..::Forum Animal Attack::.. Strona Główna
Animal Attack  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat «» Następny temat
Brawl in Cell Block 99 (2017) reż. S. Craig Zahler
Autor Wiadomość
Slepy 
Redaktor



Wiek: 33
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 3996
Wysłany: 2017-10-14, 09:17   Brawl in Cell Block 99 (2017) reż. S. Craig Zahler



Po seansie poprzedniego filmu Zahlera zbierałem szczękę z podłogi - "Bone Tomahawk" to na moje spokojnie najlepszy obrazek jaki widziałem w ciągu ostatnich kilku lat; niby akcji jako takiej jest mało, ale film wciąga dzięki świetnie napisanym postaciom, z kolei sam finał to cios prosto w pysk, coś, czego się zupełnie nie spodziewasz a gdy już to zobaczysz i się otrząśniesz, zaczynasz bić brawo.

Nie podejrzewałem, że kolejny film pana reżysera zrobi ze mną to samo, bo zarys historyjki jaki można było zobaczyć w zwiastunie raczej nie zapowiadał niczego, co w jakikolwiek sposób mogłoby się zbliżyć poziomem do westernu w kanibalistycznym sosie; ot, koleś trafia do pierdla i przeżywa różne "przygody" - ile razy coś takiego już widzieliśmy? Zresztą, nawet niedawno wyszedł ciut zbliżony tematycznie, całkiem udany zresztą, "Shot Caller". Mimo wszystko oczekiwania miałem dosyć wysokie, bo opinie napływające zewsząd były raczej jednoznaczne, no ale ostatnio tak samo się napalałem na nowe "It" czy "Blade Runnera", a wyszło jak wyszło, czyli w pierwszym przypadku słabo, a w drugim co najwyżej nieźle, choć dupy nie urwało. Dlatego też starałem się tym razem nie sugerować żadnymi reckami czy opiniami ze Stanów, bo tam ostatnio widać panuje jakiś niezrozumiały hajp na każdy przyzwoity filmik, który nie jest oczojebnym blocbusterem;)

Zasiadłem sobie więc wieczorkiem po robocie do oglądania i dwie godziny z małym hakiem później po raz kolejny po seansie filmu Zahlera nie wiedziałem, gdzie mam szukać żuchwy. Nie wiem, może koleś idealnie trafia w moją estetykę i wyobrażenie tego typu kina, ale cholera - "Brawl in Cell Block 99" to najlepszy film, jaki widziałem w tym roku.

O fabule pisać nie zamierzam nic, bo lepiej nie wiedzieć, jakie to atrakcje przygotował dla nas pan reżyser, ale warto wiedzieć, że znów dostajemy niesamowicie przemyślany, świetnie napisany i zagrany kawałek filmu kapitalnie odwołujący się do estetyki kina eksploatacji; w dodatku rzecz tak kurwesko brutalną, że momentami przechodziły mnie ciarki, a z kinową ekstremą jestem dosyć dobrze zaznajomiony i szczerze mówiąc niewiele rzeczy jeśli chodzi o pokazanie przemocy na ekranie potrafi na mnie zrobić jakiekolwiek wrażenie. Zahler jednak potrafi pokazać to tak, że co wrażliwszy widz może poczuć się podczas seansu naprawdę nieswojo - tutaj każdy zadany cios czuć, nie ma tego wesołego przerysowania, co u pana Tarantina na przykład.

Nawiązując zresztą - bo to dobre porównanie - Zahler porusza się w dosyć podobnej estetyce "pulpowej eksploatacji", jednak nie pałuje się w samouwielbieniu jak wspomniany Tarantino, wrzucając miliony smaczków czy kopiując całe sceny z jakichś obskurnych klasyków wypożyczalni VHS - twórca "Bone Tomahawk" woli na spokojnie, nigdzie się nie spiesząc opowiedzieć swoją autorską historyjkę, dosyć mocno opierając ją na bohaterach i ich relacjach. To, jak została napisana postać Bradleya i jak została sportretowana przez Vince'a Vaughna - coś niesamowitego, a końcowe sceny jego rozmów z żoną i córką to prawdopodobnie najlepsze, co widziałem w tym roku.

Dobra, nie zamulam już - "Brawl in Cell Block 99" to prosta ale dobrze zniuansowana i wciągająca historyjka, pod którą spokojnie mógłby podpisać się Tarantino, tyle tylko, że on nie kręci już tak dobrych filmów. Zahler, niczym Bradley w bloku więziennym nr 99, kasuje chłopaka w przedbiegach.
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Fred K 
Krokodyl różańcowy
KURAFON PANOĆEK



Wiek: 28
Dołączył: 13 Maj 2011
Posty: 1024
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-10-23, 17:56   

Slepy napisal generalnie wszystko, naprawdę klawy film. tez troche przywodzil mi na mysl klimaty tarantina, z tym ze tutaj zanych pastizow czy holdow nie ma, a konkretna fabulka, ktora broni się sama. na brak brutalnych wpierdolów nie mozna narzekac, a i gore też się znajdzie. sama postac bohatera tez do mnie generalnie trafia - gosciu się nie pierdoli w tańcu. polecam. 8-)
_________________
how much can you know about yourself, you've never been in a fight?
 
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6428
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2017-10-29, 03:04   

Obejrzałem trailer - słaby moim zdaniem. Wyszedł ten film już na dvd, czy dopiero w kinach hula? Dobrze, że zatrudnili tego mniej otyłego Vincenta :lol: do roli głównej, ale tą Jennifer Carpenter naprawdę mogli już sobie darować.
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
 
popepug 
Aligator amerykański



Dołączył: 11 Gru 2014
Posty: 127
Wysłany: 2017-10-29, 17:58   

Odczucia po seansie.

Czułem, że nie zawiodę się na Brawl in Cell Block 99, ale totalnego rozjebania się spodziewałem.

Zahler zupełnie nie śpieszy się z ekspozycją w swoim filmie, lecz mimo to dwugodzinny metraż zupełnie się nie dłuży. Kiedy myślałem, że lepiej być nie może, reżyser serwował kolejny zwrot, przez który moja szczęka opadała na ziemię.

Vince Vaughn - świetny, Jennifer Carpenter na całe szczęście malutko.

Film wyświetlany był na jakiś festiwalach, można obejrzeć na iTunes za dolary. Gdy wyjdzie na DVD/BR to zamawiam od razu. Zdecydowanie najlepszy film tego roku.

Dźwięk kości szlifującej o posadzkę zostanie mi w głowie na długo.
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 34
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1299
Wysłany: 2017-10-30, 19:18   

Warto jednak czasem jeszcze tu zajrzeć, żeby zobaczyc co polecacie :lol:

Najlepsze kino więzienne od czasów Story of Ricky.

Polecam.

P.S. Dobrze wiedzieć, że stary Udo jest jeszcze na chodzie.

_________________
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6428
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2017-11-05, 16:00   

Obejrzałem i odczucia mam podobne co po 'Bone Tomahawk'. Całkiem dobre kino, ale znowu, zdecydowanie za długie. Dobre 40 minut naprawdę trzeba sobie było darować i film nic by na tym nie stracił. Na plus znowu duża dawka przemocy i gore, jakiej w mainstreamowym kinie próżno szukać, całkiem fajna postać głównego bohatera, naprawdę dobrze zagrana, zdjęcia, montaż, wszystko ładnie. Sama intryga również bardzo fajnie uknuta. Na minus jak wspomniałem - czas trwania. To nie jest LOTR, czy inna epopeja żeby trwało 132 minuty, a reżyser bardzo lubi wydłużać sceny. U Tarantino są wydłużane dla paplaniny, tutaj niekoniecznie bo i styl gość ma inny, ale efekt ten sam. Razi mnie jak skurwysyn aseksualna Jennifer Carpenter, która wygląda jak wygłodzone dziecko z Afryki. Rozumiem, że chodziło o zatrudnienie 'normalnej dziewczyny', ale ten nieapetyczny wieszak można i trzeba sobie było darować. Nie przekonali mnie również antagoniści, przypominający anonimowych 'dresów' z jakimi rozprawiał się w 'Taken 2' Liam Neeson. Z całym szacunkiem do Udo Kiera - fotel bujany pasuje bardziej niż role twardych profesjonalistów. Niech zostawi takie rzeczy Henriksenowi, Glennowi, czy innym. Kompletnie mi do tej roli nie pasował, był nazbyt 'dziadkowaty' i razem z kitajcem stworzyli groteskowy comic relief przy niezwykle poważnej sytuacji. Przykładem idealnie dopasowanej roli jest postać naczelnika, którą zagrał Don Johnson i chociaż podobnie jak Kier nie ma tu dużo do grania, to widać że się po prostu świetnie do niej nadaje.

Prawdopodobnie wrócę do filmu, ale zawsze będę miał problem z przebrnięciem przez nudnawy pierwszy akt. Mimo wszystko wolałbym to oglądać codziennie, niż jakikolwiek film Tarantino raz w roku(za wyjątkiem 'Jackie Brown').
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 34
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1299
Wysłany: 2017-11-05, 18:14   

Critters napisał/a:
Z całym szacunkiem do Udo Kiera - fotel bujany pasuje bardziej niż role twardych profesjonalistów. Niech zostawi takie rzeczy Henriksenowi, Glennowi, czy innym. Kompletnie mi do tej roli nie pasował, był nazbyt 'dziadkowaty' i razem z kitajcem stworzyli groteskowy comic relief przy niezwykle poważnej sytuacji.


Jakoś nie odebrałem tego 'comic relief' jako niezamierzonego, raczej celowali w taką odpychającą-śmieszną postać, która może tylko straszyć kogoś takiego jak Thomas dzięki silnym plecom. Tak to miało wyglądać - gość o wyglądzie glisty, którego główny bohater by między palcami zgniótł może grać twardziela przez pancerną szybę. W momencie, w którym plecy znikają - znikają też doktorek i Udo i to w przeciągu kilku sekund - bo szyba już nie była pancerna :lol: . Jakby to miał być ktoś pokroju Henriksena nie odczuwalibyśmy tak samo bezsilności bohatera mimo słabości antagonisty. Dlatego potrzebowali takiego dziwaka jak Udo a nie jakiegoś złodupca.

Swoją drogą Bone Tomahawk, Brawl i Bracia Grimsby to chyba jedyne filmy z ostatnich lat gdzie się z czegoś na głos zaśmiałem oglądając.
_________________
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6428
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2017-11-05, 22:01   

Mapinguari napisał/a:
Jakoś nie odebrałem tego 'comic relief' jako niezamierzonego, raczej celowali w taką odpychającą-śmieszną postać


Powyższy fragment może dotyczyć kitajca. Zgodzę się, że to zamierzony zabieg i może nie 'comic relief' (bo jest dość subtelnie zarysowane bez szarżowania), ale nie bez powodu gość jest zawiedziony tym, że muszą zwrócić dziewczynę bez upragnionej ingerencji. Wiadomo, że nie jest przypadkiem że to skośnooki bo w końcu Zahler jest mega fanem kina gore i doskonale zna chociażby serię 'Guinea Pig' i wie, że największe zwyrolstwo to tylko w Azji :-)

Natomiast nie jestem w stanie zgodzić się co do postaci granej przez Udo.

Mapinguari napisał/a:
która może tylko straszyć kogoś takiego jak Thomas dzięki silnym plecom. Tak to miało wyglądać - gość o wyglądzie glisty, którego główny bohater by między palcami zgniótł może grać twardziela przez pancerną szybę. W momencie, w którym plecy znikają - znikają też doktorek i Udo i to w przeciągu kilku sekund - bo szyba już nie była pancerna .


Moim zdaniem taka interpretacja to fan fiction z Twojej strony, a nie żaden celowy zabieg ze strony reżysera. Postać grana przez Udo nie ma choćby przez moment żadnych 'pleców'. Raczej można powiedzieć, że to on jest 'plecami' głównego Bossa bo jest wynajętym człowiekiem, który ma załatwić problem. Typowy 'middle man' z filmów sensacyjnych. Problem też polega na tym, że Udo granie twardziela nie udaje się nawet przez szybę pancerną. To jeden z tych aktorów moim zdaniem kompletnie wypranych z charyzmy, do tego ten jego pocieszny niemiecki akcent. Film jest w pełni na poważnie i sytuacja jest poważna. Moim zdaniem częścią powagi sytuacji jest to, że masz bezwzględnego bandziora z charyzmą, który podczas tej rozmowy ma zmrozić krew w Twoich żyłach. Udo tego nie zrobił. Szczerze powiedziawszy ja przewidziałem co się stanie na długo przed tym zanim się stało, właśnie dlatego, że był to Udo. Gdyby był tam Henriksen, czy inny 'lepszy cwaniak' to bym takiego zakończenia spraw z pewnością nie wykombinował.

Mapinguari napisał/a:
Jakby to miał być ktoś pokroju Henriksena nie odczuwalibyśmy tak samo bezsilności bohatera mimo słabości antagonisty. Dlatego potrzebowali takiego dziwaka jak Udo a nie jakiegoś złodupca.


Trochę nie rozumiem. Moim zdaniem gdyby tam był Henriksen, Rolston, Glenn, czy 100 innych aktorów, którzy mają na twarzy wypisaną charyzmę i nie wyglądają jak dziadek po 3 zawale serca, to ta bezsilność byłaby znacznie większa. Bo mając świadomość, że nie tylko porwano ci żonę, ale porwał ją 'lepszy cwaniak', to chyba jednak znacznie bardziej drżysz o rozwiązanie sprawy, (a jesteś w pierdlu i z niego nie wyjdziesz) czy aby na pewno Twój kumpel(o którym wiemy jedynie, że jest Twoim szefem), da sobie radę? W końcu stawiasz wszystko na jedną kartę bo sam wyjść nie możesz, kumpli w zasadzie nie masz, a ktoś Twoją żonę uratować musi. O postaci granej przez Udo ciężko powiedzieć, że jest dziwakiem. Ty tak twierdzisz bo widzisz nieporadnego dziadka z niemieckim akcentem, ale jego jest na ekranie mało i nic co na ekranie widzimy nie pozwala twierdzić, że to jakiś dziwaczny creep. Wręcz odwrotnie, koleś podchodzi do sprawy z zimną kalkulacją bo to jego praca i nie traktuje jej emocjonalnie(w przeciwieństwie do skośnookiego).

Swoją drogą taki Henriksen w obecnym wieku też raczej nie wygląda na gościa, który by mógł z Bradleyem wejść na ring. Moim zdaniem to wyłącznie kwestia osobowości, charyzmy, której Udo nie ma, tak jak Jennifer Carpenter nie ma urody :lol:

Mnie to wygląda na casting fanbojski bez zaprzątania sobie głowy tym, czy aktor do roli pasuje, czy nie. Zahler widocznie uznał, że rola jest na tyle mała, że nie zrobi to szkody. Zresztą zrobił to samo w 'Bone Tomahawk' zatrudniając Tolkana, Haiga, czy Pare(z tym ostatnim też nie trafił w rolę - również malutką). Tylko, że Haig do roli pasował, a Tolkana było tam tyle, że mógłby to zagrać statysta.
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
 
Mapinguari 
Krokodyl różańcowy
Pan Ninja



Wiek: 34
Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 1299
Wysłany: 2017-11-07, 20:42   

To że Zahler jest fanbojem Udo to widać - bo w jego następnym projekcie Dragged Across Concrete Udo też jest (tak samo jak Mel Gibson i Micheal Jai White - mój ulubiony Murzyn). I w następnym filmie, w którym jest scenarzystą - rimejku Puppet Master jest i Udo i Pare.

W świetle tych faktów chyba spasuję z wymyślaniem teorii dlaczego Udo pasuje lepiej niż Lance :lol:

Co nie zmienia faktu, że nadal uważam, że wyłupiastooki, niemrugający Udo z niemieckim akcentem jest lepszy do przekazywania proaborcyjnych wiadomości głównemu bohaterowi niż jakiś typowy twardziel, ale rozpisywał się nie będę.

_________________
 
 
Fred K 
Krokodyl różańcowy
KURAFON PANOĆEK



Wiek: 28
Dołączył: 13 Maj 2011
Posty: 1024
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-12-06, 00:52   

Mapinguari napisał/a:
I w następnym filmie, w którym jest scenarzystą - rimejku Puppet Master

swoja droga, czemu nikt nie zrobi takiego rimejku lub czegos poswieconego PM ze znacznie lepszym budzetem to nie wiem, serio to takie wymagajace w dzisiejszych czasach? :-(
_________________
how much can you know about yourself, you've never been in a fight?
 
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6428
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2017-12-08, 06:52   

Wymagające bo prawa do serii ma Charles Band, który nie wydaje dużych pieniędzy, że się łagodnie wyrażę. Ta najnowsza odsłona serii i tak wygląda obiecująco w porównaniu do tego co odjebywał przez hmm ostatnie 20 lat? I to, idę o zakład tylko dlatego, że będzie chciał zarobić na obecnej popularności Zahlera.
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group