stwierdził, że odkrycie to pozwala przyjąć hipotezę, że ktoś strzelał do ofiar. Łuski, jak wówczas informowano, mogły pochodzić z dwóch rodzajów broni:

1) długiej, jaką dysponowała wówczas niemiecka żandarmeria na posterunku w Jedwabnem,

2) krótkiej, która była na wyposażeniu gestapo i działającego na tym terenie komanda Obersturmfiihrera SS Hermana Schapera, dowódcy Einsatzkommando złożonego z gestapowców z Ciechanowa, którzy inspirowali mordy w Łomżyńskiem.

Łuski zostały poddane specjalistycznym badaniom. Na wyniki ekspertyzy trzeba było czekać przez pół roku. Teraz IPN ustalił, że łuski nie pochodziły z lipca 1941 r., ale z okresu I wojny światowej i 1942 r., a więc zostały wystrzelone już po mordzie. „Gazeta Wyborcza” odetchnęła (szczególnie po podważeniu przez wielu naukowców wiarygodności tez „Sąsiadów”) i triumfowała. Twierdziła (nie wiadomo, na jakiej podstawie), że owe łuski były koronnym dowodem na niemiecki współudział w zbrodni. Piotr Pacewicz w komentarzu napisał: „Dla Polaków, którzy nie mogą pogodzić się z ogromem zbrodni w Jedwabnem [„Wyborcza” znów nachalnie, kreuje tezę, że winę za Holokaust ponoszą również Polacy – red.], niemieckie łuski były ostatnią nadzieją, że może to jednak Niemcy wymordowali naszych sąsiadów Żydów. Tej nadziei, niestety już nie ma”.

Sugestia „GW” jest prosta: skoro łuski jako dowód są niewiarygodne, to Niemcy nie mają nic wspólnego ze zbrodnią. Nic bardziej błędnego, to kolejne uporczywe manipulowanie faktami. Co ciekawe, prof. Kieres w ogóle nie zareagował na te rewelacje. Z konferencji IPN w „sprawie łusek” nic przełomowego dla sprawy nie wynika. Mogło być inaczej, gdyby żydowscy ortodoksi pozwolili dalej grzebać w jedwabieńskiej ziemi w okolicach byłej stodoły Sleszyńskiego (chyba najbardziej obecnie popularnej stodoły w Polsce). Może wtedy udałoby się znaleźć właściwe (koszerne) łuski? A tak łuski stały się tylko wodą na młyn „Wyborczej”, która dzięki odkryciu ich pochodzenia chce podważyć wszystkie dotychczasowe ustalenia. Fakty są jednak niepodważalne.

Mówiąc skrótowo, na inspirację i udział Niemców w mordzie wskazywało wiele wcześniejszych dowodów – nie tylko zeznania świadków, ale przede wszystkim akta odnalezione w archiwum Rejonowego Sądu Grodzkiego w Łomży, dokumenty pochodzące z niemieckich zbiorów w Centrali Ścigania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu, poprzedzone wieloletnimi badaniami ustalenia prof. Tomasza Strzembosza i młodszych historyków – Marka Wierzbickiego, Piotra Gontarczyka, by wymienić tylko niektórych. O roli Niemców jednoznacznie mówili niemieccy historycy i publicyści. Również wypowiedzi historyków IPN, szczególnie Pawła Machcewicza (szefa działu edukacji IPN), Sławomira Radonia (przewodniczącego kolegium IPN), Edmunda Dmitrowa i Radosława Ignatiewa (pracowników oddziału IPN w Białymstoku) nie pozostawiały co do tego żadnych wątpliwości.


http://www.ojczyzna.pl/Ar...w-Jedwabnem.htm

Jedwabne było wg wszelkiego prawdopodobieństwa częścią większej akcji eksterminacyjnej oddziału SS-Einsatzgruppen dowodzonej przez tego młodzieńca:



Więcej o nim można przeczytać w Rzepie: http://web.archive.org/we...ystyka_a_1.html

A propos niemieckich mundurów - ta babcia wcale nie musiała się mylić. Schutzpolizei i żandarmeria (obie często wspomagające SS w akcjach eksterminacyjnych na terenie Polski) nosiły wdzianka w turkusowych odcieniach. Nie widzę powodu, dla którego z perspektywy półwiecza nie mogły się wydać babci niebieskie.





Mapinguari napisał/a:
Jak nie chcesz, żeby powstawały takie filmy głosuj na Korwina, rozwiąże chłop PISF i będzie spokój :-) Odnośnie wiedzy historycznej to ona jest niska i będzie jeszcze niższa. Dotyczy to większości ludzi na całym świecie. O Piłsudskim to ludzie wiedzą jak wyglądał, czasami znają parę cytatów i, że "Ruskich pogonił" a o Wałęsie i papieżu, że obalili komunizm z Reaganem :lol: Ja w tym specjalnie problemu nie widzę, dużo ważniejsze, żeby mieć zdrową etykę i moralność a nie wiedzieć kim był Sargon ;-)

PISF robi też pożyteczne rzeczy, np. finansuje cyfrową rekonstrukcję starych polskich filmów. Efekty nieraz oszałamiające, wystarczy zobaczyć co zrobili z "Krzyżakami", "Rękopisem znalezionym w Saragossie", "Eroiką"...
Póki co w ogóle nie głosuję, bo też nie widzę na horyzoncie nikogo, kto proponowałby racjonalne rozwiązanie bieżących problemów. Korwin byłby ostatnią opcją, na jaką bym oddał głos. Zdrową etykę i moralność można oprzeć na poczuciu wspólnoty, a tej nie zbuduje się w ustroju libertariańskim, antagonizującym społeczeństwo przez stawianie na zysk indywidualny. Historia i kultura mają w budowaniu wspólnoty znaczenie kluczowe, ale nie mniejsze ma współczynnik Giniego (niskie rozwarstwienie ekonomiczne społeczeństwa).
 
 
Mesjasz 
Krokodyl różańcowy
better than Jesus



Wiek: 36
Dołączył: 17 Sie 2009
Posty: 2353
Skąd: Cywilizacja Śmierci
Wysłany: 2014-02-14, 20:35   

lol, w jakie meczenie buly to sie przerodzilo ;D
_________________
LOVE EARTH - HATE PEOPLE
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 36
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1320
Wysłany: 2014-02-15, 12:51   

No niestety, prawie każda dłuższa dyskusja w necie zmienia się w coś takiego :-/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group