..::Forum Animal Attack::.. Strona Główna
Animal Attack  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat «» Następny temat
Schwarz Wasser
Autor Wiadomość
grzEGOrz
Krokodyl nilowy
Waszka G riprizents!!!



Dołączył: 30 Lis 2007
Posty: 343
Wysłany: 2007-12-23, 09:01   Schwarz Wasser

tak sobie pomyślałęm, że założę temat o tem filmie, bo to jedyne AA jakie widziałem na przestrzeni ostatnich kilku lat (w sumie żałuję, że odpuściłem sobie "Grizzly" z kopii na 35 mm, w zeszłym roku na Horrorthonie, ale tu znowu głęboki ukłon w stronę DublinBus).

i takie mam pytanie - bo aktorsko film był świetny - postaci wiarygodne i przekonujące, bez żadnych większych smuteczków i bzdur - to częste w AA? bo tak powinien wyglądać dobrze skonstruowany film i wydało mi się to oczywiste, ale to chyba zbyt piękne, żeby mogło się odnosić do całości nurtu...

ogólnie kciałem powiedzieć - fpytę kino!
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 33
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4027
Wysłany: 2007-12-27, 03:02   

A "Grizzly" ogólnie widziałes już kiedyś wcześniej, czy żałujesz opuszczonego kinowego seansu z powodu tego, że takie arcydzieło było do obejrzenia na dużym ekranie a Ty se go nie obadałes, czy też może seans kiedyś zaliczyłes i żałujesz, że nie mogłeś powtórnie cieszyć się tym fantastycznym B-klasowym animalistycznym protoplastą tanich leśnych slasherów? ;-)

Ogólnie odpowiedź na pytanie jest raczej oczywista. Odsetek tego typu filmów jest równie znikomy co w każdym innym podgatunku kina grozy, z tym że akurat jeśli chodzi o AA to posucha na tego typu przedstawienie bohaterów i realistyczne odwzorowanie zwierzęcia jest trochę większa, a co za tym idzie i tego typu znakomitych obrazów jest niezwykle mało. Zwykle bohaterowie to drugi plan zagrany i pokazany raczej mało przekonywująco a zwierz to istota rodem z piekła, która nie tylko posiadła ludzki wręcz inetelekt, ale także i moc przewyższającą wszystkich slasherowych killerów razem wziętych :mrgreen:

Ogólnie nie tylko potwierdzam ale i też powiem więcej - jesli chodzi o realistyczną produkcję spod znaku animal attack, jest to obraz praktycznie doskonały. Jak już napisałeś, aktorsko film jest świetny (do tego postaci znakomicie wręcz rozpisane przez duet tak rezyserów jak i scenarzystów w osobach Nerlicha i Trauckiego), krokodyl prawdziwy nie tylko jesli chodzi o wygląd, ale też co istotniejsze jesli chodzi o zachowanie, które znacząco nie odbiega od mającego miejsce w naturze (minimalne "upiększenia" wpływające na dynamizm scen z jego udziałem) a całość dzięki swojej prostocie (która nie jest wadą a raczej ogromną zaletą tego obrazu) jest po prostu swietna. Kto jeszcze nie oglądał ten trąba! :-D

Jako bonus ładne zdjęcie dla fanów:

_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
grzEGOrz
Krokodyl nilowy
Waszka G riprizents!!!



Dołączył: 30 Lis 2007
Posty: 343
Wysłany: 2007-12-28, 16:31   

a Grizzly ogólnie nie widziałem i bym se zobaczył, szczególnie na dużym ekranie w kopi 35 mm :D no, ale cóż...
_________________
fajduli fajduli faj...

"podtrzymuję kulturę więzienną, złodzieja nigdy nie okradnę i cudzej dziewuchy nie ruszę."

Waszka G21
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 33
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4027
Wysłany: 2007-12-29, 04:18   

Proponowałbym zobaczenie tegoż filmu nawet na mniejszym ekranie w kopii DVD, bo obraz ów na pewno na to zasługuje ;-)
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 33
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4027
Wysłany: 2008-05-09, 13:56   

Przeklejam newsa z głównej:

"Black Water" w polskich kinach!

Polska to jednak bardzo dziwny kraj. Podczas gdy jeden z najlepszych animali ostatnich lat – australijski “Black Water” w reżyserii duetu David Nerlich i Andrew Traucki w bardziej cywilizowanych zakątkach świata został już jakiś czas temu wydany na DVD, niespodziewanie zaskakującą ale także bardzo miłą niespodziankę zgotował wszystkim polskim fanom animal attack dystrybutor Vision, który postanowił wprowadzić ów obraz do naszych rodzimych kin. Film to naprawdę znakomity toteż wszyscy ci, którzy go jeszcze nie widzieli a także ci, którzy mieli tę przyjemność ale chcieli by go obejrzeć ponownie, lecz tym razem na wielkim ekranie będą mieli taką okazję już 6 czerwca, kiedy to ów film wchodzi na nasze ekrany pod tytulem “Martwa rzeka”. Polski zwiastun owej produkcji obejrzeć możecie pod tym adresem na jego oficjalnej stronie, gdzie poczytać możecie również o pracach nad filmem a także zobaczyć galerię zdjęć. Jeszcze raz wielkie brawa dla Vision Film Distribution i coż – wszyscy fani animal attack marsz do kin!

Pressbook dla leniwych:

STRESZCZENIE

Oparta na faktach przerażająca opowieść na granicy horroru
i thrillera psychologicznego. Trójka przyjaciół - Grace, jej chłopak Adam i młodsza siostra Lee - postanawia wybrać się na wycieczkę po bagnistej rzece Północnej Australii. Jednak to, co zapowiadało się jako wakacje ich życia, przeradza się w prawdziwy koszmar. W najmniej oczekiwanym momencie zostają zaatakowani, ich łódź wywraca się do góry dnem, a przewodnik Jim znika. Okazuje się, że grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony krokodyla ludożercy. Bohaterowie zostają uwięzieni pośrodku rzeki, gdzie muszą walczyć o przetrwanie z bestią, która nie zna lęku ani litości.

O PRODUKCJI

W czasie produkcji filmu „Martwa rzeka”, twórcy napotkali na swojej drodze kilka poważnych wyzwań. Pierwszym, i najprawdopodobniej najpoważniejszym z nich, była sama historia. Australia jest ojczyzną największego i najniebezpieczniejszego gada na świecie - krokodyla morskiego. Co roku w północnej części kraju odnotowuje się przypadki śmiertelnych ataków na ludzi. Reżyser, Andrew Traucki natknął się na jedną z takich drastycznych historii – opowiada ona o dwójce nastolatków uwięzionych na szczycie drzewa pośrodku wezbranej rzeki, podczas gdy u jego stóp czekał krokodyl, który dopiero co na ich oczach pożarł ich przyjaciela. To był pomysł, który świetnie nadawał się od zrealizowania nawet przy małym budżecie. Kolejnym wyzwaniem, jakiemu musieli stawić czoła twórcy było samo miejsce zdjęć – równie straszne, co piękne. Pierwszym narzucającym się niemal natychmiast rozwiązaniem było nakręcenie filmu w studiu ze stworzonym na potrzeby filmu bagnem i sztucznym drzewem. I rzeczywiście, ten pomysł sugerowano filmowcom wielokrotnie. Jednak Traucki i Nerlich mieli inne wyobrażenie o tym, jak film powinien wyglądać. Chcieli, by miejsce było piaszczyste i możliwie najbardziej rzeczywiste, co w istocie sprowadzało się do tego, że zdjęcia musiały być kręcone na prawdziwych bagnach. Poza tym, koszt wynajęcia i przygotowania studia okazał się w ich przypadku zaporowy. Rozpoczęło się więc wielkie poszukiwanie prawdziwego bagna namorzynowego. Teraz z pozoru wystarczyło jedynie udać się do północnej części Australii i zrobić użytek z jej rozległych bagien. Okazało się jednak, że ograniczenia budżetowe narzucały twórcom, by zdjęcia odbywały się nie dalej niż 20 km od centrum Sydney, tak by nie trzeba było pokrywać kosztów zakwaterowania i transportu ekipy. Ponadto, bagno, jakiego szukali filmowcy musiało także mieć pośrodku drzewo na tyle mocne, by było w stanie udźwignąć trójkę ludzi, a także być dostatecznie głębokie, by mogło uchodzić za występującą z brzegów rzekę. Poszukiwania odpowiedniego drzewa w okolicach Sydney ciągnęły się miesiącami, aż wreszcie Traucki i Nerlich znaleźli na mapie odpowiednie miejsce – leżącą zaledwie 20 minut na południe od Sydney zatokę Gungah Bay. Na horyzoncie pojawił się jednak kolejny problem – we wszystkich filmach o krokodylach, jakie widzieli do tej pory Andrew i David, bestie powoływane były do życia za pomocą animatroniki lub grafiki komputerowej. Nigdzie jednak nie były one dość realistyczne, a przecież jeśli nie ma się przekonującego „czarnego charakteru”, nie sposób nakręcić dobry thriller. Dlatego też raz jeszcze dwójka reżyserów postanowiła zboczyć z wydeptanego przez filmowców szlaku i wykorzystać w filmie żywego krokodyla. Zdawali sobie oczywiście sprawę, iż te zdjęcia trzeba było zgrabnie połączyć w całość z grą aktorów przy użyciu efektów komputerowych. Wielką niewiadomą było jednak to, czy kilkumetrowe gady także przejawią chęć współpracy. Po długotrwałych poszukiwaniach, Andrew i David trafili na Adama Brittona, cenionego zoologa, który zapewnił ich, że krokodyle można wytrenować do wielu zadań. Zachęceni jego entuzjazmem, udali się do Darwin, by tam przez tydzień filmować krokodyle. Temperatura w ciągu dnia nie spadała poniżej 38 ºC i mimo że Adamowi udało się nakłonić gady, by robiły to, co im kazał, stare porzekadło z branży filmowej – nigdy nie pracuj ze zwierzętami i dziećmi, okazało się prawdziwe. Przeszło siedem godzin krokodylich wybryków dało na ekranie niecałe dwie minuty filmu… Poza tym, Andrew i David przeżyli przy tej okazji kilka bliskich spotkań. Jedna
z kamer została niemal pożarta przez ponad 4,5-metrowego krokodyla o wdzięcznie brzmiącym imieniu Stumpy. Ekipie na szczęście udało się uratować kamerę, a co za tym idzie także kilka niesamowitych ujęć. Jej członkowie dowiedzieli się także, że nakłonienie prawdziwego krokodyla, by skoczył na łódź graniczy z cudem oraz że na widok włączonej kamery każdy szanujący się krokodyl daje nura pod wodę. „Martwa rzeka” to film rozpisany na trzech aktorów, nie było więc wątpliwości, że w tym przypadku obsada musiała być bez zarzutu. Obaj reżyserzy wierzyli, że kluczem do sukcesu jest prawidłowo i profesjonalnie przeprowadzony casting, dlatego przed obsadzeniem ról w filmie, obejrzeli prawie setkę aktorów. I opłaciło się – niemal każdy, kto ogląda film, zwraca uwagę na świetną grę aktorską. Na szczególną pochwałę zasługuje tu zwłaszcza kreacja Maeve Dermody, dla której jest to pierwszy poważny występ na dużym ekranie.

O REŻYSERII

„Martwa rzeka” to oparty na faktach obraz, który gatunkowo należałoby zakwalifikować pomiędzy horrorem a thrillerem psychologicznym. Jak podkreślają jego twórcy, niesie on ze sobą także ostrzeżenie, że wbrew temu, czego wielu mogłoby się spodziewać, Australia może być miejscem niebezpiecznym dla turystów. Projekt zwraca uwagę sposobem budowania napięcia i grozy. Istota filmu nawiązuje do przerażających momentów „Pojedynku na szosie” Spielberga. Pobrzmiewają w nim również echa takich klasyków jak „Szczęki”, czy „Obcy” Ridley’a Scotta, a także „El Mariachi” Roberta Rodrigueza. Blisko mu także do horrorów z gatunku survival jak „Blair Witch Project”, „Ocean strachu” czy „Wolf Creek”. Tak jak i inne filmy tego gatunku, „Martwa rzeka” ma wywoływać strach i grozę, niepokoić i budzić w nas najgorsze ukryte lęki – w tym przypadku głęboko zakorzeniony w ludzkiej naturze strach przed byciem pożartym żywcem. Pracując nad „Martwą rzeką” twórcy kierowali się trzema głównymi kryteriami:
- napięcie i groza
Główną zasadą, jaka powinna przyświecać każdemu filmowi grozy, jest to, że wyobraźnia widza jest dużo potężniejszym narzędziem niż efekty specjalne, czy najbardziej nawet przerażające zdjęcia. Innymi słowy, przy budowaniu napięcia najlepiej skupić się na drobnych wydarzeniach, a resztę
do dopowiedzenia pozostawić wyobraźni widowni.
- realizm
W swoich założeniach, scenariusz do „Martwej rzeki” miał nosić jak największe znamiona prawdopodobieństwa. Filmowcy chcieli przekonać widza, że historia, którą ogląda na ekranie zdarzyła się naprawdę, i sprawić, by zadawał sobie pytanie: „A co ja zrobiłbym na ich miejscu?”. W osiągnięciu tego efektu pomagała też sama technika kręcenia niemal reportażowych zdjęć, typowa dla filmów dokumentalnych.
- postacie
Wszyscy trzej główni bohaterowie w filmie to prawdziwe postacie z ludzkimi słabościami, z którymi widz może się utożsamiać. Twórcy filmu chcieli uniknąć przypisywanej często niesłusznie gatunkowi niedojrzałości, traktując go raczej jako okazję do zajrzenia w głąb ludzkiej natury. Serwują oni widowi porządną dawkę adrenaliny, wierząc, że to co niedopowiedziane ma większą siłę oddziaływania niż to, do powiedziane jest explicite. Stąd też strach w filmie bierze się nie z tego, co widzimy na ekranie, ale z niepewności, co czyha pod powierzchnią wody. W kreowaniu owego nastroju oczekiwania i niepewności bez wątpienia pomogło też samo miejsce, w którym kręcone były zdjęcia – piękne, ale zarazem złowrogie i niepokojące. Nie bez znaczenia jest też ścieżka dźwiękowa filmu, która nie tylko porusza wyobraźnię, ale też wzmaga emocje i napięcie. Kiedy oczekiwana przez wszystkich nieokiełznana bestia pojawia się w końcu na ekranie, jest ona na tyle rzeczywista, że widz nie czuje się oszukany. Według powszechnego przekonania, efekty specjalne są sprawą trudną i kosztowną. Nie w „Martwej rzece”. Każdy z 50 efektów specjalnych w filmie został wykonany na laptopie Davida.

I na deser polski plakacik:



6 czerwca wszyscy marsz do kin!
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Embalmer 
Aligator amerykański


Wiek: 37
Dołączył: 12 Gru 2007
Posty: 90
Skąd: Posen
Wysłany: 2008-05-10, 10:44   

Na pewno sie wybiore. :-)
 
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 35
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1313
Wysłany: 2008-05-10, 23:28   

Nie pójdę bo to chyba nIemiecki film.

Szwarc waser.
 
 
Król Zombich 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Cze 2008
Posty: 860
Wysłany: 2008-06-05, 23:30   

Fajny film tylko jakim cudem ta blondyna przeżyła dwukrotny pobyt w paszczy tego gada i to prawie bez uszczerbku :(
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 33
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4027
Wysłany: 2008-06-06, 01:33   

------ kto nie widział "Black Water" ani "Rogue" może nie czytać, bo bedom spoilery :mrgreen: ------

Widocznie gadzina nie chciała jej od razu zabijać a może to kwestia tylko i wyłącznie szczęścia oraz tego, że kobitka zbytnio się z krokodylem nie szarpała? Krokodyl jak chce może młode przenosic w paszczy nie robiąc im zadnej krzywdy to i całkiem możliwe, że ten chciał sobie przemagazynować blondynę jeszcze żywą, żeby później sie nią pożywić. Różne cuda się dzieją w naturze, o których ludzie nawet nie mają pojęcia - od razu przypomniał mi się przykład orek, które zamiast od razu zabijac upolowane uchatki po prostu się nimi bawiły wyrzucając je w górę, po czym poszarpane i ledwo żywe puściły wolno. Co do tej konkretnej sceny z "Black Water" to podobnie jest też w "Rogue", tyle że tam krokodyl deczko większy to i rany minimalnie głębsze, ale jak wiadomo Kate uchodzi z życiem, więc gdyby się już tego czepiać to w obu filmach twórcy popełniają ten sam 'błąd', który w moim odczuciu błędem nie jest. Ot kwestia szczęścia i tyle. Nie zapominajmy też, że siostra blondyny z "Black Watera" Grace, która powinna była przeżyć bo była w ciąży (w hollywoodzkim filmie na pewno dała by radę) na końcu ginie z wykrwawienia i tak naprawdę final jest dość mocno dołujący. Ja bym się nie doszukiwał minusów tam gdzie ich nie ma ;-)
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Król Zombich 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Cze 2008
Posty: 860
Wysłany: 2008-06-06, 22:48   

Może gadzina chciała sobie zaruchać ;) Ciekawe, że w obu filmach krokodyle obeszły się tak subtelnie akurat z atrakcyjnymi blondynami ;)
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 33
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4027
Wysłany: 2008-06-06, 23:06   

Całkiem prawdopodobne ;-) :lol:
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
dux
Kajman karłowaty


Dołączył: 20 Lis 2007
Posty: 39
Wysłany: 2009-01-19, 12:42   

I tak jak ostatnimi czasy arcydziełem absolutnym w dziedzinie MM okazał się "Host", tak jeśli idzie o AA to na owe wyróżnienie bezapelacyjnie zasługuje "Black Water". Trójka bohaterów - więc akcja się nie śpieszy, a z postaciami idzie się identyfikować. Jest zatem surowo i przerażająco, ostatnio na AA to się poważnie bałem chyba jak oglądałem szczęki... lata temu. W momencie przeprawy do łodzi autentycznie mną wzdrygało :mrgreen: . Kapitalna scenka w nocy, podczas burzy - nawiązująca do bardzo dobrego "Open Water". Jest brutalnie, posępnie, film trzyma w niesamowitym napięciu i jest piekielnie realistyczny. Czego chcieć więcej? Dla mnie bezwarunkowo 6/6, jeden z najlepszych AA jakie w życiu widziałem.
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6528
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2009-01-19, 12:49   

dux napisał/a:
tak jak ostatnimi czasy arcydziełem absolutnym w dziedzinie MM okazał się "Host


Kurde nie wiem nawet jak to skomentować...nie, jednak wiem - buahahahahahahahhahahahahahhaa i lol x 1000 ;)
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
dux
Kajman karłowaty


Dołączył: 20 Lis 2007
Posty: 39
Wysłany: 2009-01-19, 12:52   

Bo ty jesteś uprzedzony :!: :lol:
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6528
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2009-01-19, 12:54   

Wytłumacz to panom w białych fartuchach ;)
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group