..::Forum Animal Attack::.. Strona Główna
Animal Attack  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat «» Następny temat
JAWS (Szczęki)
Autor Wiadomość
Judith Myers 
Krokodyl nilowy



Dołączył: 18 Lis 2007
Posty: 312
Skąd: Haddonfield
Wysłany: 2008-09-04, 20:48   JAWS (Szczęki)

Slepy napisał/a:
"Ponadto na fali popularności „Szczęk” powstało wiele filmów o morderczych morskich stworzeniach, choć żaden nigdy nie zbliżył się choć odrobinę do poziomu obrazu Spielberga."


Ekhm... wg mnie "Wieloryb zabójca" stoi zaraz obok "Szczęk", a nawet powiedziałbym, że je przewyższa :mrgreen:
_________________
I LOVE YOU, Judith Myers!
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2008-09-04, 20:50   

I żeby tę bzdurę obwieścić światu musiałeś zakładać temat akurat o "Jaws"? :lol: Aha, żeby nie było, że się czepiam - napisz ze trzy zdania o filmie Spielberga, potem wyjaśnij, czemu uważasz, że "Orca" to film lepszy (i w jakich aspektach) to wtedy bedziemy mogli podyskutować. Bo ze stwierdzeniem "Ekhm" nijak dyskutować się niestety nie da...
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Judith Myers 
Krokodyl nilowy



Dołączył: 18 Lis 2007
Posty: 312
Skąd: Haddonfield
Wysłany: 2008-09-06, 10:03   

Najdroższy, piszę do Ciebie ten post, ponieważ wiem, że jesteś w błędzie. Znany, ceniony i powszechnie lubiany S. Spielberg nakręcił niepospolity obraz, będący zasadniczo jego najwybitniejszym dziełem. Film posiada w zasadzie wszystko, czym można odznaczyć znakomicie nakręcony AA – cieszące oko zdjęcia, znakomity model rekina, kilka krwawych scenek, zaskakująca muzyka. Niestety, „Orka” bardziej mnie do siebie przekonuje. Posiada w sobie cechy nie tylko znakomitego dreszczowca, którymi odznacza się uwielbiany przez Ciebie film, ale ponadto lepszym scenariuszem. Poza oczywistą grozą, jest tutaj miejsce na wzruszającą historię, która dodaje jeszcze większego smaczku całej opowieści. Oba filmy stoją na skraju realności, z tą różnicą, że film Michaela Andersona nie stara się na siłę upchnąć swej autentyczności. Z góry wiemy, że wszystko co dzieje się na ekranie jest po to, by uwypuklić wyższe uczucia (indiańskie przekonania poparte naukowymi tezami pani prof). To jest główna przyczyna, dzięki której Anderson prześciga Spielberga. Porównując filmy pod względem czysto technicznym wszystko wypada porównywalnie, poza muzyką. Morricone stworzył jeden z najpiękniejszych motywów przewodnich, przy którym cała kompozycja Williamsa po prostu wymięka.

"Dialoguing the memories"
_________________
I LOVE YOU, Judith Myers!
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6616
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2008-09-06, 10:28   

Judith Myers napisał/a:
będący zasadniczo jego najwybitniejszym dziełem.


Raczysz żartować. Do Jurrasic Park nie ma nawet startu :-D
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2008-09-06, 11:32   

Judith Myers napisał/a:
wiem, że jesteś w błędzie

Ta, jasne. Otóż drogi Waldsonie, ja nigdy nie jestem w błędzie ;-) No chyba, że jestem :lol: Przechodząc jednak do sedna - otóż ja też bardzo lubię "Orcę", filmik ten widziałem niezliczoną ilość razy, jednak z całą stanowczością mogę stwierdzić, że w zadnym wypadku nie jest to film lepszy od "Jaws" Spielberga, który swoją drogą niekoniecznie musi być jego największym osiągnięciem - jeśli chodzi o dreszczowiec na pewno, jednak Spielberg ma na swoim koncie wiele świetnych i bardzo dobrych czy tez dobrych filmów, szczególnie tych nakręconych we wczesnych latach swojej kariery. O wyższości jego wielu wczesnych dzieł nad fajnym, aczkolwiek nie jakimś wybitnym "Jurassic Park" nawet nie będę dyskutował, bo Critt poza animatronicznymi bajerami Winstona nie widzi masy niedoróbek filmu a także bardzo mocno wykastrowanej historii względem książkowego oryginału, co w wielu miejscach wyszło filmowi na gorsze. "Jurassic Park" to przede wszystkim pokaz genialnych efektów specjalnych tak ILM jak i Winstona i tak moze ten obraz traktujmy. Wracając do "Jaws" i "Orca" - żeby nie powtarzac tego co w recenzji swego czasu napisałem - są to filmy na tyle różniące się od siebie, że naprawdę ciężko je ze sobą porównywać. Weźmy nawet wspomnianą przez ciebie muzykę - jasne, Morricone stworzył piękny i chwytający za serce motyw przewodni, jednak reszta soundtracku jest co najwyżej bardzo przeciętna (tu nasuwa się pytanie, czy miałes kontakt z cała partyturą czy tylko z zapamietanym z filmu main title czy "Dialogue of Memories"). Całą partyturę przesluchałem wielokrotnie i nie jest to jakieś szczególnie wybitne dzieło biorąc pod uwagę inne rzeczy, które stworzył Morricone - jasne, motyw przewodni jak juz wspominałem jest genialny i na pewno zapadający w pamięć, ale to za mało by cały soundtrack nazwać takim, przy którym score Williamsa wymięka. Otóż Williams stworzył prostymi środkami najbardziej sugestywny motyw przewodni w historii kina, który jest rozpoznawalny chyba przez wszystkich - tych, którzy film cenia a także resztę - stworzył rzecz ponadczasową, a nie jedną z wielu, lekko zapomniana pośród całej reszty innych, zwyczajni elpeszych rzeczy, jak u Morricone ("Ectasy of Gold" choćby, to jest dopiero geniusz tego człowieka). Ponadto muzyka w "Jaws" jest szalenie bogata klimatycznie - mamy ten słynny basowy odgłos ilustrujący zbliżającego się rekina, mamy w końcu fantastyczna ilustracje pogoni trzech śmiałków za rybą, w którym do głosu dochodzi cały geniusz Williamsa. Nie ma w filmie muzycznych zapychaczy jak w "Orce" - szczerze przyznam, że jak sam słucham obu soundtracków, z trudnością przychodzi mi przebrnięcie przez mielizny muzyczne "Orki" i zazwyczaj na plajliście ustawiam sobie wiadome utworki, co jest nie do pomyslenia w przypadu muzy z "Jaws", ktora tworzy jedną, szalenie spójną i fantastyczną całość. Zresztą Willimas pokazał klasę tworząc dorównujący "Szczękom" (ba, momentami nawet przewyzszający moim zdaniem) soundtrack w sikłelu. Odnośnie zdjęć, montażu i tego typu technicznych spraw, tutaj nawet nie ma co porównywać, bo "Orca" przegrywa zdecydowanie i z kretesem, choc kilka szalenie plastycznych ujęć bawiących sie orek czy chocby sam finał pośród lodów Arktyki naprawdę może się podobać. Aktrosko tez ni ebardzo jest co porównywać, bo Richard Harris chocby nie wiem jak dobry blednie przy tym, co w "Jaws" pokazali trzej panowie - Shaw, Scheider i Dreyfuss, ze szczególnym uwzględnieniem tego pierwszego. Jednak jak pisałem na wstepie, oba filmy choc zaliczane do animal attack, są na tyle uniwersalne i na tyle różne (oba też z powodzeniem wychodzą poza sztywne ramy zwyczajnej opowiastki o zwierzętach atakujących ludzi), że raczej od upodobań widza zależy, który komu bardziej przypadnie do gustu, choć jednak "Orca" jest w moim mniemaniu filmem jednak gorszym, choć nadal znakomitym. Razić może jedynie natrętny przekaz ekologiczny, jednak nie można przejść obok takich scen jak choćby poród malca, smierć samicy czy w końcu całej vendetty samca i przejmującego finału. O ile "Jaws" to przygodowy dreszczowiec mający wywoływac u widza przede wszystkim strach (co mu sie zresztą znakomicie udaje), o tyle "Orca" to raczej dramat a zarazem film o miłości, trafiajacy w zupełnie inne rejony percepcji widza - jasne, są tam tez elemnty dreszczowca, jednak to nie one są tam najważniejsze. Tobie bardziej odpowiada tego typu przedstawienie sprawy, mnie bardziej jednak przekonuje to, co Spielberg pokazał w "Jaws". Jednak oba filmy, i tu się chyba zgodzimy, to ścisła czołówka tego typu obrazow i próżno szukać filmów mogących się z nimi pod tym wzgledem równać. Muszę też uderzyć się w pierś i przyznać, że owe zacytowane przez ciebie zdanie z mojej recenzji brzmi może trochę niefortunnie, jednak o ile dla mnie "Jaws" to film genialny, "Orcę" stawiałbym raczej na poziomie sikłela opowieści o rekinie ludojadzie - świetnego, aczkolwiek tylko sprawnego rzemiosła, choc takiego, które wywołuje naprawdę silne emocje u widza. Swoją droga jest to jeden z nielicznych filmów, na którym regularnie płaczę gdy tylko go oglądam :oops: ;-)
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Judith Myers 
Krokodyl nilowy



Dołączył: 18 Lis 2007
Posty: 312
Skąd: Haddonfield
Wysłany: 2008-09-06, 12:15   

„Muszę też uderzyć się w pierś i przyznać, że owe zacytowane przez ciebie zdanie z mojej recenzji brzmi może trochę niefortunnie”

Dlatego też postanowiłem rozpocząć te dyskusję ;-)

Soundtrack z "Orki" znam cały na pamięć. Pierwszy raz przesłuchałem go w noc sylwestrową, którą niefortunnie spędziłem w szpitalnym łóżku. Może i ciężko nazwać go najlepszym występem Morricone, ale nadal uważam go za rewelacyjny. Mamy zestaw bardzo prostych instrumentów smyczkowych i dętych, które znakomicie odnajdują się w samym filmie. Poza oczywiście pięknym motywie przewodnim, na trackliście pojawia się rewelacyjna ballada „We are one”, klimatyczny utwór stylizowany na lata ’70 czy wspomniane smyczkowe, nieregularne pociągnięcia. Williams co prawda stworzył bardziej urozmaicony pod względem tonacji OST, lecz mnie i tak bardziej przekonuje dzieło Morricone. Jeśli chodzi już o same „Szczęki” to występ Williamsa bardziej podobał mi się w „dwójce” („05 Brody Misunderstood” rządzi). A biorąc pod lupę cała serie, soundtrack z JAWS 3D jest wg mnie najlepszy. Wróćmy jednak do konfrontacji uwielbianych przez nas filmów. Epickie ujęcia w „Orce” z udziałem żywych zwierząt są po prostu oszałamiające. Jestem w szoku, że tak starannie udało się wymieszać zdjęcia realnych ssaków ze znakomitymi modelami. Kilka scenek ataku (np. ta w której ginie znajomy pani prof.) są co prawda wykonane gorzej, choć reszta wcale nie ustępuje „szczęką”. Mało tego, uważam je za bardziej artystyczne, a kiedy trzeba, nie mniej przerażające. Warto przytoczyć tutaj sceny otwierające film, przejmujący miłosny rejs, znakomity pojedynek z ostatnich sekwencji, czy zemstę na rybackim porcie i piękne wyskoki z wody na tle płonącego miasteczka. Aktorstwo? Richard Harris, Charlotte Rampling i Will Sampson stworzyli znakomite trio, które wcale nie ustępuje męskiemu towarzystwu z „Szczęk”. Co prawda, tamtejszych bohaterów można bardziej polubić ze względu, że miejscami są najzwyczajniej zabawni. Quint bez sprzecznie najlepsza postać, a monolog o zatonięciu Indian Opolis jest dla mnie jednym z najlepszych w całej kinematografii.

Być może lubię „Orkę” tak bardzo, że jest po prostu odmiennym filmem, który obejrzałem jeszcze dawno przed „Szczękami”. A i wyciskacze łez są dla mnie najlepszym gatunkiem po grozie.

edit:

A jak tak sobie grzebię w pamięci o filmach, które powstały na podobieństwo "Szczęk" to sobie myslę, że "Pirania" Joe Danto wcale też złe nie są. Mało tego, oceniam je wysoko, ale to już na najbliższej aktualizacji Horrormani ;-)
_________________
I LOVE YOU, Judith Myers!
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6616
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2008-09-06, 13:37   

Slepy napisał/a:
fajnym, aczkolwiek nie jakimś wybitnym "Jurassic Park" nawet nie będę dyskutował, bo Critt poza animatronicznymi bajerami Winstona nie widzi masy niedoróbek filmu


Dla mnie 'Jurrasic Park' to arcydzieło totalne pod kazdym względem, więc mi nie pierdziel o animatronice. Muzyka, lokacje, aktorstwo, napięcie, wygląd i zachowanie dinozaurów, poprostu dla mnie, wszystko jest w tym filmie genialne.


Czy zmiana kilku scen względem książkowego pierwowzoru wyszła na dobre, czy na złe to kwestia gustu. Ja osobiście nie lubię porównywać książek do filmów. Książka, to książka a film to film, więc nie będe się wdawał w gdybanie, czy sceny z książki sprawdziłyby się lepiej w filmie aniżeli te, które tam finalnie umieszczono.
Jest to co jest i właśnie to oceniam. ;-)
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2009-03-23, 11:47   

Tomuś w końcu podesłał:



8-)
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 36
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1320
Wysłany: 2009-03-23, 13:27   

Łeee to jest to gorsze wydanie :P Amber to lepiej wydał. I przygotuj się na śmiechawę z błędów w tłumaczeniu.
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2009-03-23, 14:52   

A masz to wydanko z Ambera jeszcze na handel?
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 36
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1320
Wysłany: 2009-03-23, 19:55   

No to i białego rekina z tej samej serii. Seria ma ładne okładki, ale między okładkami czai się zazwyczaj zuo :!:
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2009-09-08, 11:47   

Będzie co poczytać:

The Jaws Log 30th Anniversary Edition - Carl Gottlieb



_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Shark Attack 3: Megalodon 
Krokodyl różańcowy



Dołączył: 16 Lis 2007
Posty: 892
Skąd: z morza
Wysłany: 2009-09-08, 13:52   

lal, kto ci kupil takie cacko z Obrazkami? :)
_________________
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4039
Wysłany: 2009-09-08, 14:05   

Obrazki na zdjęciu dałem dla takich gików jak Ty, żeby sobie zobaczyli jak ta książka od środka wygląda i oglądając fotę nie usnęli z nudów :-)
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Shark Attack 3: Megalodon 
Krokodyl różańcowy



Dołączył: 16 Lis 2007
Posty: 892
Skąd: z morza
Wysłany: 2009-09-08, 14:07   

przyznaj sie, ze kupiles to tylko dla zdjec, ktore później bedziesz mogl pokolorowac. Innego celu nie wdzie
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group