To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
..::Forum Animal Attack::..

Inne filmy - Slaj i jego pompa - dyskusja okołorambowa

Przemo - 2012-10-12, 19:02

Critters napisał/a:
Miałem coś jeszcze odpisać, ale powyższy fragment tak srogo mnie rozpierdolił, że turlam się po podłodze ze śmiechu :lol:

3 sequele, setki rozjebanych przeciwników a wszystko przez to, że nie dali mu zjeść :lol: :lol: :lol: :lol:

No kurwa :lol: Głodnemu Rambo się nie podskakuje :lol:
Critters napisał/a:
Generalnie to jednak Rambo jest winny temu, że przekopali mu dupę na komendzie. Owszem, przegięli pałę, ale John nie miał tam żadnego interesu, wrócił tylko i wyłącznie z rebelianckiego zacięcia.

W scenie na moście chodzi wyłącznie o absurd sytuacji. Rambo nie jest winny niczemu, całe zajście pokazuje do jak żenujących utarczek może dojść gdy jesteś gdzieś obcy. A jak jeszcze do tego bronisz swojej godności przy zatrzymaniu (aka stawiasz opór) to państwo stawia na tobie krzyżyk i w dalszej konsekwencji jesteś traktowany jak ostatni chuj. Przyjebali się do niego, tak jak mogliby się przyjebać do każdego z nas - to jest meritum całej sprawy.
Critters napisał/a:
Mógł sie bujnąć do Texasu. Tam kochali i kochają wszelkich weteranów :-)

Jakby przez całą drogę musiał polować na dziki żeby nie zdechnąć z głodu to w Teksasie pewnie pomyliliby go z bigfootem taki byłby już zarośnięty i wówczas natychmiastowa wymiana ognia murowana :lol:

Critters - 2012-10-12, 20:30

Przemo napisał/a:
W scenie na moście chodzi wyłącznie o absurd sytuacji. Rambo nie jest winny niczemu, całe zajście pokazuje do jak żenujących utarczek może dojść gdy jesteś gdzieś obcy. A jak jeszcze do tego bronisz swojej godności przy zatrzymaniu (aka stawiasz opór) to państwo stawia na tobie krzyżyk i w dalszej konsekwencji jesteś traktowany jak ostatni chuj. Przyjebali się do niego, tak jak mogliby się przyjebać do każdego z nas - to jest meritum całej sprawy.


Wszystko prawda, ale taka specyfika małych miasteczek, nie tylko w Stanach. Tam nie musisz być weteranem, wystarczy, że nie jesteś lokalny i już masz przejebane. Rambo akurat został potraktowany ulgowo. Szeryf go podwiózł, pokazał drogę, mogło być o wiele ostrzej. Mógł go skuć i srogo napierdolić już z miejsca albo wjebać na komisariat. Dlatego ja tam się będę upierał, że Rambo jednak sam sobie winny. Na papierze wiadomo - wolny kraj, ale mądrzy ludzie nie wjebują się gdzie nie trzeba, jak jedziesz przez zabitą dechami wsię, wchodzisz do miejscowego lokalu i widzisz, że cie tam nie chcą, to na siłę nie zostajesz.

Przemo - 2012-10-12, 21:27

Critters napisał/a:
Wszystko prawda, ale taka specyfika małych miasteczek, nie tylko w Stanach. Tam nie musisz być weteranem, wystarczy, że nie jesteś lokalny i już masz przejebane. Szeryf go podwiózł, pokazał drogę, mogło być o wiele ostrzej.

Dokładnie. Dlatego cały twist polega na tym, że na cwaniakach z miasteczka, którzy "problem Rambo" chcą zmarginalizować i trochę bezczelnie przekazać dalej, mści się to i są coraz większe kłopoty w miarę tego jak katują aresztanta. Życzliwość Willa jest dla obcego czymś sztucznym, bo to życzliwość w cudzysłowie. Rambo pokazuje na moście, że szeryf mu nie zrobił żadnej łaski wywożąc za miasto i taka jest prawda. Jeżeli wyjścia były dwa - wykopać Rambo z miasteczka ostro albo łagodnie, to jasne że lepiej łagodnie, ale w gruncie rzeczy sam fakt wykopywania go nie jest w porządku, co zaważa. I nagle facet w biały dzień zostaje zatrzymany za to, że de facto idzie drogą. To jest skurwysyństwo. W tym momencie to Will prosi się o kłopoty w imieniu wszystkich obywateli, bo nie wie z kim zadarł a zadarł. Na szczęście ząb niesprawiedliwości zostaje wybity :lol: i Pacanowo 90 minut później jest zrównane z ziemią :)

Król Zombich - 2012-10-16, 14:30

Skoro już jest rozstrzygana kwestia relacji Trautman-Rambo, to jeszcze raz zakozaczę wiedzą wyniesioną z dodatków ;-) Otóż tam jest co chwila podkreślane, że Trautman jest dla Johna przybranym ojcem: kimś, kto go wychował, ukształtował i po śmierci reszty współbraci - członków oddziału - pozostaje jedyną bliską osobą. I to jest powód, dla którego Rambo w trójce rusza mu na ratunek. To, że nosi akurat mundur pułkownika US. Army, jest sprawą drugorzędną wobec czysto osobistego stosunku Johna do Trautmana.
Podobnie z jeńcami w dwójce: Rambo widział w nich przede wszystkim swoich współbraci w niedoli, ludzi tak jak on opuszczonych przed rząd swego kraju, i to czyni ich dla niego ważniejszymi od rozkazów jakiegoś krawaciarza Murdocka, popijającego coca-colę za biurkiem. Że Rambo Murdocka nie zabija, to tak jak Przemo napisał - nie jest taki głupi, żeby ryzkować czapę, poza tym bardziej zależy mu w tym momencie na przekonaniu Murdocka do pewnej sprawy ("Znajdź ich, albo ja zjadę ciebie"), niż na jego śmierci.

Critters - 2012-10-16, 18:19

No, ale to było powiedziane od początku i nie neguje, że takie zamierzenie. My tu bardziej dywagowaliśmy o tym co wynika z ekranu aniżeli z założeń a z ekranu wynika, że Trautman jednak sie jak Ojciec dla Rambo nie zachowuje, bardziej jak taki 'kolega' ze szkoły prawniczej, który jak jest potrzeba to przychodzi się 'ziomować' a jak tej potrzeby nie ma, to ma go w dupie.

Król Zombich napisał/a:
Że Rambo Murdocka nie zabija, to tak jak Przemo napisał - nie jest taki głupi, żeby ryzkować czapę,


Tego akurat nie kupuję absolutnie. Rambo nie jest głupi, ale Rambo ma wyjebane. Nie sądze by w momencie specjalnego uniesienia i kumulacji wkurwienia jaką miał wchodząc do bazy(której początkiem było wyjebanie w ryj Martinowi Kove, który akurat nic tam nie zawinił) zastanawiał się nad czapą. Zresztą chuj go czapa, jakby chciał to by go zajebał i spierdolił. Jak wcześniej sami zauważyliście i tak wolał siedzieć w Tybecie, czy innych dziwnych miejscach a nie w swoim własnym kraju, więc wątpię aby czapa go tam dosięgła a zresztą kurwa o czym my tu rozmawiamy, to Rambo - on nie kalkuluje i nie boi się czapy!

Cytat:
poza tym bardziej zależy mu w tym momencie na przekonaniu Murdocka do pewnej sprawy ("Znajdź ich, albo ja zjadę ciebie"), niż na jego śmierci.


Nie sądzę aby chciał go przekonać, bardziej zmusić go groźbami do działania. Na przekonanie dla takiego starego i doświadczonego gościa jak Murdock jest już za późno, on nie zmieni swoich poglądów.

Przemo - 2013-01-08, 15:27

Critters napisał/a:
No, ale to było powiedziane od początku i nie neguje, że takie zamierzenie. My tu bardziej dywagowaliśmy o tym co wynika z ekranu aniżeli z założeń a z ekranu wynika, że Trautman jednak sie jak Ojciec dla Rambo nie zachowuje, bardziej jak taki 'kolega' ze szkoły prawniczej, który jak jest potrzeba to przychodzi się 'ziomować' a jak tej potrzeby nie ma, to ma go w dupie.

Trautman ogólnie jest sztywniakiem. Zawsze w mundurze, wyorderowany przez państwo, nie szczególnie przejawia głębsze uczucia. Rambo się w jedynce do niego tuli jak do ojca, na co Trautman ma taką minę jakby było mu niezręcznie, choć z drugiej strony rozumie dramat sytuacji. Po prostu jest gościem przemielonym przez armię do tego stopnia, że nic w nim ekstrawertycznego nie zostało i sam działa jak maszyna - robi najczęściej to, co ma napisane w rozkazie chyba, że widzi jakiś przekręt.

Critters napisał/a:
Nie sądze by w momencie specjalnego uniesienia i kumulacji wkurwienia jaką miał wchodząc do bazy(której początkiem było wyjebanie w ryj Martinowi Kove, który akurat nic tam nie zawinił)

Jak dobrze pamiętam to Kove pilotował śmigłowiec, który nie wylądował po Rambo, więc w ryj miał prawo wyłapać.

Critters napisał/a:
Tego akurat nie kupuję absolutnie. Rambo nie jest głupi, ale Rambo ma wyjebane. Nie sądze by w momencie specjalnego uniesienia i kumulacji wkurwienia jaką miał wchodząc do bazy(której początkiem było wyjebanie w ryj Martinowi Kove, który akurat nic tam nie zawinił) zastanawiał się nad czapą. Zresztą chuj go czapa, jakby chciał to by go zajebał i spierdolił. Jak wcześniej sami zauważyliście i tak wolał siedzieć w Tybecie, czy innych dziwnych miejscach a nie w swoim własnym kraju, więc wątpię aby czapa go tam dosięgła a zresztą kurwa o czym my tu rozmawiamy, to Rambo - on nie kalkuluje i nie boi się czapy!

Nie chodzi o to czy się boi, bo widywał już gorsze miejsca, jak sam zauważa na początku dwójki. Chodzi z jednej strony o to, że Rambo nie przekroczy granicy żołnierskiej (i nie tylko) etyki w jakiej go szkolono a temu równałaby się ta egzekucja. Przestałby być tym kim jest i postąpił w sprzeczności z tym jak ma zakodowane w głowie. Jasne, że mógłby zastrzelić wszystkich a potem spierdolić i znowu by go ścigali w kolejnej części ale tym razem byłby winny sam przed sobą i przestałby być bohaterem pozytywnym. Z drugiej strony jest kwestia o której pisze KZ, gdyby Sly posłał Napiera do piachu nie mógłby wpłynąć na niego groźbą, żeby wydostać innych komandosów zza linii wroga. I to prawdopodobnie jest najważniejsze w tym wszystkim, że zdradzony i wkurwiony Sly przedkłada interes kolejnych wietnamskich więźniów nad swoje osobiste porachunki.

Critters - 2013-01-08, 21:48

Cytat:
Jak dobrze pamiętam to Kove pilotował śmigłowiec, który nie wylądował po Rambo, więc w ryj miał prawo wyłapać.


Bo ja wiem? Równie dobrze to i Trautman mógłby wyłapać w ryj patrząc pod tym kątem bo faktycznie to Kove pilotował helikopter, ale giwere na własny rachunek wyciągnął drugi żołnierz. Kove był wyraźnie zaskoczony tym, że mają Rambo zostawić(nie na taką skalę jak Loomis, ale jednak zdziwiony) i nie bardzo miał co zrobić. Co ciekawe, później ów koleżka z giwerą już tak nie kozaczył a wręcz zniknął z pola widzenia.

Co do reszty, to w sumie mnie przekonałeś. W związku z tym, wisisz mi piwo :)

Przemo - 2013-01-08, 22:27

Critters napisał/a:
Bo ja wiem? Równie dobrze to i Trautman mógłby wyłapać w ryj patrząc pod tym kontem bo faktycznie to Kove pilotował helikopter, ale giwere na własny rachunek wyciągnął drugi żołnierz. Kove był wyraźnie zaskoczony tym, że mają Rambo zostawić(nie na taką skalę jak Loomis, ale jednak zdziwiony) i nie bardzo miał co zrobić.

Kiedyś też się właśnie zastanawiałem nad tym dlaczego Trautman nie dostał po ryju, skoro leciał w śmigłowcu ze wszystkimi, ale wygląda to trochę na lukę fabularną i pozostawienie sytuacji w domyśle widzom, którzy wiedzą że Trautman podczas akcji jako jedyny chciał do końca Johna ratować. Sam Rambo dobrze też wie, że nie Trautman sterował misją, nie on pilotował śmigłowiec, więc przyczynić się do odwołania operacji w sumie nie mógł, toteż Sly zabiera się od razu za ekipę Napiera i tutaj na drodze stoi pierwszy Kove. Logicznie też patrząc, Kove jako pilot mógł się jeszcze postawić i nie zostałby za to rozjebany, bo zginęliby wszyscy.

Critters napisał/a:
W związku z tym, wisisz mi piwo :)


Ta-da-dam :)

Critters - 2013-01-08, 23:36

Generalnie nie rozumiem, że ktoś mógł się ośmielić jebnąc w ryj Martinowi Kove. Przecie to kozak nad kozakami jest. Głupia sytuacja wyszła. Mam nadzieję, że Rambo później przeprosił i wytarł mu buty.

A odnośnie Martina - Pilota, to przypomniał mi się niedawno oglądalny film Cirio Santiago 'Firehawk' z DG Film. Martin tam odpierdala takie akcje, że kopara siada.
Swoją drogą, to prawdziwy weteran wojny w Wietnamie i nie wiem, czy właśnie nie był pilotem śmigłowca
:-)

Przemo - 2013-01-09, 23:31

Critters napisał/a:
Generalnie nie rozumiem, że ktoś mógł się ośmielić jebnąc w ryj Martinowi Kove.


Mijagi w Karate Kid mu chyba nawet nie zdążył jebnąć, bo Kove porozpierdalał się sam.

Critters - 2013-01-10, 00:12

Kurwa, Przemo. JA myślałem, że o poważnym kinie rozmawiamy a Ty mi tu z jakimś 'Karate Kid' wyskakujesz. Wstyd jak chuj. Przeproś Martina!
Przemo - 2013-01-10, 01:03

Niestety raz zobaczony (a potem jeszcze z naście na video) widok jak Kove ściera się z dziadkiem i nie może mu jebnąć zapisał mi się na trwałe w pamięci. Ogólnie zawiodłem się wtedy, w podstawówce, bo byłem przekonany że Martin się bardziej postara i zahuligani chociaż headshota. Dlatego to Kove powinien mnie przeprosić za przekreślenie młodzieńczego marzenia, że w filmie dla dzieci zwycięży bad gaj i wstyd jak chuj to jednak jemu powinno być :( Mam nadzieję iż seans z Być Najlepszym mi to wkrótce wynagrodzi, kurwa tytuł zobowiązuje!
Critters - 2013-01-10, 04:22

To chyba nie w jedynce bo part 1 właśnie skończyłem oglądać i tam Kove się z nikim nie napierdala. Wpierdol na ryj wyłapuje Billy Zabka.

'Być Najlepszym' nie oglądałem, ale widzę, że to PM Entertainment, więc raczej będzie nieoglądalna kupa.

Przemo napisał/a:
Dlatego to Kove powinien mnie przeprosić za przekreślenie młodzieńczego marzenia,


Kove to by ci pewnie wyjebał za to, że miałeś młodzieńcze marzenia. 'Strike Hard. No Mercy!' :-)

Przemo - 2013-01-11, 13:57

Critters napisał/a:
To chyba nie w jedynce bo part 1 właśnie skończyłem oglądać i tam Kove się z nikim nie napierdala. Wpierdol na ryj wyłapuje Billy Zabka.

Dwójka, bodaj na samym początku rozgrywającym się zaraz po częsci I jest incydent na ulicy.

Critters napisał/a:
Kove to by ci pewnie wyjebał za to, że miałeś młodzieńcze marzenia

Jednak on miał większe marzenie, że nakopie żółtego ludzia, no ale spoko, niech wpada, może podszkolił już technikę :lol:

Critters - 2013-01-11, 14:45

Przemo napisał/a:
Jednak on miał większe marzenie, że nakopie żółtego ludzia,


Martin nie miał takiego marzenia. Wogóle, marzenia są dla ciot. Kozaki mają PLAN a nie marzenia :)

Przemo napisał/a:
może podszkolił już technikę


Napewno podszkolił bo w 'Shootfighterze' spróbował sie nawet z Bolo Yeungiem a pozatym w 'Firehawk' wyjebał w powietrze pół wietnamskiej dżungli.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group