..::Forum Animal Attack::.. Strona Główna
Animal Attack  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat «» Następny temat
Olympus has Fallen
Autor Wiadomość
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6616
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2013-05-02, 13:26   Olympus has Fallen

2 lata czekałem na realizację tego filmu, kiedy w końcu pojawił się trailer wzbudził u mnie spore rozczarowanie. Film za 80 milionów a trailer przepełniony chujowym cgi ala Asylum?

Mimo wszystko, Radha Mitchell + Robert Forster + dobra tematyka, sprawiły, że do kina zawitałem najszybciej jak się dało. Jak się okazało była to jedna z najlepszych decyzji jakie mogłem podjąć bo film okazał się swoistym, nie waham się użyć tego słowa - arcydziełem !!!

Fabuła jest prosta, tak jak powinna być. Mike Banning, szef ochrony prezydenta Stanów Zjednoczonych, zostaje odsunięty od czynnej służby, po tym jak w wypadku prezydenckiej limuzyny, nie udaje mu się uratować pierwszej damy. Podczas, gdy Banning wypełnia papierkową robotę w biurze, kilkadziesiąt metrów dalej, Biały Dom zostaje zaatakowany przez ekstremistów z Korei Północnej. Z racji, że rozpierdolenie ochrony i opanowanie najpilniej strzeżonego budynku na świecie zajmuje koreańcom 13 minut, Mike jest jedynym, który może uratować sytuację!

Jednym z głównych atutów filmu jest jego mega poważna tonacja, brak mrugania okiem do widza, brak wzajemnych podśmiechujek jakie często zdarzają się w tego typu kinie. Ludzie oczywiście jebią na necie, że film przegrywa przez swoją powagę i brak dystansu(WTF?), ale jak zwykle w tego typu przypadkach - chuj im w dupę.
Gerard Butler jako aktor jest mi raczej obojętny, szczerze mówiąc, ciężko mi sobie przypomnieć, czy gdzieś już go kiedyś wogóle widziałem, bez zerkania na filmografię(gówno zwane '300' pomijam litościwie milczeniem), ale tutaj wypada znakomicie. Napierdala sie i strzela wzorowo, ale bez komiksowego przerysowania. Potrafi też rzucić znakomitym tekstem(film zawiera jeden z najlepszych one linerów w historii kina), ale nie na tyle żeby zachwiać śmiertelną powagę sytuacji. Ogólnie rzecz biorąc, kreacje aktorskie są bardzo mocną siłą filmu - Morgan Freeman, Radha Mitchell, Angela Bassett, Melissa Leo, Robert Forster i Cole Hauser(syn Wingsa!) sprawiają, że brak tu miejsca na kiepskie aktorstwo. Zły pan azjata również robi dobrą robotę bez nadmiernego krzywienia skośnej mordy, jak to azjatycy zbóje zwykle robią.

Efekty specjalne z trailera chyba zostały mocno podrasowane bo to, co oglądamy na ekranie, może nie jest na absolutnie najwyższym poziomie, ale nie da się też powiedzieć, że wygląda kiepsko. Rozpierdol naziemny(czytaj - wybuchy i strzelaniny) na najwyższym poziomie, upadek Białego Domu naprawdę robi piorunujące wrażenie. Akcja mknie do przodu bardzo szybko i nie zostawia miejsca na nudę.

Słowem podsumowania - chyba nie dało się lepiej przedstawić tej hipotetycznej sytuacji(atak na WH) niż zrobiono to tutaj. Wiadomo, że w rzeczywistym życiu nie ma możliwości zaistnienia takiej sytuacji i obcy samolot zostałby zestrzelony na długo zanim znalazłby się w pobliżu, ale jakoś trzeba było to pokazać i wyszło zajebiście.

Osobiście nie mogę doczekać się dvd/Blue i powtórnego seansu. Oby więcej takich filmów.
Obok EX i EX2 najlepsze wysokobudżetowe kino akcji ostatniej dekady.
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2013-05-02, 15:51   

PG-13 czy R-ka?
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6616
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2013-05-02, 15:58   

R-Ka.

'Rated R for strong violence and language throughout'
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2013-05-02, 16:00   

O, to bedzie trzeba zobaczyć. Rezyser dobry, aktory dobre, fabuła durna - może być tak jak mówisz, arcydzieło :)
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2013-07-01, 01:48   

Tak właśnie powinna wygladać nowa "Szklana pułapka". Super film, nowoczesne kino akcji w najlepszym wydaniu, w ktorym nikt nic nie udaje, nie puszcza oczek do widza i nie pierdoli się w tańcu ;) Giną cywile, kobiety, dzieci, psy, koty itp. itd. ogólnie jest mega rozpierducha i super nakreslony główny bohater, który musi ratować wszystkim grubasom w garniturkach dupy siłą swojej pompy i super przeszkoleniem.

Świetnie się to oglada, trochę głupot też sie znajdzie ale ja tam przymykam oko, bo na pewno nie jest to, jak to określił typ na innym forum, "coroczny akcyjniak o którym raczej będzie przypominać TVN raz na dwa lata" a raczej film, jakiego w podgatunku nie było od lat. Fuqua po raz kolejny pokazal klase.

Lekką ręką 8/10.
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6616
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2013-07-01, 04:29   

Mówiłem, że super film ;)

Za to teraz do kin wchodzi u nas 'White House Down' w reżyserii króla wśród partaczy - Emmericha. Fabuła bliźniacza, ale wyobrażam sobie jakie to będzie gówno(nie zamierzam oglądać nawet bo w roli głównej Channing Tatum i do tego jeszcze Jamie Foxx :lol: ). Polski tytuł rozpierdala 'Świat w Ogniu' :lol:
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Phineas
Aligator amerykański



Dołączył: 25 Sty 2012
Posty: 95
Wysłany: 2013-07-01, 11:09   

Trzema największymi minusami filmu są:
- rozczarowujący Morgan Freeman - po którym widać , że najlepsze lata kariery ten Pan ma już jednak za sobą. Dwie wyćwiczone minki i kilka smutnych tekstów niby mocno przejmujących.
- masa nielogiczności psujących wszystko. Już pomysł na schowanie prezydenta z koreańcami jest mega beką. Ale potem jest jeszcze bardziej fantastycznie. Wszystko byłoby do strawienia, gdyby nie to, że film miał być poważnym.
- znowu nadmierna nachalność w propagandzie amerykańskiej sprawia, że ze śmiechu pop-corn sam sypie na koszulę. Chwilami można odnieść wrażenie, że odpowiedzialność za całą produkcję ponosi jakaś rządowa firma do spraw PR. I to już chyba jest właśnie gwóźdź do trumny tego filmu. Sam się zastanawiam - możne jakbym miał ze 12 lat to pewnie wziąłbym to wszystko na poważnie - dziś jednak już tanie sztuczki tak nie działają jak kiedyś.
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6616
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2013-07-01, 12:43   

Phineas napisał/a:
rozczarowujący Morgan Freeman - po którym widać , że najlepsze lata kariery ten Pan ma już jednak za sobą. Dwie wyćwiczone minki i kilka smutnych tekstów niby mocno przejmujących.


:lol: Kolejny domorosły specjalista od aktorstwa się znalazł. Nie przepadam za Freemanem jakoś szczególnie, ale nie można mu nic zarzucić. To nie jest rola, hmm, pokroju 'Skazanych na Shawshank', tak samo jak Forster nie ma roli pokroju tej z 'Jackie Brown'. Smutne teksty to przecież kwestia scenariusza a nie aktora, no chyba, że liczysz na to, że aktor będzie sobie zmieniał teksty wedle własnego upodobania i sam przepisywał scenariusz.

Co do realizmu, to wszystko już zostało napisane. Znakomicie, że jest jak jest. Chcesz realizmu, to oglądaj dokumenty a nie blockbustery. Proste, że jest to film 'ku pokrzepieniu serc', takie też są potrzebne, ale ważne, że robi to w sposób nie pierdolący się z widzem. Jest brutalnie, mocno i z pompą. Puszczanie oka do widza i pokazywanie, że 'bawimy się lepiej niż publiczność' tylko by ten film pogrzebało.
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2013-07-01, 14:07   

Phineas napisał/a:
- masa nielogiczności psujących wszystko. Już pomysł na schowanie prezydenta z koreańcami jest mega beką. Ale potem jest jeszcze bardziej fantastycznie. Wszystko byłoby do strawienia, gdyby nie to, że film miał być poważnym.

To "Homeland" tez musi byc mega beka w takim razie, bo w 1 sezonie Brody mógł wszystko rozpiździć w chuj, łącznie z v-ce prezydentem i innymi najważniejszymi personami z rządu US. Zresztą, jesli mówimy w sytuacji zagrożenia jakiego jeszcze nie było, gdzie liczy się każda sekunda o mega bece, to jak nazwać Smoleńsk? Chyba beką stulecia :lol:

Wiadomo, są jakieś naciągane sytuacje i bzdury, ale ludzie, to kino akcji w końcu, gdzie do zawiazania akcji trzeba czasem nagiac troche realizm sytuacji bo by filmu nie bylo. Jak Slaj z Arnim w swoich filmach rozpierdalają tabuny wrogów to też mówisz, że mega beka bo wystarczyłby jeden dobrze wyszkolony typ, który zachowałby zimna krew i by gości ustrzeił? ;)

Co do propagandy - gościu, jak oglądaleś film o Białym Domu, to na co liczyleś? Zreszta Fuqua i tak mocno uderza w symbole, robi pasztet z cywili i nie tylko zeby powiedzieć, ze mimo wszystko trochę źle się dzieje ostatnio w państwie amerykańskim ;)
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 36
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1320
Wysłany: 2013-07-01, 14:07   

Z ostatnich lat u mnie przegrywa jedynie ze Skyfall i Dredd 3D. Rozpierdol 10/10 Bohaterowie 10/10 Logika 0/10 Ale kogo obchodzi to ostatnie w filmie AKCJI :!:

Jedyny smutny wniosek, to że nie ma sensownych przeciwników do takich filmów współcześnie. Kiedyś można było wcisnąć ruskich koksów i każdy widział ich ryje i pompy i wiedział, że bohater jest w opałach. Ale w sumie też trochę wybrnęli z tego nakładając na Koreańczyków maski i mogli podłożyć za nich ludzi z większymi bicami.
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2013-07-01, 14:13   

Tak przy okazji, efekty w filmie:

https://www.youtube.com/watch?v=erv10Ld9qa8

https://www.youtube.com/watch?v=wtviWL-c5CA

Polecam w szczególności drugi filmik - niby widac często, że CGI smigłowce latają i CGI samoloty, ale jest masa efektów, o ktorych bym nawet nie pomyslał, że to komp.
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Phineas
Aligator amerykański



Dołączył: 25 Sty 2012
Posty: 95
Wysłany: 2013-07-02, 00:37   

Critters napisał/a:
Kolejny domorosły specjalista od aktorstwa się znalazł.

Nie ma sensu silić się na ironię. Zdanie w temacie podtrzymuję. Morgan to już cień tego aktora z lat 80/90 i nie trzeba być tzw specjalistą by zrozumieć, że od pewnego czasu postawił już na chałtury. Ok, to się zdarza wśród artystów. Nawet Picasso malował od czasu do czasu "jelenie na rykowisku". Nawet Travolta i N. Cage wolą dziś się opierdalać i brać byle gówno dużo poniżej ich możliwości. Tak po prostu już jest.
Osobiście liczę, że w "Iluzjoniście" jeszcze coś się Morganowi będzie chciało.

Critters napisał/a:
Jest brutalnie, mocno i z pompą.

Z pompą było. Niczym w dobrym cyrku obwoźnym. Brutalnie i mocno ? bez przesady. No chyba, żeby uznać scenę, gdzie Koreańczyk napierdala tą wiceprezydenet? minister i czy jak jej tam! wzruszające to było :lol: Skośny żada hasła, dzielna patriotka nie podaje. No chyba, żeby jej prezydent pozwolił bo jak przeca wiadomo, że choćby amerykańskiemu męzowi stanu jajca do akumulatora podłączyli to i tak z ust para nie pójdzie. Być może tu dopatrujesz się poważnej tonacji?

Critters napisał/a:
Jednym z głównych atutów filmu jest jego mega poważna tonacja, brak mrugania okiem do widza, brak wzajemnych podśmiechujek jakie często zdarzają się w tego typu kinie.

Problem w tym, że niemal wszystkie rozwiązanie w filmie są jednym wielkim puszczaniem oka do widza. A jak piszesz o poważnej tonacji to ja się Ciebie naprawdę szczerze pytam - gdzie tam było poważnie poza faktycznie poważną pierwszą ok 15 minutową sceną ze śmiercią żony prezydenta. Potem mamy już wyłącznie tani, naiwny film akcji, rąbankę do kwadratu i niezobowiązującą. lekką rozywkę a'la Commando. I ok - niech tak będzie - tylko po co pisać o dramaturgii czy jakimś nie pierdoleniu się z widzem.
Slepy napisał/a:
Jak Slaj z Arnim w swoich filmach rozpierdalają tabuny wrogów to też mówisz, że mega beka bo wystarczyłby jeden dobrze wyszkolony typ, który zachowałby zimna krew i by gości ustrzeił? ;)

Co do filmów z Arnim - są to filmy w zamierzeniu stricte rozrywkowe i nie ma w nich cienia powagi. Olimp w Ogniu też taki właśnie jest, aczkolwiek reżyser popełnił ten błąd, że próbował na siłę nałożyć naiwnemu przyzwoitemu filmowi akcji maskę dramatu, ubrać swoje rozrywkowe leciutkie dzieło w coś poważniejszego... i to już jest zabawne - gdyż to się nie udaje i trąci komedią.
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6616
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2013-07-02, 16:23   

Phineas napisał/a:
Nie ma sensu silić się na ironię


Nie było żadnej ironii z mojej strony. Zwyczajnie stwierdzam, że pierdolisz głupoty. Nie masz żadnych kwalifikacji aby oceniać, że Morgan 'się stoczył i nie potrafi już grać jak kiedyś'. Może ci się jego gra/postać/dialogi nie podobać - proste, ale pierdolenie, że to już cień tego aktora co kiedyś, to żenada. Tak to można powiedzieć o Tomie Sizemore, Madsenie, ale Freeman? Popełniasz podstawowy błąd i zrzucasz winę na aktora, za to, że występuje w filmie, który niekoniecznie daje mu możliwość wykazać się pełną gamą swych umiejętności. To, że MF ma tutaj rolę typowego 'siedzącego konstabla', to oznacza, że nie potrafi już grać jak kiedyś? A tak w ogóle to jakie kiedyś? Bo filmografię ma bardzo długą i może chcesz mi powiedzieć, że kiedyś we wszystkim grał rewelacyjnie a teraz we wszystkim gra słabo?

Phineas napisał/a:
i nie trzeba być tzw specjalistą by zrozumieć, że od pewnego czasu postawił już na chałtury. Ok, to się zdarza wśród artystów. Nawet Picasso malował od czasu do czasu "jelenie na rykowisku".


Boże, jaka naiwność. Chałturę? Freeman to hollywoodzka gwiazda najwyższego formatu, chyba normalne, że dostaje regularnie role w blockbusterach, ciężko na to pracował. To, że Tobie się nie podoba jeden, czy drugi film z jego udziałem, to nie znaczy, że 'chałturzy'. Wykonuje swój zawód i tyle. Za odpowiednią cenę robi to w zasadzie każdy aktor w Hollywood, przecież taka jest natura tego miejsca. Raz trafi się rola lepiej przyjęta przez krytyków a raz trafi się gorsza/chujowa. Freeman nawet jadąć tylko na charyźmie, zdecydowanie podniesie poziom każdego filmu. Gdyby było tak jak Ty się spodziewasz, że być powinno to gość miałby na swoim koncie z 5 filmów i brak środków żeby wyżywić rodzinę. Morgan teraz nie różni się niczym od Morgana sprzed wielu lat. Wtedy rewelacyjnie zagrał w 'Skazanych na Shawshank' by zaraz potem pojawić się w zmiażdżonym przez krytykę 'Hard Rain'

Phineas napisał/a:
Z pompą było. Niczym w dobrym cyrku obwoźnym.


Nie chodzę po cyrkach obwoźnych. Pompa była i siła była i tyle w temacie.

Phineas napisał/a:
Brutalnie i mocno ? bez przesady. No chyba, żeby uznać scenę, gdzie Koreańczyk napierdala tą wiceprezydenet? minister i czy jak jej tam! wzruszające to było


Zero przesady. Film dosadnie i w sposób mocno rzeczywisty pokazuje brutalność scen śmierci i nie pierdoli sie z widzem. Żeby zrozumieć o czym piszę, weź sobie obejrzyj kilka nowych akcyjniaków pg13 tudzież kino w stylu Rodrigueza, gdzie wszystko jest przerysowane do granic. Tutaj ludzie są koszeni w taki sposób, że wyglądało to momentami jak relacja z rzeczywistego miejsca zdarzeń. Nie ma nadmiernego gore, bryzgającej wszędzie krwi, ale jest ten skurwysyński realizm śmierci, jest obszmacanie amerykańskich wartości i stylu myślenia. To nie jest ugrzecznione kino, gdzie każdy salutuje prezydentowi i każdy jest zajebiście szczęśliwy. Scena tortur pani sekretarz jest bardzo mocna w odbiorze, przynajmniej dla mnie. Właśnie realizm tej sceny. Niby tylko ją kopią, napierdalają, to nie są tortury rodem z jakiegoś 'Hostela', czy 'Piły' a robią milion razy większą robotę. Prawie czułem każdy ten kop a w grucnie rzeczy to postać pani sekretarz, to mi koło chuja latała, więc nie jest tak, że się z nią zżyłem.

Phineas napisał/a:
choćby amerykańskiemu męzowi stanu jajca do akumulatora podłączyli to i tak z ust para nie pójdzie. Być może tu dopatrujesz się poważnej tonacji?


Poważna tonacja jest przez cały film. Żeby zrozumieć postawę prezydenta i jego ludzi, to trzeba najpierw trochę poznać mentalność tego narodu. Tam kraj to najwyższa wartość i wcale mnie nie dziwi, że nawet będąc torturowanym, jest się twardym. Pewnie, że złamać można w końcu każdego, ale oni tam też zbytnio czasu nie mieli na to a i odrobina wartości, w każdym filmie akcji nie jest zła. Rozumiem, że Ty byś wolał i uznał za bardziej realistyczne, gdyby prezydent i jego ludzie sypali na lewo i prawo i ogólnie gdyby przedstawiono ich jako totalnych tchórzy. Wtedy byłby realizm pełną gębą.

Phineas napisał/a:
Problem w tym, że niemal wszystkie rozwiązanie w filmie są jednym wielkim puszczaniem oka do widza


Cóż, najwyraźniej nie zrozumiałeś filmu skoro widzisz tam 'puszczanie oka do widza'.

Phineas napisał/a:
Potem mamy już wyłącznie tani, naiwny film akcji, rąbankę do kwadratu i niezobowiązującą. lekką rozywkę a'la Commando. I ok - niech tak będzie - tylko po co pisać o dramaturgii czy jakimś nie pierdoleniu się z widzem.


We 'Wrogu u Bram' też jest rąbanka i rozpierdol a jakoś nie przeszkadza to w utrzymaniu poważnej tonacji. Ty w swoich postach zaprzeczasz sam sobie bo najpierw piszesz, że jest naiwna, wesoła rąbanka w stylu 'Commando' (idź może obejrzyj 'Commando' to dostrzeżesz różnice między kinem w powaznej tonacji a kinem w mega rozrywkowej tonacji) a potem piszesz, że jest źle bo reżyser sili się na coś bardziej ambitnego. Nie wiem, na co niby się sili, prócz pokazania podstawowych wartości, które w takiej, czy innej formie, pokazane są w praktycznie każdym filmie. W 'Commando' też. Tylko jeżeli dla Ciebie 'Commando' i 'Olimp w Ogniu' są utrzymane w takim samym nastroju, to naprawdę słów szkoda.

Phineas napisał/a:
. lekką rozywkę a'la Commando. I ok - niech tak będzie - tylko po co pisać o dramaturgii czy jakimś nie pierdoleniu się z widzem.


Od kiedy to w filmie akcji nie może być dramaturgii? O nie pierdoleniu się z widzem już pisałem, jak chcesz 'pierdolenia się z widzem' to sięgnij po najnowszego Arnolda chociażby, będziesz wiedział o czym mówię bo narazie to pierdolisz bez sensu.

Phineas napisał/a:
Co do filmów z Arnim - są to filmy w zamierzeniu stricte rozrywkowe i nie ma w nich cienia powagi.


W większości filmów Arnolda jest ten cień powagi, zagrożenie jest realne, giną ludzie. Kino akcji też może być poważniejsze a nie stanowić tylko wesoły rozpierdol gdzie jeden koleś rozjebuje 10 typa na raz. 'Olimp w Ogniu' jest kinem poważniejszym bo tematyka jest poważniejsza, bohaterowie są realni. Nawet Butler nie stanowi tu tak naprawdę jednoosobowej armii, wie kiedy się wycofać, atakuje raczej znienacka i w sytuacjach 1 na 1. Końcowa napierdalanka też jest tego dowodem.

Phineas napisał/a:
reżyser popełnił ten błąd, że próbował na siłę nałożyć naiwnemu przyzwoitemu filmowi akcji maskę dramatu, ubrać swoje rozrywkowe leciutkie dzieło w coś poważniejszego... i to już jest zabawne - gdyż to się nie udaje i trąci komedią.


Nikt nie twierdzi, że to mega ciężki dramat jest, ale dramatycznych chwil tam nie brakuje i film jest poważny mimo kilku celowo naciąganych sytuacji, jak tej z samolotami. A to, czy się udało, to już zależy od indywidualnej opinii oglądającego. Moim zdaniem udało się w 100% Film jest na serio i można go traktować serio. To nie jest kino z gatunku 'zobaczmy w jaki sposób rozpierdoli tego typa - urwie mu głowę, czy tylko rękę'. To jest kino akcji w powaznym wydaniu. Po kino akcji w wydaniu niepoważnym, zapraszam do 'The Last Stand', w którym nomen omen, też są zawarte ludzkie wartości, tylko podane właśnie w sposób tak rozrywkowy, że aż komediowy.
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Phineas
Aligator amerykański



Dołączył: 25 Sty 2012
Posty: 95
Wysłany: 2013-07-03, 08:42   

Critters napisał/a:
Scena tortur pani sekretarz jest bardzo mocna w odbiorze, przynajmniej dla mnie. Właśnie realizm tej sceny. Niby tylko ją kopią, napierdalają, to nie są tortury rodem z jakiegoś 'Hostela',

Ugrzeczniony i jak na terrorystę - mega amatorski sposób wydobywania informacji jest jednym z bardziej niepoważnych motywów. Nawet ja - człowiek który trudni się na codzień nieco innymi sprawami :-) zrobiłbym to skuteczniej.

Critters napisał/a:
Freeman to hollywoodzka gwiazda najwyższego formatu

Freman był niegdyś taką postacią. Bywało, że lazłem do kina kuszony wyłącznie jego nazwiskiem wymienionym na plakacie i zazwyczaj tego nie żałowałem. Cóż.... ostatnie 10 lat jednak pokazało, że chłop zamiast wziąć mniej, a bardziej dopasowanych do jego potencjału ról - dziś odcina kupony od sławy i służy jako haczyk, wabik mający przyciągnąć więcej ludu na seans. A ja nie jestem znowu tak naiwny, żeby tego nie zauważyć. I taki Bill Murray (według mnie jeden z najlepszych w tej branży) pokazuje, że jednak warto być wybrednym i grać nieco mniej, ale zgodnie ze swoim potencjałem. Facet sam od siebie wymaga i z tego co wiem to nie przymiera głodem z powodu odrzucenia kilku chujowych propozycji. Za to wziął kilka, które jeszcze bardziej umacniają jego pozycję. A Morgan poszedł inną drogą - drogą taniochy. Poza tym nawet w tak spłyconej postaci do tak fatalnych usłyszanych po tysiąckroć sztampowych dialogów - nie pokazał nic. Osobiście wydaje mi się, że jemu już się nie chce grać w ambitniejszych filmach - choć chciałbym być w błędzie i zobaczyć jeszcze przynajmniej raz jeden tego zajebistego aktora, którym był kiedyś. Ostatnim filmem w którym zagrał naprawdę mega dobrze był dramat (prawdziwy dramat) "Za wszelką cenę" gdzie wcielił się w rolę Eddie'go Scrapa (Iron Dupris).

Critters napisał/a:
Żeby zrozumieć postawę prezydenta i jego ludzi, to trzeba najpierw trochę poznać mentalność tego narodu. Tam kraj to najwyższa wartość i wcale mnie nie dziwi, że nawet będąc torturowanym, jest się twardym.

Daruj sobie takie teksty bo nie jestem dzieckiem i już na propagandę w rodzaju "Bóg kocha Amerykę, Ameryka kocha Boga" dawno przestałem wierzyć. Zatem gdyby to miał być film o prawdziwej mentalności tego "policjanta światowego porządku" to musielibyśmy zrobić nieco inny przebieg akcji tak, żeby okazało się, że za wszystkim stoi nie kto inny jak sam Pan Prezydent i jego świta. W końcu politycy amerykańscy są mistrzami chłodnej, wyzbytej uczuć wyższych kalkulacji i w realu nie zawahaliby się poświęcić - i to nie jeden raz historia już pokazała - życia swoich wiernych obywateli by uzyskać dzięki temu własny zysk. Jak trzeba być naiwnym, żeby wierzyć, iż mógłby być inaczej.
Następną sprawą jest kpina z widza (jeśli już piszemy o powadze, realizmie). Mamy oto choćby pierwszą z brzegu sytuację - gdzie prezydent pozwala swojej podwładnej zdradzić hasło, by uchronić jej życie. W rzeczywistości taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca. A sama podwładna nawet pomimo nakazu prezydenta i tak nie miałaby prawa takiego hasła podawać by nie zwiększyć szansy na powodzenie terrorystów. Świadczyło by to o dwóch sprawach - prezydent jest idiotą, bądź zdrajcą bo nakazuje podwładnej narazić naród na niebezpieczeństwo i chce jej jeszcze przypiąć łatkę zdrajczyni. Pomijam już wiele innych niedorzeczności w rodzaju umieszczenia w schronie prezydenta razem z Koreńcami. Taka sytuacja również nigdy nie mogłaby się zdarzyć bo procedury na to by nie pozwoliły i największy gamoń w ochronie Secret Service to wie, gdyż to mogłoby być zbyt niebezpieczne. Film jest zlepkiem właśnie takich głupotek i dlatego ciężko mi właśnie wczuć się w rzekomy tragizm bohaterów. A końcowe już sceny to majstersztyk naiwności.

Critters napisał/a:
Rozumiem, że Ty byś wolał i uznał za bardziej realistyczne, gdyby prezydent i jego ludzie sypali na lewo i prawo i ogólnie gdyby przedstawiono ich jako totalnych tchórzy.

Nie, ale zachowanie Secret Service, uwięzionych jak i samych terrorystów jest tak w filmie kurewsko naiwne, że ciężko tu o realizm i choćby cień powagi. Z filmów tego rodzaju lepszym i bardziej dramatycznym był już film z 1997 roku "Air Force One" gdzie prezydent James Marshall poświęca życie swojej podwładnej, z ciężkim sercem pozwala na odstrzelenie jej głowy przez terrorystę (Garego Oldmana). Tam właśnie ukazana została poważna tonacja i prawdziwy dylemat wyboru między spełnieniem żądania terrorysty, a poświęceniem dla sprawy życia kogoś z najbliższego otoczenia. I choć w tamtym filmie mamy również kilka naciągnięć, to jednak tam dużo łatwiej wczuć się dramat sytuacji. To tak jedynie dla przykładu gdzie umiejętnie udało połączyć się akcję z dramatem.

Critters napisał/a:
Ty w swoich postach zaprzeczasz sam sobie bo najpierw piszesz, że jest naiwna, wesoła rąbanka w stylu 'Commando' (idź może obejrzyj 'Commando' to dostrzeżesz różnice między kinem w powaznej tonacji a kinem w mega rozrywkowej tonacji) a potem piszesz, że jest źle bo reżyser sili się na coś bardziej ambitnego

To, że ktoś ma ambicję łączenia akcji z dramatem to jedno, a to, że jednak się połączyć tego nie udało to drugie.

Zatem film byłby dużo lepszy, gdyby odpuścili sobie niesprawne budowanie dramatu, realizmu, wydźwięku patriotycznego (na zewnętrzny użytek) - a postawiliby na samą akcję, efekty zostałby jakie były bo jak na film akcji były świetne, zamiast Morgana wzięliby dużo mniej wymagającego aktora, by tylko ten marny oklepany dialog mógł wypowiedzieć, troszkę humoru jak w Szklanej Pułapce i już mamy niezłą rozrywkę.
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6616
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2013-07-03, 16:05   

Phineas napisał/a:
Ugrzeczniony i jak na terrorystę - mega amatorski sposób wydobywania informacji jest jednym z bardziej niepoważnych motywów. Nawet ja - człowiek który trudni się na codzień nieco innymi sprawami zrobiłbym to skuteczniej.


Oho, czekałem właśnie na to, co 'Ja bym zrobił'. Daj spokój, to nie jest torturę porn a urzędnicy państwowi to nie są komandosi Navy Seals. Nie trzeba mega wymyślnych tortur żeby ich złamać, szczególnie kobietę. Widzę, że oczekiwałeś bzdurnych torturek pokazanych w miliardzie mniej poważnych filmów. Tak jak pisałem, to co było, było aż nadto przenikliwe dla przeciętnego widza. Kolejny azjata bawiący się igiełkami, nożami, czy innym chujem tylko by sprawę spierdolił.

Phineas napisał/a:
Freman był niegdyś taką postacią


Freeman nie był, tylko jest taką postacią i to dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Swoją drogą hollywoodzka gwiazda najwyższego formatu nie oznacza przecież najwybitniejszego rodzaju aktora. Mało jest wielkich gwiazd, które grać nie potrafią?

Phineas napisał/a:
ostatnie 10 lat jednak pokazało, że chłop zamiast wziąć mniej, a bardziej dopasowanych do jego potencjału ról - dziś odcina kupony od sławy i służy jako haczyk, wabik mający przyciągnąć więcej ludu na seans. A ja nie jestem znowu tak naiwny, żeby tego nie zauważyć


Wow, rzeczywiście jesteś mega przebiegły. Zauważyłeś, że nazwisko kasowego aktora służy jako haczyk dla widzów. Pogratulować. Nie wiem kurwa, co to ma w ogóle znaczyć, że odcina kupony od sławy skoro tak jak jest sławny od ostatnich kilku lat, nie był sławny nigdy. Przez większość swojej kariery Freeman był aktorem charakterystycznym a nie gwiazdą i mimo, że był ceniony, to nie był w stanie udźwignąć swoim nazwiskiem wysokobudżetowej produkcji. To, że Ty szedłeś do kina widząc jego nazwisko na plakacie ma się nijak do sprawy. Lubisz gościa, to idziesz oglądać z nim film. W znacznej mierze tak to działa. Przecież aktorów w Hollywood do filmu zatrudnia się w głównej mierze poprzez wyznacznik ich popularności a nie przez to, że naprawdę pasują do powierzonej im roli. Ilu ludzi tak naprawdę uważa, że Steven Seagal jest świetnym aktorem? Albo Brad Pitt? Większość ich publiczności że lubi ich oglądać na ekranie a nie dlatego, że spodziewają się wybitnej kreacji. Chłop ma swoje długie 5 minut pierwszoplanowej sławy to i korzysta, co nie znaczy, że odwala fuszerkę, chyba tylko Ty jako jedyny tak uważasz.

Phineas napisał/a:
I taki Bill Murray (według mnie jeden z najlepszych w tej branży) pokazuje, że jednak warto być wybrednym i grać nieco mniej, ale zgodnie ze swoim potencjałem. Facet sam od siebie wymaga i z tego co wiem to nie przymiera głodem z powodu odrzucenia kilku chujowych propozycji


Bill Murray to komik i aktor komediowy, który nie nadaje się do innych gatunków i nikt mu takich ról raczej nie proponuje. Freeman jest uniwersalny, pasuje do każdego gatunku filmowego i gra tam z powodzeniem. Trudno żeby Murray przymierał głodem skoro w swojej lidze jest wciąż gwiazdą i regularnie pojawia się w komediowych blockbusterach a wiele z nich jest bardzo wątpliwej jakości, więc skończ pan pisać bzdury.

Phineas napisał/a:
Za to wziął kilka, które jeszcze bardziej umacniają jego pozycję.


Ta, np. 'Zombieland' albo 'Get Smart', że o Garfieldach nie wspomnę :lol:

Phineas napisał/a:
Osobiście wydaje mi się, że jemu już się nie chce grać w ambitniejszych filmach - choć chciałbym być w błędzie i zobaczyć jeszcze przynajmniej raz jeden tego zajebistego aktora, którym był kiedyś. Ostatnim filmem w którym zagrał naprawdę mega dobrze był dramat (prawdziwy dramat) "Za wszelką cenę" gdzie wcielił się w rolę Eddie'go Scrapa (Iron Dupris).


Freeman w zasadzie w każdym filmie gra mega dobrze(co nie znaczy, że sam film musi taki być) i klasę trzyma nawet w takich pierdołach jak Batmany Nolana. Trzeba też zauważyć, że gość ma już 76 lat a w tym wieku ludzie myślą głównie o zapewnieniu przyszłości swojej rodzinie,więc trudno wymagać żeby taplał się w niezależnych produkcjach.. Wydaje mi się jednak, że chociażby film 'The Magic of Belle Isle' jest przykładem kina, o którym mówisz.

Phineas napisał/a:
Daruj sobie takie teksty bo nie jestem dzieckiem i już na propagandę w rodzaju "Bóg kocha Amerykę, Ameryka kocha Boga" dawno przestałem wierzyć. Zatem gdyby to miał być film o prawdziwej mentalności tego "policjanta światowego porządku" to musielibyśmy zrobić nieco inny przebieg akcji tak, żeby okazało się, że za wszystkim stoi nie kto inny jak sam Pan Prezydent i jego świta. W końcu politycy amerykańscy są mistrzami chłodnej, wyzbytej uczuć wyższych kalkulacji i w realu nie zawahaliby się poświęcić - i to nie jeden raz historia już pokazała - życia swoich wiernych obywateli by uzyskać dzięki temu własny zysk. Jak trzeba być naiwnym, żeby wierzyć, iż mógłby być inaczej


Bla, bla, bla. pisząc takie rzeczy właśnie zachowujesz się jak dziecko i wychodzi Twój negatywny stosunek do Stanów Zjednoczonych. Typowo polskie. Wszędzie, na każdym szczeblu, również politycznym, są ludzie wierni ideom i tacy, którzy mają to w dupie i dbają o własny interes. Pomijam już oczywistą kwestię tego, że to film fabularny gdzie postacie pozytywne muszą lub przynajmniej powinny budzić sympatię widza z założenia, więc trudno żeby wykreowano ich na podłych gnojków.
Takie podejście o jakim piszesz prezentuje postać generała wojsk, granego przez Roberta Forstera, do tego masz zdrajcę w białym domu. Mało?

Phineas napisał/a:
Pomijam już wiele innych niedorzeczności w rodzaju umieszczenia w schronie prezydenta razem z Koreńcami. Taka sytuacja również nigdy nie mogłaby się zdarzyć bo procedury na to by nie pozwoliły i największy gamoń w ochronie Secret Service to wie, gdyż to mogłoby być zbyt niebezpieczne


Ta, a w rządowym samolocie nie może przebywać więcej niż jeden z najwyższych zwierzchników śił zbrojnych, co jakoś smoleńskiej katastrofie nie przeszkodziło. Nie przeszkodziło też Amerykanom nie zapobiec atakom z 11 września. Oczywiście, że film w dużej mierze musi opierać się na fikcji bo inaczej z miejsca trzeba byłoby sobie darować jego kręcenie. Jakby dąło się wjebać do białego domu, to już ktoś by to zrobił a prnajmniej konkretnie spróbował. Nie znaczy to jednak, że nie zdarzają się kurioza, nawet podczas nawet najbardziej oczywistych procedur bezpieczeństwa.

Phineas napisał/a:
To, że ktoś ma ambicję łączenia akcji z dramatem to jedno, a to, że jednak się połączyć tego nie udało to drugie


To, że coś jest nieco poważniejsze niż klasyczna rąbanka, nie czyni zeń mega dramatu i wątpię aby Fuqua miał jakieś szczególne ambicje w tym kierunku.

Phineas napisał/a:
zamiast Morgana wzięliby dużo mniej wymagającego aktora, by tylko ten marny oklepany dialog mógł wypowiedzieć, troszkę humoru jak w Szklanej Pułapce i już mamy niezłą rozrywkę.


Ale ci ten Morgan przeszkadza :lol: Co to znaczy 'dużo mniej wymagającego aktora'? Takiego, który weźmie mniej kasy? Humoru też szczypta tam była, nie przesadzajmy. Tylko na całe szczęście nie było go na tyle, aby zrobić z tego komedię sensacyjną.
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group