To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
..::Forum Animal Attack::..

Pozostale horrory - Cut and run (1985) - Ruggero Deodato

Budd Dwyer - 2013-05-12, 15:01
Temat postu: Cut and run (1985) - Ruggero Deodato


Reporterka Fran Hudson dokumentuje w Miami serię brutalnych morderstw, mających związek z przemytem narkotyków. Odkrywa przy okazji, że zabójstwa zostały dokonane przez osoby wywodzące się z przestępczej grupy-sekty z Kolumbii. Traf chce, że członkowie grupy przetrzymują w niewoli Tommy’ego – syna szefa stacji telewizyjnej, w której pracuje Fran. Reporterka, w towarzystwie kamerzysty Marka oraz pilota helikoptera, wyrusza do serca dżunglii w celu odnalezienia chłopaka. Na miejscu sytuacja okazuje się jeszcze bardziej skomplikowana i dramatyczna - handlarze narkotyków, którym przewodzi ocalały z masakry w Jonestown pułkownik Horne, znajdują się w ciągłym zagrożeniu ze strony tubylców-kanibali, a zrozpaczony Tommy – wraz ze swoją dziewczyną – podejmują próbę ucieczki z niewoli. Fran i Mark rozpoczynają serię szokujących reportaży z miejsca zdarzenia…

Trzeci z “kanibalistycznych” filmów Ruggero Deodato jest dziełem mocno zamerykanizowanym. Nic dziwnego, skoro Włoch przejął projekt porzucony przez Wesa Cravena, wybierającego wówczas drugą część “Wzgórz mających oczy”. Początkowa sekwencja to można powiedzieć rasowy RD, z brutalnym atakiem kanibali, dekapitacjami i…kultowym Michaelem Berrymanem jako Quencho, po czym przenosimy się na amerykańskie lotnisko, obserwując sprytną akcję przemytu narkotyków, której wtóruje chwytliwy motyw muzyczny. I tak przez cały czas, aż do końca. Deodato wykorzystuje tu wątki włoskiego kina przygodowego lat 80tych (podobnie jak – powiedzmy – Avallone w “Maya”), dorzuca znane z CH wstawki paradokumentu, znajdując przy okazji miejsce dla wątku rodem z “Czasu Apokalipsy” – z kolejnym kultowym aktorem, Richardem Lynchem w miejscu zagrzanym wcześniej przez potężne dupsko Marlona Brando :-P . Scenariuszem zajął się Dardano Sacchetti, muzyką – Simonetti, w obsadzie również m.in. Valentina Forte, John Steiner i Barbara Magnolfi, ot, mocna ekipa profesjonalistów z obu stron Atlantyku.

Z jednej strony dostajemy tu też sceny charakterystyczne dla kinematografii autora “Cannibal Holocaust” – rozerwanie ciała na części, wspomniane dekapitacje, gwałt, zagrażające “przyjezdnym” węże, krokodyle i…zatrute strzałki tubylców, mimo tego jednak to Deodato w wersji lekkiej, łatwej i przystępniejszej dla masowego odbiorcy. Pomimo solidnych mankamentów logiki scenariusza (chyba ze względu na próbę złapania zbyt wielu fabularnych “srok” za ogon) oraz kilku dłużyzn, idealna letnia “włoszczyzna” pod kilka piwek i przekąskę ;-) .

Fred K - 2013-05-13, 01:30

Klawy film przygodowy. Troche zbyt wiele wątków w tym filmie, tego typu filmy powinny zawierać jeden główny motyw i conajwyzej jakiś jeden poboczny, a tu troche duzo tego bylo. dla niektorych moze to byc tez plus, bo film to ogolnie klawa rozrywka tak wlasnie pod piwko i na udany wieczor.

U nas wydany przez imperial, niestety chyba z tego co pamietam ocenzurowany, ale chyba nie było to tak rażące jak ocenzurowanie, któregoś głównego wątku w Imperialowym "Eaten Alive" (lub w "Feroxie", juz nie pamietam), gdzie grupa płynie sobie statkiem przez malownicze i piekne pejzaże i nagle nie stad ni zowąd gadają coś w stylu - "natura jest brutalna, straszna i przerażająca!". w nieocenzurowanej wersji przed tym textem była scena jak jakies zwierzaczki się nawzajem zjadają. nie wiem szczerze mowiac po co wycieli te sceny, bo takie rzeczy lecą nawet na programach przyrodniczych na dwójce o 12 w niedzielne południe i sporo osob to ogląda nawet całymi rodzinami wtedy przy rosole, no ale... ci cenzorzy...

eNeR - 2013-05-15, 08:43

Dobry film! Jak Fred napisał, u nas wydany przez Imperial, czytał go Andrzej Butruk. Fajna błyszcząca okładka, ogólnie rzecz warta zdobycia i obejrzenia. Owszem, to zdecydowanie bardziej kino przygodowo-sensacyjne, trudno tutaj doszukiwać się horroru (tym bardziej kanibalistycznego, choć kilka drobnych cech jest - patrz post Budda powyżej), ale ogląda się świetnie no i mamy na ekranie takie legendy jak wspomniany Richard Lynch czy Michael Berryman. Muzyka Claudio Simonettiego (świetny główny motyw, ale nie tylko) jak zawsze na poziomie i wpadająca w ucho/zapadająca w pamięć, choć tu inna niż w klasykach typu Suspiria czy Profondo Rosso, ale i charakter filmu inny. Warto się zapoznać z tą produkcją Deodato, nie tylko przy browarku :-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group