..::Forum Animal Attack::.. Strona Główna
Animal Attack  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat «» Następny temat
The Grey - 2011
Autor Wiadomość
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6528
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2013-02-04, 21:49   

Cała Twoja argumentacja jest pozbawiona sensu z prostej przyczyny - przeczą jej wydarzenia z całego filmu.

Ja oczywiście kumam o co chodziło, narzekam na to, jak zostało to pokazane.

Slepy napisał/a:
Chodzi o pogodzenie się z samym sobą, z czym Ottway nie mógł po smierci żony sobie poradzic - stąd wypierdolił na jakies zapomniane przez boga i ludzi zadupie, zeby strzelac do wilków. Na poczatku filmu jest przecież scena, o ktorej wspominałem - Neeson idzie sobie strzelić w łeb, ale nawet nie ma odwagi zeby to zrobić. Jest wrakiem człowieka, ktory nie radzi sobie ze stratą ukochanej


No wychodzi sobie strzelić w łeb, ale nie strzela i od tego momentu nie widać ani przez moment aby chciał umrzeć. Równie dobrze można zinterpretować, że ogarnął się po akcji ze strzelbą i od tej pory, za wszelką cenę chciał żyć. Świadczą o tym wszystkie kolejne wydarzenia zaczynając od momentu katastrofy.

Slepy napisał/a:
wedle słów którego Ottway w końcówce zbiera się do kupy i pomimo wszelkich przeciwności (nawet na boga kurwi gdy już nie ma nadziei na nic), po smierci reszty, postanawia odejść (lub tez nie) z godnością, walcząc.


Zbiera się w końcówce? Przecież on jest wiodącą postacią od momentu katastrofy. To on wspiera wszystkich i motywuje do działania, to on jest gościem, który zna wyjście z sytuacji, to on jako jedyny ma plan i cel. Gdyby było jak piszesz, to by olał sprawę i sobie siadł i czekał na zamarznięcie we wraku samolotu. Następuje coś dokładnie odwrotnego. Nie bardzo wiem o jakiej ucieczce tu mówimy? Gość pojechał na zadupie żeby pracować bo stracił żonę, z której stratą bardzo ciężko mu się pogodzić. Ok - ale już to ciężko jest nazwać ucieczką bo uciekać, to trzeba mieć przed czym. Jednak nie został w domu zapijać się na śmierć i grać w rosyjską ruletkę. Zareagował jak większość ludzi, którzy stracili kogoś bliskiego - zajął się robotą. Nie ma do czego wracać, potrzebuje czasu aby zaakceptować sytuację w jakiej się znalazł. Z jednej strony niby chce uciec od wspomniej a z drugiej gryzmoli list i wspomina. No, ale ok - powiedzmy, że to była jakaś forma ucieczki od przeszłości.

Natomiast jego zachowanie od momentu katastrofy, to jest typowe zachowanie 'survivora'. To większość ocalonych jest bardziej pogodzona z losem, ma w piździe, część chce zostać we wraku. Liam ma wyjebane na to co oni chcą. On chce przeżyć, to po nim widać w każdej scenie. Zaraz pewnie napiszesz, że wtedy ma jakąś motywacje bo chce uratować pozostałych, ale dla mnie to bzdura. Od początku widać, że z żadnym z tych kolesi sie nie identyfikuje, jest samotnikiem, który trzyma się na uboczu. Jak ktoś ma ALE, chce zostać we wraku - droga wolna. Liam rusza bo on chce żyć i wie, że czekanie we wraku to czekanie na pewną śmierć. Oznajmia innym, że idzie w kierunku lasu i że jeśli chcą, to mogą się przyłączyć a jak nie, to droga wolna.
Tu nie ma kurwa żadnej ucieczki. Jest racjonalna decyzja i chęć ratowania własnego życia. Nawet nie od wilków, ale od zamarznięcia, od głodowania. Już w połowie drogi oznajmia, że zamierza zabić te wilki, gdy tylko będzie miał okazję, więc naprawdę ta konkluzja w końcowej scenie jest wciśnięta na siłę i niepotrzebna. Trafił do legowiska wilków, to chyba naturalne, że musi walczyć? Wcześniej nie miał nawet takiej możliwości, był śledzony, ale kiedy miał okazję, to stawiał czoła problemom.Tutaj jego jedyną możliwością jest walka. Pisanie, że on w końcówce dochodzi do takiego mega wniosku 'a chuj, nie poddam się bez walki' jest strasznie naiwne bo taki cel przyświęcał mu od samego początku feralnej wyprawy. Ottway był wciąż najsprawniejszy z całej ekipy, która z nim szła, radził sobie najlepiej, więc jaki miał wybór, jeśli nie walka? Położyć się i czekać aż go spokojnie zagryzą? Przecież wiadomo, że ludzki instynkt by na to nie pozwolił. Dopóki człowiek ma odrobinę siły, nie położy się i nie będzie spokojnie czekał na śmierć. Grillo był już wyczerpany, do tego nie był w stanie iść, przez nogę. Liam nie był, wciąż szedł do przodu, także wszelkie gadki o tym, że nagle w końcówce zrozumiał, że nie podda się bez walki, są kurwa kompletnie bez sensu. To by miało sens, gdyby Ottway był w tym filmie postacią poboczną, która od początku miała wyjebane i chciała umrzeć, ale on był liderem tej grupy, cały czas walczył o przetrwanie i do tego jeszcze pomagał innym. Tak nie zachowuje się koleś pogodzony ze śmiercią i jej pragnący.

Mogli nawet pokazaź jak ten wilk się na niego rzuca a potem cała reszta go dziabie. Nawet to by wyszło lepiej. Tutaj zamiast tego sugeruje nam się 'Mortal Kombat', czy inne 'Dead or Alive' gdzie w końcówce bohaterowie również stają naprzeciw przeważającej armii wroga i decydują się podjąć walkę. To jest pierwsze skojarzenie jakie wpadło mi do głowy. To jest dokładnie ten sam typ zakończenia, tylko zamiast armii samurajów, potworów, czy innej bandy chuja, mamy watahę wilków i Neesona, który zaciska pięści i rusza na nie. W dużej mierze sugeruje to, że owe wilki rozpierdoli.

Slepy napisał/a:
Gdyby film skończył się tak jak piszesz, to Ottway nadal by uciekał, a nie o to tutaj chodzi - nie o ciągłe uciekanie przed życiem i jego problemami, a o to, zeby stanąć im naprzeciw i spróbować sobie z nimi poradzić - wilki są tutaj tylko pewnym katalizatorem, narzędziem w rękach reżysera, zeby postawić bohatera w sytuacji bez wyjścia, totalnie beznadziejnej, bo i tak wiemy, że Ottway zginie - ale zginie pierwszy raz od długiego czasu tak naprawdę żyjąc.


No, ale kurwa przed czym uciekał? Bo mnie wygląda na to, że wcześniej chciał ze sobą skończyć i był pogodzony z tym, że jest chodzącym trupem. Po katastrofie nabrał werwy i zachowywał się jak kozak. Widać było w nim chęć przeżycia i jak dla mnie, próba wydostania się z tego śnieżnego piekła, to nie uciekanie a właśnie ewidentna manifestacja chęci przeżycia i finalne zaakceptowanie tego, że to co było już nie wróci i trzeba żyć nadal.

Wcale nigdzie nie było oczywiste, że zginie, szedł wzdłuż rzeki, dawano nam sygnały, że gdzieś w miarę niedaleko znajdują się ludzie(ślady piły) i równie dobrze można było przyjąć, że się uratuje i zacznie nowe życie. Nie od dziś wiadomo i w filmach i w realnym życiu, że takie sytuacje zmieniają ludzie życie, nadają mu nowego sensu i hartują jak skurwysyn.

Dlatego sorry, ale w perspektywie całego filmu, ja tego zakończenia zwyczajnie nie kupuję bo jest to typowa próba wyciśnięcia łez z pierdołowatych widzów w kinie i pokazanie im łopatologicznie to, co było widoczne przez cały film, dlatego też ten wzniosły moment wielkiej refleksji, moim zdaniem kompletnie się nie sprawdza i przez to zakończenie ssie i w dużej mierze psuje poważny całokształt.
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Slepy 
Redaktor



Wiek: 33
Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 4027
Wysłany: 2013-02-04, 22:00   

Critters napisał/a:
Zaraz pewnie napiszesz, że wtedy ma jakąś motywacje bo chce uratować pozostałych, ale dla mnie to bzdura. Od początku widać, że z żadnym z tych kolesi sie nie identyfikuje, jest samotnikiem, który trzyma się na uboczu.

Tyle, że tak własnie było, mówi o tym nawet pan reżyser w komentarzu audio do filmu ;) Ty to odbierasz inaczej, ja inaczej, spoko luz, dłużej nie chce mi się pisać bo zmarzłem w chuj na wypadzie do kina na nowego Slaja i chyba jakiś filmik sobie zapuszczę żeby odreagowac :lol:

Btw - jest scenaka po napisach koncowych, nie wiem czy widziałeś:

http://www.youtube.com/watch?v=b6Oeh2BD7UA

która też mozna różnie interpretować ;)
_________________
That's some bad hat Harry.
 
 
 
Critters 
Administrator
I know this style. It's my style!



Dołączył: 15 Lis 2007
Posty: 6528
Skąd: Universal Studios
Wysłany: 2013-02-05, 15:29   

Slepy napisał/a:
Tyle, że tak własnie było, mówi o tym nawet pan reżyser w komentarzu audio do filmu ;) Ty to odbierasz inaczej, ja inaczej


No dla mnie to nie ma oparcia w fabule i samej postaci Ottwaya. Koleś jest odludkiem, w piździe ma ludzi, sam podkreśla, że to głównie złodzieje, kryminaliści i inne kanalie, ty, trudniej jest przyjąć punkt widzenia reżysera, czy mówi o tym w komentarzu, czy nie.

Sceny nie widziałem. Zaczyna mniej już wkurwiać ten trend dolepiania dodatkowych fragmentów po napisach końcowych. Faktycznie można to różnie interpretować. Wygląda tak, jaby Liam zajebał wilka i leżał pod jego ciałem, ale może się mylę.
_________________
'Jestem pułkownik Hogan. Będziecie się do mnie zwracać Panie pułkowniku, nie inaczej!'
 
 
Król Zombich 
Krokodyl różańcowy


Dołączył: 05 Cze 2008
Posty: 860
Wysłany: 2017-01-13, 14:50   

Ten film jest wspaniały! Wszystko pięknie zagrało, nawet cgi-wilków się nie czepię bo wyglądały zaskakująco przyzwoicie (po tym, jak je obsmarowaliście w powyższych postach, spodziewałem się jakiejś smutnej wiksy a'la SyFy), a na zbliżeniach pysków mamy do tego fajną animatronikę. Aktorstwo znakomite, zdjęcia wspaniale oddają to co mają oddawać, sceny śmierci pokazane tak, że aż boli. Do końcowej konfrontacji samców alfa - wilka i człowieka - musiało dojść, bo wilki cały czas podążały tropem bohaterów i było oczywiste, że a) prędzej czy później Liam będzie musiał stanąć z nimi oko w oko, b) że instynkt przetrwania Liama (oraz jego przywiązanie do zasady wyrażonej w wierszu ojca) nie pozwoli mu oddać życia bez walki (patent z przypadkowym zawędrowaniem do legowiska wilków wydaje się przeto nie tylko naciągany, ale i zbędny, ale co zrobić, zdarza się). Z zagadkowego ujęcia po napisach nieśmiało wnioskuję, że walka skończyła się remisem, tj. że zarówno Neeson jak i przywódca wilków zakończyli życie na śniegu. Taki finisz wydaje mi się prosty i logiczny i niczego "mortal kombatowego" w nim nie widzę, ale może źle patrzę ;-)
Piękny, poruszający i trzymający w napięciu film. Produkując go Ridley Scott zasłużył się bardziej niż czymkolwiek innym co najmniej od czasu "Legendy". Notabene w tym samym roku Cameron wyprodukował "Sanctum" - również jeden z lepszych survivali ostatnich lat i też z motywacyjnym wierszykiem w tle ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group