..::Forum Animal Attack::.. Strona Główna
Animal Attack  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat «» Następny temat
Co ostatnio obejrzałem.
Autor Wiadomość
MauZ 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Sty 2008
Posty: 854
Wysłany: 2009-08-25, 13:32   Co ostatnio obejrzałem.

wszyscy wiedzą o co biega.
let's rock!
_________________
 
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 35
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4040
Wysłany: 2009-08-25, 13:40   

"Wrestlera" widziałem wczoraj znów, tym razem z Tomusiem i kolejny raz podobało mi się, bo to zwyczajnie bardzo dobry film jest. Rourke wiadomo, reszta też spoko, no i na końcu świetny kawałek Brusa. Polecam.
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 37
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1320
Wysłany: 2009-08-25, 15:37   

Cytat:
Co ostatnio obejrzałem.


The Day the Earth Stood Still (1951)
This Island Earth (1955)
Popiól i diament (1958)
Get Carter (1971)
Silent Running (1972)
Serpico (1973)
Soylent Green (1973)
Testament (1983)
This Is Spinal Tap (1984)
Deadly Prey (1987)
Miracle Mile (1988)
Robot Jox (1990)
Barton Fink (1991)
Boogie Nights (1997)
The Thin Red Line (1998)
The Man from Earth (2007)
The Objective (2008)
Twilight (2008/I)
Terminator Salvation (2009)


To.
 
 
KrOOlik
Krokodyl różańcowy



Dołączył: 16 Lis 2007
Posty: 446
Wysłany: 2009-08-25, 18:30   

Mapinguari napisał/a:
The Man from Earth (2007)



O, to. świetny film- 1,5 h kilkoro ludzi gada w jednym pokoju a masakrycznie wciąga i interesuje jak mało który film.
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 35
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4040
Wysłany: 2009-08-25, 19:08   

Ano. Jakiś czas temu tez widziałem i podobało mi się. Fajnie jest też obejrzeć drugi raz z kims kto jeszcze nie oglądał i zerkać na jego reakcje w trakcie odkrywania przez "jaskiniowca" kolejnych mega dobrych motywów :-)
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
MauZ 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Sty 2008
Posty: 854
Wysłany: 2009-08-25, 20:43   

ja wczoraj obejrzałem Dead Space. musze przyznać, że kawał zajebistego animowanego chorroru grozy sajens fikszyn. pełno animowanej tryskającej krwi, latających kończyn i mutantów. cielska zostały pocięte w każdą możliwą stronę, cały czas coś sie dzieje i mimo, że w paru momentach animacja pod względem płynności kulała to seans zaliczam do bardzo udanych. dawka brutalności której na darmo szukać w wielu współczesnych filmach.
_________________
 
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 35
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4040
Wysłany: 2009-08-26, 12:36   

Zwiastun "Avatara" jak wiadomo w necie rozpętał mega burzę, dyskusje nad zawartością CGI w CGI przetoczyły się chyba przez wszystkie filmowe fora i we wiekszości życzeń przewijało się to, żeby nowy twór Jamesa dorównał choćby "The Abyss", a będzie super i w ogóle. Po kilka latach przerwy obejrzałem sobie wczoraj rzeczony filmik właśnie w wersji reżyserskiej i mogę z całą pewnością oświadczyć - nie (no, daję na to 1% szans), "Avatar" nie będzie tak zajebisty i mega dobry jak "Otchłań". Nie te czasy, nie ten Cameron, nie to postrzeganie kina. Teraz James głosi, że cyfrowe aktory zastąpią normalnych, robi aktorów w CGI i inne a kiedyś po prostu wziął na plan takich kozaków jak Ed Harris czy Michael Biehn, rozpisał im super role i dał chłopakom pograć. Że wyszło zajebiscie wspominać chyba nie muszę. Ogólnie film to typowy Cameron - akcyjka budowana mozolnie ale klimatycznie i wciąga w ciul - świetnie rozpisane bohatery, z czasem odkrywana tajemnica i na końcu orgia wytrysków w różnych kolorach tęczy (choć tutaj akurat dominuje róż ;-) ). Ale serio - "The Abyss" jest tak zajebisty, jak film Camerona może być - jeśli miałbym wskazać jakiś film podobny do niego, to wybrałbym "Bliskie Spotkania" Spielberga - podobne budowanie klimatu i końcowe wiksy, tylko u Jamesa wiadomo - więcej scen fajnej akcyjki i dbałość jeśli chodzi o różne sprawy techniczno-technologiczne. Klimat na 10, aktory na 10, muza Silvestriego na 10, efekty na 10 (swoją plastycznością i użytecznością zjadają te trailerowe CGI ludki z "Avatara" na śniadanie) - ogólnie klasyka i świetny film, z wyłożonym w końcowych scenach może i łopatą i może i banalnym, ale ważnym i mądrym przesłaniem - mejk low, not łor :-) Trzeba znać.
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 35
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4040
Wysłany: 2009-08-31, 12:44   

Weekend upłynał pod znakiem najlepszego piwa świata, czyli zielonego Kasztelana, toteż i jakies filmiki trzeba było zarzucić, a że nie oglądałem sam, to poleciała lista życzeń. No i obejrzałem 3 raz w ciągu tygodnia mega arcydzieło "Harsh Times" Davida Ayera z Bejlem w roli głównej. Mega kino, które po tych kilku seansach z miejsca wskoczyło do mojego topu - kapitalny portret młodego typa, na którym wojna odcisnęła swoje piętno i doszczętnie pojebała mu we łbie. Na pewno jeden z najlepszych anty-wojennych filmów ever, co śmieszniejsze, samej wojenki to tam jest może z 5 minut na początku filmu, i to też pokazanej w sposób inny niż zazwyczaj. Rola Bejla kult (jedna z najlepszych jakie widziałem ever) - fabuła niby prosta jak drut i pozbawiona tzw. akcyjki - ot, dwóch ziomali jeździ po city "szukając" roboty, ale za to dialogi, granie i muza - wszystko na tip top poziomie, do tego cała masa kapitalnych scenek różnych. 10/10 jak w morde strzelił i moja rekomendacja tego tygodnia ;-)

Potem poleciał "The Man from Earth", bo Tomuś chciał sobie przypomnieć. Ogólnie to o filmiku pisałem chwilę wcześniej w temacie, także dodam jedynie, że warto obejrzeć całość przynajmniej te 2 razy. Fajne, niegłupie i naprawdę wciągające kino tzw. bez akcyjki - chata i gadają se ludzie, ale oderwać się nie sposób.

Dalej - "Rambo" i zaraz potem "First Blood" - wiadomo, oba mega kult i oba 10/10, nie ma co się na ich temat rozpisywać, wspomnę tylko, że za każdym razem doszczętnie rozpierdala mnie końcowa gadka Slaja z jedynki, gdy opowiada o tym co było we Wietnamie i jak tracił kumpli. Można się dopierdalać do Stallone'a, że to nie jest aktor jakiś topowy warsztatowo (choć trzeba być przy tym mega złośliwym), ale ma on na swoim koncie kilka naprawdę zajebistych i kopiących w ryj momentów, scenek czy całych ról - mega kozak jednym słowem.
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Judith Myers 
Krokodyl nilowy



Dołączył: 18 Lis 2007
Posty: 314
Skąd: Haddonfield
Wysłany: 2009-08-31, 13:44   



"LAST HOUSE ON THE BEACH" - Całkiem niezły rape & revange, choć brakowało mi tutaj trochę więcej brutalności i większej dosadności gwałtów, pomimo, że zostały one wykonane dość ciekawie poprzez zwolnione ujęcia i muzyczne zniekształcenia. Warto zainteresować się tą pozycją.



Początkowo film zaczyna się bardzo fajnie i łatwo łyka się panujący klimat. Zresztą, pomagają mu kapitalne ujęcia oraz dobra muzyka. Później jest już niestety gorzej, pomimo kilku mocniejszych scenek (nie wiem jak jest w kinówce, oglądałem UNREATED), aż do kompletnej klapy na finiszu :cry:
_________________
I LOVE YOU, Judith Myers!
 
 
Shark Attack 3: Megalodon 
Krokodyl różańcowy



Dołączył: 16 Lis 2007
Posty: 892
Skąd: z morza
Wysłany: 2009-08-31, 14:19   

ostatnio obejrzałem nastepujace filmy:
Szeregowiec Rajan
Czas Apokalipsy - Powrot
The Abbys
Drag me to hell

Pierwsze 3 bardzo mi sie podobaly!
_________________
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6673
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2009-08-31, 18:43   

Judith Myers napisał/a:
rape & revange


rape & revEnge ;-)
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Judith Myers 
Krokodyl nilowy



Dołączył: 18 Lis 2007
Posty: 314
Skąd: Haddonfield
Wysłany: 2009-08-31, 19:22   

Critters napisał/a:
Judith Myers napisał/a:
rape & revange


rape & revEnge ;-)


:!: :mrgreen:
_________________
I LOVE YOU, Judith Myers!
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 35
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4040
Wysłany: 2009-09-01, 13:44   

Judith Myers napisał/a:
Początkowo film zaczyna się bardzo fajnie i łatwo łyka się panujący klimat. Zresztą, pomagają mu kapitalne ujęcia oraz dobra muzyka. Później jest już niestety gorzej, pomimo kilku mocniejszych scenek (nie wiem jak jest w kinówce, oglądałem UNREATED), aż do kompletnej klapy na finiszu

Wczoraj obejrzałem i trochę się nie zgodzę. Początek strasznie słabiutki - cała scenka z panami z polycji kiepsko zagrana i jakoś tak zupełnie bez jajec (co ogólnie jest leitmotivem tego filmu, ale o tym za chwilę) sfilmowana - czułem się jakbym oglądał jakiś polski filmik a nie budżetową produkcję zza oceanu. Niemniej jednak od samego początku z dobrej strony daje się poznać Garret Dillahunt - jasne, Hess w oryginale może i był lepszy w roli Kruga, ale nowy kolo i tak jako jedyny z roli oprawcy i pojeba wywiązuje się bez zarzutów. Reszta (jego emo synalek, brzydka baba z wytrzeszczem oczu czy jego braciszek - na maksa przeszarżowana i od linijki zagrana rola) to jakiś śmiech na sali. Na szczęście dobrze wypadli ludzie dobrzy ;-) - począwszy od młodych lasek aż po rodziców - tutaj aktorzenie na poziomie w sumie dosyć zadowalającym. Co nie podobało mi się, to wspomniana wcześniej bezjajeczność tego filmiku - ani zdjęcia nie są jakieś fajne, ani muzyka ani kurna nic - takie toto wszystko beznamiętne, przeciętne, ogólnie filmowi brak też tzw. pazura - niby mamy gor ale emocji to w tych scenkach za dużo nie ma, momentami za to dużo bzdur i głupoty. Mimo wszystko daje się to oglądać, film się nawet jako tako rozkręca i przede wszystkim nie nudzi tak jak kluch Krejwena. Końcówka z tego co różne ludzie piszą biologicznie prawdopodobna (jakieś tam płyny w głowie i inne), ale zupełnie od czapy wewalona i chyba niepotrzebna - tutaj reżyserowi zwyczajnie zabrakło wyczucia - zamierzał chociaż na koniec pokazać, że ma jaja, a zwyczajnie przedobrzył. Ogólnie średni ten rimejk, lepszy trochę niż Krejwenowy domek, ale jak dla mnie to po raz kolejny zmarnowany potencjał tej naprawdę dobrej historii.

Aha - 2 scenki luks - basen (ładnie sfilmowane) i ucieczka drogą wodną Mari (zaczynający padać deszcz). Ale jako całość to przeciętniactwo, które można sobie z czystym sumieniem odpuścić.
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6673
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2009-09-01, 14:42   

No jak dla mnie początek mega fajny, fajna kraksa, fajny pociąg. Troche ten samochód bandziorków się tak z dupy wziął, ale ok ;)

Jak dla mnie spoko filmik, nie nudzi i fajnie się oglada chociaż razi troszkę brak realizmu w scenie walki. Tatuś Mari wyłapał z kolana centralnie w ryj, mordą o szafę, sztachetą kilka razy, w ryj z gonga też dostał, do tego spadł jeszcze z piętra a mimo to miał jeszcze siłę chodzić i brak śladów na ryju :lol: Uber lol.
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 35
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4040
Wysłany: 2009-09-01, 14:49   

Tak to zawsze w walce z "bossem" jest - najpierw dobry wyłapuje ostry wpierdol, potem odzyskuje siły i boss przez swoją nieuwagę i olewanie przeciwnika zostaje zmrożony ze skutkiem śmiertelnym :lol: Ale brak jakichkolwiek poważniejszych obrażeń na ryju tatuśka (no bo umówmy się, rozcięty policzek to troche mało) rzeczywiście śmiechowy, tym bardziej, że bandziory nawet fajne mieli różne rany - a to połamany nos, a to jakieś sznyty na ciele i inne. Już w scenie "łódkowej" tatus ryj całkiem fachowo obity ma, chociaż te pare siniaków jak na taki wpierdol to mimo wszystko trochę mało:



Dziwna sprawa w sumie.
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group