..::Forum Animal Attack::.. Strona Główna
Animal Attack  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat «» Następny temat
Wasze domowe animale
Autor Wiadomość
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6619
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2010-02-01, 22:36   

!!!!!!!!! Uznaję temat za rozwiązany, chyba, że jeszcze Slepy wklei dokładniejsze zdjęcie swojej łapy a Mauz swojej to się bardziej pośmiejemy :mrgreen:
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
CzarnaPani 
Gawial gangesowy


Wiek: 39
Dołączyła: 15 Sie 2009
Posty: 150
Wysłany: 2010-02-01, 23:52   

Jauć Ślepy, dobre to foto.... :mrgreen: chyba juz kiedyś podobne widziałam. Prawdziwy z ciebie lew salonowy :-D

Ale tak serio to totalnie się nie zgadzam z opinią, że trzeba mieć zwierzaka w domu. Nikt mnie bardziej nie wkurwia niż podobnie myślący tępi ludkowie. Szczególnie ci mieszkający na osiedlach. Moja mamcia mieszka w bloku i co drugie drzwi u sąsiadów to jakieś bydle mieszka. Ludzie po dwa pokoiki mają i jeszcze zwierzak, który totalnie nie ma miejsca na wybieganie się, tudziez na rozprostowanie kości. Nie mam nic do tych, co mieszkają w domach z podwórkiem- bo to dla zwierzaka komfort. Ale osiedlowe pieski, które obsrywają wszystkie trawniki, to poprostu koszmar. Spróbujta potem zabrac małe dziecko na spacer. Czyszczenie dzieciaka z gówna psiego to norma. Tutaj też nie mogę się zgodzić z tym co mówi nasz kolega, że zwierzak...:
Judith Myers napisał/a:
[i]Uczy, czym jest przyjaźń - kontaktowy, wierny zwierzak jest dla dziecka wspaniałym towarzyszem. Można się z nim bawić, turlać, biegać. Można go przytulać...

Tia, piesek po tym jak już wywącha dupsko psa sąsiada i wszystkie okoliczne zaszczane drzewka liże dziecko po twarzy, dosłownie mniamuśne, a jakie higieniczne. To samo z kotkami roznoszą różne świństwa, drapią...
Judith Myers napisał/a:
Uspokaja - kontakt ze zwierzęciem pomaga rozładować stres...

Tak, szczególnie jak szczeka przez pół dnia i pod drzwiami za każdym razem jak któryś z sąsiadów idzie po klatce... budząc przy okazji wszystkich w nocy, łącznie z dziećmi...
Judith Myers napisał/a:
Rozwija empatię - obcując ze zwierzakiem, który jednoznacznie wyraża emocje, dziecko uczy się rozumieć jego uczucia i reagować na nie... Dzięki temu dziecko będzie bardziej otwarte, czułe i spontaniczne, łatwiej będzie brało pod uwagę uczucia innych.

Podobnie działa przedszkole i rodzeństwo...
Judith Myers napisał/a:
Edukuje - dziecko zaprzyjaźnione ze zwierzakiem ma bardzo dużo okazji do ciekawych obserwacji...

Tak jak wycieczka do zoo lub do lasu i nikt nie każe ci sprzątać po pupilkach...
Judith Myers napisał/a:
Rozwija wrażliwość - ...Warto przygotować się na to, że w przyszłości czeka nas zajmowanie się znalezionym na ulicy psem, wygłodzonym kotem i gołębiem z przetrąconym skrzydłem.

To z pewnością bardzo pocieszające, że dziecko przyniesie mi chore zwierze do domu, które czymś go może zarazić (np. wścieklizna, pchły), a ja bede musiała zatargać biedne stworzonko do lecznicy zwierząt i jeszcze zabulić za jego leczenie... normalnie interes życia :P
Judith Myers napisał/a:
Uczy tolerancji - dla innych, mniejszych, słabszych. Pies ma inteligencję dwulatka...

Taki tolerancyjny pies to nic dobrego... szczególnie jak toleruje intruzów w domu podczas nieobecności właściciela, lub niewłaściwe zachowania dzieci... Z resztą uważam, że empatii lepiej uczyć dzieci w parku z rówieśnikami a nie na zwierzątkach, bo nie przecież nie wszystkie są tolerancyjne. Takie koty niejednokrotnie bywają zazdrosne o uwage właściciela, którą on skupia na np. dziecku...
Judith Myers napisał/a:
Wyrabia systematyczność i odpowiedzialność - wyznaczenie dziecku prostych obowiązków związanych z opieką nad zwierzakami nauczy je, że zwierzę nie jest zabawką,

To jedyna cecha, z którą sie zgodzić mogę, choć nie do końca. Dzieciak nie wyprowadzi pieska o 4 nad ranem, tylko zrobi to rodzic, który po całym dniu spędzonym w pracy tudzież w towarzystwie swych pociech, pada zwyczajnie na pysk...
Judith Myers napisał/a:
Co prawda to ostatnie nie wydaje się być dość przekonujące, bo wiadomo - w zdecydowanej większości bywa, że dzieciaki się nudzą swoimi pupilami:

prawda, ale dotyczy to też dorosłych, szczególnie latem, gdy wybierają się na wakacje...

Ogólnie, choć kocham koty, nie jestem zwolennikiem trzymania w domu zwierząt. Śmierdzą, linieją, hałasują, brudzą, trzeba je karmić i wyprowadzać, a w okresie urlopu nie ma co począć ze zwierzakiem. Jak wyjeżdżasz to jeszcze np. takiego psa sobie wsadzisz do samochodu, a co zrobisz z takim np. chomikiem lub papugami np. nad morzem albo w Egipcie? Żebrzesz u znajomych o opiekę lub wrabiasz kogoś z rodziny? Przecież inni też mają jakieś plany na urlop...
 
 
 
MauZ 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Sty 2008
Posty: 854
Wysłany: 2010-02-02, 00:15   

Ślepy co za skurwiel pamiętliwy :lol:
na swoją obronę napiszę tylko, że to zdjęcie ma chyba 4 lata. poza tym nie mam nic do dodania :lol:
_________________
Ostatnio zmieniony przez MauZ 2010-02-02, 00:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6619
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2010-02-02, 00:17   

CzarnaPani napisał/a:
Żebrzesz u znajomych o opiekę lub wrabiasz kogoś z rodziny? Przecież inni też mają jakieś plany na urlop...


Są jeszcze hoteliki dla zwierząt. Ja taki stosuję na wakacje dla kota. Z tym, że wiadomo iż ani nie jest to tanie ani do końca fair wobec zwierzęcia, które źle znosi rozłąkę z właścicielem. No i oczywiście takie punkty są w zasadzie głównie w dużych miastach.

CzarnaPani napisał/a:
Śmierdzą, linieją, hałasują, brudzą, trzeba je karmić i wyprowadzać,


Nie wszystkie. W sumie koty, to chyba najlepsze zwierzęta domowe, oczywiście w zalezności na jakiego się trafi, ale np mój obecny kocur, którego mam od małego, nie brudzi, nie hałasuje, nie przeszkadza, nie śmierdzi (dopóki nie otworzy pyska :lol: ) no i wyprowadzać nie trzeba. Koty są też cierpliwe i inteligentne w przeciwieństwie do psów. Kot nie zesra się pod drzwiami, potrafi wyczekać z potrzebą długi czas aż w końcu będzie miał dostęp do kuwety.
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2010-02-02, 00:27   

MauZ napisał/a:
na swoją obronę napiszę tylko, że to zdjęcie ma chyba 4 lata.

Znaczy, że jeszcze schudłeś od tamtego czasu? :lol:

Critters napisał/a:
Koty są też cierpliwe i inteligentne w przeciwieństwie do psów. Kot nie zesra się pod drzwiami, potrafi wyczekać z potrzebą długi czas aż w końcu będzie miał dostęp do kuwety.

Psa też można różnych ciekawych rzeczy nauczyć. Mój np. wali prosto do kibla jak mu się chce i tyle, po problemie ;-)

Ogólnie to dziwna dyskusja się jakaś zrobiła - jedni mega za, inni mega anty, jakieś dziwne argumenty na poparcie jeszcze dziwniejszych tez z obu stron. Ja tam byłbym takiego zdania, że jak ktoś chce mieć w domu zwierzę to je ma, a jak ktoś nie chce to nie ma - to dokładnie tak jak z żoną/mężem - chcesz mieć dodatkowy "kłopot", jakieś obowiązki i inne takie, twoja wolna wola, ale musisz pamiętać, że za swoją decyzję ponosisz odpowiedzialność i musisz mieć jakieś warunki, by temu sprostać, no i jest to zobowiązanie raczej na całe życie, twoje czy zwierzaka - no kurwa już prościej i mniej patetycznie tego chyba napisać nie potrafię :lol:
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
MauZ 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Sty 2008
Posty: 854
Wysłany: 2010-02-02, 00:30   

Slepy napisał/a:
Znaczy, że jeszcze schudłeś od tamtego czasu? :lol:

pomyślałbyś, że to niemożliwe... a jednak :lol:
_________________
 
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2010-02-02, 00:36   

Widać dieta oparta na słonych paluszkach mega zajebista i godna polecenia! :lol:
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
MauZ 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Sty 2008
Posty: 854
Wysłany: 2010-02-02, 00:42   

tyle, że teraz nie mam zdjęć, bo mnie na nich nie widać :lol:
koniec off-topica :!:
_________________
 
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6619
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2010-02-02, 00:55   

Slepy napisał/a:
Ogólnie to dziwna dyskusja się jakaś zrobiła - jedni mega za, inni mega anty, jakieś dziwne argumenty na poparcie jeszcze dziwniejszych tez z obu stron. Ja tam byłbym takiego zdania, że jak ktoś chce mieć w domu zwierzę to je ma, a jak ktoś nie chce to nie ma - to dokładnie tak jak z żoną/mężem - chcesz mieć dodatkowy "kłopot", jakieś obowiązki i inne takie, twoja wolna wola, ale musisz pamiętać, że za swoją decyzję ponosisz odpowiedzialność i musisz mieć jakieś warunki, by temu sprostać, no i jest to zobowiązanie raczej na całe życie, twoje czy zwierzaka - no kurwa już prościej i mniej patetycznie tego chyba napisać nie potrafię


Idealne podsumowanie!

Slepy napisał/a:
Psa też można różnych ciekawych rzeczy nauczyć. Mój np. wali prosto do kibla jak mu się chce i tyle, po problemie


Bardziej chodziło mi o to, że koty mają to we krwi. Kota też ponoć można wyuczyć różnych ciekawych rzeczy, ale osobiście nie zamierzam próbować. I tak ich inteligencja mnie czasem przeraża a otwieranie zbyt słabo domkniętych drzwi metodą 'z bara' to już norma :lol:
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2010-02-02, 01:00   



I jak tu nie kochać takiego kurvinoxa? :lol:
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
KeniG 
Krokodyl różańcowy
Palladyn Gwiazdy Północy



Wiek: 32
Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 432
Wysłany: 2010-02-02, 01:06   

CzarnaPani napisał/a:
Spróbujta potem zabrac małe dziecko na spacer
Dzieci na podwórkach osiedlowych są najgorsze. Mamusie wyprowadzają takie dzieciaki na "spacery" a one tylko depczą trawniki, niszą drzewka, hałasują pod oknem. Czy ja musze w lato nie móc okna otworzyc bo za oknem od 9 do 21 gania banda bachorów? Jeszcze żeby z mojego bloku a to z innych akurat koło mojego bo tu największy trawnik. Jak się z bachorem chce iść na spacer do do miejsca do tego przystosowanego. Jak ja byłem mały i trzeba było ze mną na spacery łazić bo samego jeszcze puścić nie można było to rodzice na spacery ze mną do parków albo na "stare miasto" w moim mieście chodzili a nie na trawnik pod oknem mimo że oboje pracowali a poziom parków był o wile niższy niż teraz. W lato ciągle widzę u mnie na osiedlu te "mamusiki" z dziećmi na "świeżym powietrzu" siedzą pod blokiem 3 albo 4 godziny a dzieciaki tylko hałasują i niszą teren i mimo że park, plac zabaw albo ogólnie przyjemny zielony teren nad wodą są jakieś 15 - 30 minut drogi na piechotę ( a jedno przyjemne miejsce aż całe 3 minuty) to się dupy z ławki ruszyć nie chce. Potem się dziwią że po ciąży schudnąć nie mogą. Ale jak maja kurwa schudnąć jak z dzieckiem 4 godziny na ławce siedzą zamiast się przejść. Dla mnie tacy ludzie to jak ci co psy wyprowadzają zaraz obok bloku zamiast przejść 100 metrów dalej. Nie twierdze że ty taka jesteś ale jak patrze jak teraz młodzi rodzice zajmują się dziećmi to mnie krew zalewa. Widuje w parkach rodziców z dziećmi ale bardzo mało jednak większość woli "świeże powietrze" pod blokiem a niszczenie sadzonek drzewek przez dzieci ich nie gorszy i jak opierdole (czasem wulgarnie czasem kulturalnie) to się patrzą jak na kosmitę i pojąć nie mogą co komu przeszkadza że dzieciak drzewko złamał przecież się musi "wybiegać" a administracja osiedla nowe posadzi (ta posadzi za moje pieniądze!!!). ( pisze o małych dzieciach bo większe to już same latają)

Dzieci to ja lubię ale tylko ze swojej rodziny albo znajomych. Obce to dla mnie gorsze od szarańczy :lol:

Otylce i giki tego forum nie róbcie dzieci bo są upierdliwe i mi przeszkadzają w lato bardziej niż brak zimnego piwa w sklepie koło bloku!

Critters napisał/a:
Bardziej chodziło mi o to, że koty mają to we krwi. Kota też ponoć można wyuczyć różnych ciekawych rzeczy, ale osobiście nie zamierzam próbować. I tak ich inteligencja mnie czasem przeraża a otwieranie zbyt słabo domkniętych drzwi metodą 'z bara' to już norma
Miałem znajomą co kota nauczyła do kibla sikać jednak spuszczania wody nie opanował :lol: , moja kotka natomiast drzwi to zamknięte na klamkę otworzy jeśli tylko ma dostęp do klamki (np. z szafki) a wrota otwierają się na zewnątrz (z resztą mój świętej pamięci pies też z klamki otwierał (zdechł jak miał jakieś 20 lat - serio)). Kotka też fanie ciągnie łapką do siebie niedomknięte drzwi. Natomiast jedna z moich babć miała taką stara kotkę co potrafiła lodówkę otwierać (nikt do tej pory nie wie jak) albo zjeść pulpety z garnka zostawiając garnek ZAKRYTY pokrywką :shock: Jak się trafi bystry zwierzak to potrafi nieźle zadziwić. Mój pies nigdy w domu nie narobił prędzej by skrętu kiszek dostał niż się zesrał w domu ale on był "z miasta" w sensie od suki z bloku. Zwierzęta jak są małe bardzo dużo się od "matek" uczą. Matka mojej kotki też była trzymana w domu i dlatego ta moja to jeszcze biegać nie umiała (przewracała się) i trzeba ją było jeszcze jakiś czas mlekiem ze strzykawki karmić a już waliła tylko do kuwety bez żadnej "nauki". Jak ktoś chce zwierze do mieszkania brać to lepiej od kogoś kto trzyma matkę zwierzaka w domu lub w mieszkaniu a nie na podwórku gdzieś w budzie bo po prostu taki szczeniak czy kociak z podwórka nie nauczy się od kotki czy suki że walić kloca na dywan nie wolno. (jak u ludzi :mrgreen: )

A o bakterie na jęzorze psa to się proszę nie bać paskudzące się rany psi język wyleczy lepiej niż prochy z apteki - sprawdzone info

Koty natomiast 1\3 dnia spędzają na myciu się reszta czasu śpią robiąc sobie przerwy na jedzenie i sranie.
_________________
"Religia jeno mocnej głowie służy"

"Andrew jest jak wino - im starszy, tym lepszy"

GDYBY BÓG NIE CHCIAŁ, ŻEBYŚMY JEDLI ZWIERZĘTA, NIE ZROBIŁBY ICH Z MIĘSA!
Ostatnio zmieniony przez KeniG 2010-02-02, 01:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2010-02-02, 01:45   

KeniG napisał/a:
jak u ludzi

Od razu mi się przypomniał dialog z "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?":

- Dziecko Chińczyk i dziecko Japończyk to się niczym od siebie w ogóle nie różnią.
- No, tylko nazwą zasadniczo - Chińczyk i Japończyk.
- Chyba tylko jak Chińczyk jest chłopiec, a Japończyk dziewczynka to się różnią od siebie. Płcią. To wtedy już tak jak u ludzi.


:lol:
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
KeniG 
Krokodyl różańcowy
Palladyn Gwiazdy Północy



Wiek: 32
Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 432
Wysłany: 2010-02-02, 01:47   

A zapomniałem Ślepego pochwalić za konkretną masę! Tak trzymać!
_________________
"Religia jeno mocnej głowie służy"

"Andrew jest jak wino - im starszy, tym lepszy"

GDYBY BÓG NIE CHCIAŁ, ŻEBYŚMY JEDLI ZWIERZĘTA, NIE ZROBIŁBY ICH Z MIĘSA!
 
 
 
CzarnaPani 
Gawial gangesowy


Wiek: 39
Dołączyła: 15 Sie 2009
Posty: 150
Wysłany: 2010-02-02, 05:22   

Critters napisał/a:
Są jeszcze hoteliki dla zwierząt... No i oczywiście takie punkty są w zasadzie głównie w dużych miastach.

No właśnie i to jest ten problem.
Critters napisał/a:
W sumie koty, to chyba najlepsze zwierzęta domowe,... mój obecny kocur, którego mam od małego, nie brudzi, nie hałasuje, nie przeszkadza, nie śmierdzi

Akurat nie miałam na myśli kotów, bo to bardzo ciche i czyste stworzenia, śmierdzą raczej psy i gryzonie, a brudzą głównie ptaki- to tak raczej ogólnie zostało potraktowane...
Critters napisał/a:
Kota też ponoć można wyuczyć różnych ciekawych rzeczy, ale osobiście nie zamierzam próbować.:

I prawidłowo, bo nie ma takiej potrzeby. Każdy kot to indywidualista i każdy swoje dziwactwa ma, ale zwykle sam się uczy, niż zostaje ich nauczony. Miałam wiele kotów, każdy był inny. Jeden wspinał się po firankach po sam sufit, inny otwierał sobie szafki i tam zasypiał, następny witał gości w progu skacząc jak żaba i obejmując ich łapkami za nogi, kolejny łaził po parapecie do sąsiada, wchodził mu przez okno i robił mu kupę za telewizorem- tyle dziwact ile kotów... tylko ten co kocha koty to wie.
Critters napisał/a:
Slepy napisał/a:
Ogólnie to dziwna dyskusja się jakaś zrobiła - jedni mega za, inni mega anty, jakieś dziwne argumenty na poparcie jeszcze dziwniejszych tez z obu stron. Ja tam byłbym takiego zdania, że jak ktoś chce mieć w domu zwierzę to je ma, a jak ktoś nie chce to nie ma - to dokładnie tak jak z żoną/mężem - chcesz mieć dodatkowy "kłopot", jakieś obowiązki i inne takie, twoja wolna wola, ale musisz pamiętać, że za swoją decyzję ponosisz odpowiedzialność i musisz mieć jakieś warunki, by temu sprostać, no i jest to zobowiązanie raczej na całe życie, twoje czy zwierzaka - no kurwa już prościej i mniej patetycznie tego chyba napisać nie potrafię

Idealne podsumowanie!

Zgadzam się w pełni. Każdy ma prawo mieć zwierzę, ale jednak nie każdy ma warunki, aby je mieć. Wielu o tym, zdaje się nawet tutaj, zapomina i hołduje sam fakt posiadania zwierzaka bez względu na konsekwencje. Ale zwierze to nie mebelek, który nie potrzebuje przestrzeni do życia...
KeniG napisał/a:
CzarnaPani napisał/a:
Spróbujta potem zabrac małe dziecko na spacer
. Mamusie wyprowadzają takie dzieciaki na "spacery" a one tylko depczą trawniki, niszą drzewka, hałasują pod oknem...Jak się z bachorem chce iść na spacer do do miejsca do tego przystosowanego...

Na osiedlach tez są miejsca wyznaczone dla dzieci, ale co z tego skoro w piaskownicy kupy i śmieci, huśtawek mniej niż chętnych...
KeniG napisał/a:
W lato ciągle widzę u mnie na osiedlu te "mamusiki" z dziećmi na "świeżym powietrzu" siedzą pod blokiem 3 albo 4 godziny a dzieciaki tylko hałasują i niszą teren i mimo że park, plac zabaw albo ogólnie przyjemny Nie twierdze że ty taka jesteś ale jak patrze jak teraz młodzi rodzice zajmują się dziećmi to mnie krew zalewa.

Ustalmy, nie mieszkam na blokowisku, ale moja mamcia i owszem. Chetnie ją odwiedzam i często robimy spacery po osiedlu, ale dzieciak mój biega, bo lubi i nie powstrzymasz od wbiegniecia na trawnik (moja córka akurat ma 2,5 roku), a na trawniku, wiadomo, kupy... ale jednakże jest za mała by niszczyć jakąkolwiek zieleń. Teraz zimą jeszcze nie jest źle, ale wiosną jak śnieg opadnie, to kupa na kupie... i nikt tego nie sprząta.
Do parku jordanowskiego np. nie pójdę, bo moja córa jest za mała na wiele atrakcji, które kuszą do zabawy... i czasem taki wypad to koszmar i dla dziecka i dla mamy.
KeniG napisał/a:
( pisze o małych dzieciach bo większe to już same latają).

No właśnie mam wrażenie, że raczej o większych, takich już samodzielnych, bo za małymi to trzeba jednak się nabiegać, by nie zrobiły sobie krzywdy.
KeniG napisał/a:
Otylce i giki tego forum nie róbcie dzieci bo są upierdliwe i mi przeszkadzają
Bez jaj! Kto tu dzieci robi? Same się robią...
KeniG napisał/a:
A o bakterie na jęzorze psa to się proszę nie bać paskudzące się rany psi język wyleczy lepiej niż prochy z apteki - sprawdzone info

Rozumiem, że osobiście testowałeś... Jak cie kiedyś spotkam, przypomnij mi, żeby cie nie całować na przywitanie...
KeniG napisał/a:
Koty natomiast 1\3 dnia spędzają na myciu się reszta czasu śpią robiąc sobie przerwy na jedzenie i sranie.

Tak to widzi, ten co kota nie ma... Kot to owszem wygodne zwierze i spędza mnóstwo czasu na przyjemnościach (prawdziwy hedonista wśród zwierząt), nie zadowoli się byle ochłapem jak pies i nie merda ogonem do każdego, bo na miłość kota trza sobie zasłużyć, a wtedy jest wdzięczniejszy niż najmądrzejszy pies. Żeby pies był mądry trza go wytrenować, kot zwyczajnie rodzi się mądry...
 
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2010-02-02, 10:38   

CzarnaPani napisał/a:
śmierdzą raczej psy i gryzonie

A to ciekawe co piszesz. Jakie to niby gryzonie tak bardzo śmierdzą powiedz mi? Bo wiele długich lat trzymałem czy to w domu, czy rodzice w sklepie zoologicznym najróżniejsze myszy, szczury, świnki morskie czy inne chomiki i jakoś nie zauważyłem, by gryzonie jakoś wyjątkowo odstawały od innych zwierząt czy ludzi pod względem "smrodu". Ba, taki szczur hodowlany to najczystsze stworzenie z jakim miałem przez te kilka ładnych lat styczności ze zwierzakami do czynienia - praktycznie 3/4 czasu poświęcał na higienę nazwijmy ją "osobistą" i w żadnym przypadku nie dało się wyczuć tego o czym piszesz. A że śmierdzą trociny w terrarium? U ciebie w kiblu żeby nie udział różnych drogich specyfików mających pomóc w zabiciu smrodu pewnie też waliłoby na długie kilometry niezbyt przyjemnie - ale w przypadku gryzoni widzisz jest taki magiczny sposób na pozbycie się smrodu z terrarium, taki, który zapewne sama stosujesz w swojej toalecie (pomijając rzecz jasna systematyczną wymianę trocin :lol: ), a mianowicie jego częste mycie, choćby i zwykłą "kranówą".

Odnośnie psów też średnio jestem w stanie się zgodzić, bo jeśli mojemu psu skądkolwiek wali, to co najwyżej z pyska, ale to normalne, bo jest już stary i swego czasu ciężko było w jego przypadku zadbać o higienę tej części ciała bo zwyczajnie nie był z nami przez jakiś czas w domu. Ale tu kolejny kamyczek do ogródka tzw. "właścicieli" - po to są różnego rodzaju szampony (spełniające naprawdę masę różnych funkcji, nie tylko czyszczących), kości do czyszczenia zębów czy inne - żadne zwierzę nie śmierdzi samo z siebie, bo tak mu się podoba. Zawsze wina leży po stronie osoby, która tego typu zwierzaka trzyma w domu i zwyczajnie o jego higienę nie dba - a wybacz, pies sam sobie do sklepu nie pójdzie i szczoteczki do zębów czy pasty nie kupi, o to już musi zadbać jego właściciel. Ty jakbyś z rańca po melanżu zębów nie umyła czy przez dłuższy czas nie brała kąpieli/nie myła się to waliłoby od ciebie zdecydowanie gorzej niż od takiego przeciętnego wspomnianego psa czy gryzonia, bo taki zwierzak w swoim zakresie o swoją higienę zawsze jakoś tam zadba, a człowiek nie zawsze i niekoniecznie ;-) Także pisanie o jakichś zwierzakach, że "śmierdzą" zakrawa mi o jakąś kpinę albo co najmniej niesmaczny żart osoby, która jak myślę zwierząt po prostu nie lubi.

CzarnaPani napisał/a:
Żeby pies był mądry trza go wytrenować, kot zwyczajnie rodzi się mądry...

Ta, to zupełnie tak jak z Lepperem i Rokitą było - http://www.youtube.com/watch?v=JQsCeTgUbLg :lol: A tak już na poważnie to mądrość w obrębie jakiegoś gatunku, więc tak u psów, kotów, czy też ludzi to jak wiesz (?) sprawa czysto indywidualna jest, także nie wiem po co sadzisz takie farmazony nie mające nic wspólnego z prawdą.
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group